Copacabana, Welcome to RIO, a więc samba!

Copacabana, Welcome to RIO, a więc samba!

Kierunek…..Copacabana, 4 styczeń 2018 i znowu lecę. Tym razem obrałem kierunek na… Brazylię.

Rio De Janeiro Copacabana

przywitało ciepłem, choć słońce schowane za chmury nie raczyło zbytnio swoimi promieniami, to i tak pogoda lepsza niż w Polsce. Lot dość długo trwał około 13 godzin, ale z racji, że  był lotem bezpośrednim nie odczułem aż tak bardzo kilometrów, które przebyłem. Ponadto widoki zrekompensowały wszystkie niedogodności. Lądowanie i oto jestem. rio de janeiro Tadeusz stabrawa CopacabanaPora na zmianę czasu. O dziwo niewielką. Staję się o 3 godziny młodszy cofając zegarek. Melduję się w hotelu zaraz przy słynnej plaży Copacabana. I ?? Żyć nie umierać. Widok z 26 piętra zrobił wrażenie. Pewnie dlatego, że na tej wysokości siedząc w basenie można było podziwiać krajobraz jednocześnie relaksując się i popijając drinka.  Czterogwiazdkowy  hotel, naprawdę na światowym poziomie. Szczerze mogę polecić. Ale przecież nie przyjechałem tu spędzać czas w hotelu. 2 dni po przylocie zmieniłem środek transportu na… helikopter. Przelot nad Copacabana i terenami położonymi wokół oddał całe piękno Rio.

Zapierające dech widoki. Jezus na żywo, niemalże na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe chwile, które zechciałem przeżyć ponownie, dlatego lot helikopterem odbyłem po raz drugi w kolejnych dniach. Nie sposób wszystkiego opisać słowami, tam trzeba być i to przeżyć.

Będę latał

tadeusz stabrawa lot rio Copacabana

Wracając do samego pobytu. Wrażenia z lotu zachwyciły nie tylko mnie, ale moich współtowarzyszy, wszyscy jak nakręceni wracaliśmy do hotelu. Skoro już udało się wrócić na ziemię, trzeba było nacieszyć się pobliską plażą. Przyjemny piach pod stopami i szum fal. Copacabana. I długi spacer po zatoce. Oczywiście wróciłem przed zmierzchem. rio tadeusz stabrawa nocne zycie CopacabanaJak to mówią ostrożności nigdy za wiele, bo jednak Brazylia do najbezpieczniejszych nie należy. Warto na siebie uważać, szczególnie spacerując wieczorami. Tak czy inaczej po powrocie do hotelu zebrałem siły na kolejny wypad. Na następny dzień wyruszyliśmy na wyprawę, aby stanąć u piedestału słynnego pomnika Jezusa Odkupiciela znajdującego się na granitowej górze Corcovado. Tego dnia pogoda nie rozpieszczała, niebo było pochmurne. Mimo tego wyjechaliśmy na górę busami. Busy te, regularnie przewożą turystów po stromej drodze. Przy tak gęstych chmurach ciężko było dostrzec cokolwiek. Nagle Jezus pojawiał się zza chmur ukazując niczym objawienie. Ileż było radości, że pomimo niezbyt zachęcającej pogody udało się nam zobaczyć Jezusa w pełnej okazałości. Świetne wrażenia, które na długo zostaną w mojej pamięci.

jesus and tadeusz stabrawa rio Copacabana

Po czterech dniach pobytu w hotelu przy samej Copacabana przemieściliśmy się do oddalonego o kilka kilometrów hotelu Sheraton. Zdumiewający, również przy samej plaży, ze wspaniałymi widokami. Krótko właśnie tak mogę go opisać. Kolejnego dnia, tuż przed samym eventem dałem się porwać kolejnym atrakcjom. W poprzednim wcieleniu musiałem być jakimś ptakiem, obstawiam, że orłem, bo latanie sprawia mi wyjątkową frajdę, a że lubię latać wysoko…

I tak sporo niezapomnianych wrażeń dostarczył lot na Hang Gliding.

Latam

Rewelacyjne emocje, poczucie wolności i wspaniała przyroda dokoła, sprawiła, że chciało się frunąć i frunąć. Niesamowite. Mój pierwszy raz zaliczam to jak najbardziej udanych. Na pewno przy okazji jakiegoś wypadu będę chciał to powtórzyć. Dobrze by było nauczyć się latać tak dobrze, by ‘prowadzić’ samemu. Tym razem asekurował mnie Fabio. Sympatyczny gość, który opowieściami i żartami umilał lot.

tadeusz stabrawa leci lotnia rio Copacabana

Po wylądowaniu na plaży, pogoda dopisywała ale musieliśmy szybko wrócić do hotelu przed zbliżającym się eventem. No w końcu po to tam poleciałem.

                                                         Event DasCoin

12 stycznia DasCoin zaczął tańczyć sambę , w sumie nawet i ja tańczyłem. Nie zabrakło wszystkich głównych twórców projektu, Michael Mathias, Johny Pretto, Terry O’Hearn, Blair Baker, a także osobistości od spraw marketingu tj. James Elston i innych.

michael mathias dascoin i tadeusz stabrawa rio CopacabanaFirma jak zwykle zaskoczyła, bowiem właśnie w RIO do projektu dołączył także Matthew Rocksborough – Smith, osoba z potężnym doświadczeniem i otwartym na nowości umysłem. Nasz projekt cały czas rośnie w siłę i to nie byle jaką. Jestem dumny, że mogę być wśród takich osobistości, zdobywać od nich wiedzę i nieustannie rozwijać się.

Event w RIO stał się również symbolem rozprzestrzeniania się DasCoin’a. Potwierdzona została ostateczna data wejścia kryptowaluty DasCoin na giełdy zewnętrzne . W związku z tym oficjalnie ogłoszony został kolejny EVENT w Londynie – 28 kwietnia. Przedstawiono nam szereg ważnych informacji które będą wprowadzone w najbliższym czasie. Podczas pierwszego dnia, a właściwie wieczoru, było obecnych około 1,5 tys. Osób. Frekwencja dopisała.

W swoich wystąpieniach przedstawiciele firmy NetLeaders przekazali bardziej ogólne informacje na temat tego czym jest DasCoin, aby zainteresować społeczność z Brazylii . Drugi dzień eventu opierał się głównie o panele szkoleniowe prowadzone przez założycieli Dascoin, osoby odpowiedzialne za social media i całą platformę szkoleniową. Wędrujemy na kolejny kontynent i wbijamy na nim flagę zdobywcy.

Jezus

Kolejne 2 dni poświęcone zmianom,  które mają zostać wprowadzone i kolejnym eventom, do których firma przygotowuje się z wielkim zaangażowaniem. Po evencie, korzystając z pięknej, słonecznej pogody wraz ze znajomymi ponownie wybraliśmy się na Górę Corcovado żeby zobaczyć pomnik Jezusa. Naprawdę warto i polecam każdemu, kto planuje podróż w te rejony, aby wybrać się na szczyt. Jako ciekawostkę dodam, że drogę na szczyt można pokonać nie tylko busami, ale także kolejkami, ewentualnie schodami o 222 stopniach, dojechać windą lub schodami ruchomymi. Po odwiedzinach przed pomnikiem Jezusa przemieściliśmy się na oddaloną o niespełna godzinę drogi tzw. Głowę Cukru. Jest to szczyt nad Zatoką Guanabara wznoszący się na wysokość 396 m n.p.m.

Na górę można wjechać kolejką linową, która może pomieścić 65 pasażerów. Kursuje co 20 minut. Widoki oczywiście zachwycają. Ja się zachwyciłem, przyrodą, kulturą i oczywiście jedzeniem.

karnawal rio kobiety tadeusz stabrawa Copacabana

cocakabana rio brasil tadeusz stabrawa Copacabana

Pozostałe dwa dni, były czasem zakupów, plażowania i odpoczynku przy basenie i oceanie. To czas w którym miałem styczność z tancerkami samby, gorącymi tancerkami, jak cała Brazylia…

Ronaldo

Udało się nam również wybrać na stadion Macarana. Porównałem swoją stopę ze stopą Ronaldo. Okazuje się, że moja wygląda całkiem nieźle.

ronaldo footbal tadeusz stabrawa Copacabana

Te dwa tygodnie minęły szybko, zdecydowanie za szybko. Pozostało więc spakować walizki i podążyć na lotnisko, a stamtąd prosto do Polski. Po wylądowaniu w Warszawie obrałem jednak kurs na Mediolan.  Sympatycznie, prawda? Chcesz tak?

Dołącz do mnie i podążaj za marzeniami.

 

 

DasDubaj? DasKambodża! DasCoin.

Zawsze z DasCoin

Zawsze z DasCoin. Moja druga podróż do Dubaju była związana oczywiście z projektem, w którym działam z zaangażowaniem  w ostatnim czasie.  Listopad okazał się idealną porą na wyjazd. Uciekłem choć na chwilę od polskiego zimna i nacieszyłem promieniami słońca nie tylko ‘dubajskimi’.

Spontan. Znacie to słowo? No właśnie. Zanim znalazłem się w Dubaju poleciałem do… Kambodży 🙂

Dascoin filipines tadeusz stabrawa

A dlaczego by nie, pomyślałem, kiedy padła nieoczekiwana propozycja wyjazdu. Co prawda bilety były już gotowe, ale co tam. Raz się żyje!  Komu let’s temu go!

Pewnie, że było warto! Kambodża kraj jako ogromne zbiorowisko pięknych świątyń. To także rajskie plaże, wyspy i wysepki, bogate podwodne życie, urokliwe miasteczka i wsie czy intrygująca stolica pełna ważnych historycznie i kulturowo miejsc. I rzeczywiście udało mi się dotrzeć do kilku wspaniałych zakątków.

Zakątki choć urokliwe niektóre budzą ciarki biorąc pod uwagę historię, którą ze sobą niosą. Pola Śmierci, które miałem okazję zobaczyć – miejsca kaźni w Kambodży, gdzie masowo zabijano i grzebano ofiary reżimu podczas rządów Czerwonych Khmerów. Ludobójcze praktyki w Demokratycznej Kampuczy(tak wtedy nazywała się Kambodża) trwały od 1974 do obalenia Czerwonych Khmerów w 1979, w wyniku interwencji przeprowadzonej przez Wietnam. Liczbę ofiar ocenia się na 1,7 do 2,3 mln z ok. 7 mln mieszkańców kraju ogółem (tj. 25-35%).

 dascoin stabrawa tadeusza filipiny 2018Brrr…

Zabici chowani byli w masowych grobach. Ze względu na oszczędność amunicji egzekucje często przeprowadzano przy użyciu motyki, młotów, siekier, łopat, zaostrzonych kijów bambusowych lub plastikowych worków na śmieci (poprzez uduszenie). Gardła ofiar podrzynano chropowatymi liśćmi palmowymi, główki noworodków rozbijano o pnie drzew. Niektórym z ofiar kazano kopać własny grób – z powodu wycieńczenia kopali bardzo płytko. Żołnierze przeprowadzający egzekucje w większości byli nastolatkami chłopskiego pochodzenia, obojga płci. Nieprawdopodobnie przykra historia. Oczywiście teraz jest inaczej. Ludzie są sympatyczni, chętni do pomocy, aczkolwiek trzeba być ostrożnym. Panująca bieda daje się głęboko we znaki, dlatego też warto mieć oczy dokoła głowy i uważać by nie paść ofiarą kradzieży.

                                                    Rozrywka

dascoin tadeusz stabrawa strzelnica

W Kambodży miałem również okazję postrzelać z karabinu AK 47 oraz CKM, bo te dwa akurat wybrałem. Szybki wypad na drugą stronę miasta i pod okiem instruktora mogłem potrenować swoje umiejętności bojowe. Ale spokojnie, celem była tarcza. Ciekawe doświadczenie.

 

tuk tuk stabrawa tadeusz dascoinTuk tuk

Wracając ze strzelnicy tradycyjnym środkiem transportu jakim okazała się autoriksza potocznie nazywana tuk tukiem, doszedłem do wniosku, że w Kambodży nie istnieją żadne, ale to żadne zasady ruchu. Korki omija się chodnikiem, dzieci skulone w ramionach matki mkną na motocyklu razem z nią pomiędzy innymi motocyklami,  a w międzyczasie stojąc na skrzyżowaniu podjeżdża pani, która na poczekaniu gotuje i serwuje regionalne przekąski. Jeden przejazd przez miasto i człowiek jest w szoku tym co widzi – wszystkie ruchy dozwolone.

                                                     Noce w Kamboży

kambodza filipines taeusz Dascoin stabrawa

Podobał mi się wieczorny klimat Kambodży. Ludzie wychodzą na ulice, tańczą. Sam nawet dałem się porwać w wir tańca. Deptaki i tawerny tętnią życiem. Szkoda, że pobyt był krótki, ale z drugiej strony jest motywacja, aby tu wrócić. I wrócę !

 

dubaj dascoin tadeusz stabrawaDubaj

Po paru dniach spędzonych w Kambodży obrałem kurs na Dubaj. Przez 4 dni stał się stolicą DasCoin’a. Jak zwykle firma NetLeaders zapewniła mega event z dużą dawką ciekawych informacji, nagród i rewelacyjne after party. Rejs łodzią i świetna zabawa, skoki do wody, a nawet latanie. Tak, dosłownie. Flyboard dostarczył mi mega atrakcji i spowodował, że mam ochotę na więcej. Na pewno skuszę się przy najbliższej możliwej okazji na kolejną dawkę szaleństwa w tej postaci. Co by nie było nudno, spędziliśmy też  trochę wolnego czasu na lądzie. A nawet na pustyni. Desert Safari, czyli  ekstremalna jazda po wydmach Toyotami Land Cruiser z napędem 4X4 czy też kładami. Fajne wrażenia.

Rewelacyjnie spędzony czas, świetne wspomnienia i dużo dużo więcej. Chcesz tak? Zapraszam do współpracy.

Japonia, TokYo, DasCoin … 你好日本 :)

    Japonia,

szalony czas przepełniony niesamowitymi wydarzeniami zarówno w sferze projektu DasCoin, jak i przygodami poza wielkim eventem. Kraj kwitnącej wiśni, choć wiśni żadnej nie widziałem, przywitał nas ciepło, bo 25 stopniami 🙂 Śmiało mogę stwierdzić, że Japonia stała się symbolem rozkwitu DasCoina. Zanim jednak nadszedł przełomowy 30 września i wielki event w Tokio, chcę Wam opowiedzieć jakich ciekawych rzeczy doświadczyłem zwiedzając ten kraj.

Okazuje się, że

   Japonia,

jest bardzo bezpiecznym państwem. Pomimo, że zamieszkuje ją blisko 127 mln ludzi ma ona najniższy odsetek przestępczości. Jest także tytanem gospodarczym. Posiada trzecią najpotężniejszą gospodarkę świata zaraz po Stanach Zjednoczonych i Chinach.

tadeuszstabrawa japoniaPodróż po kraju zwanym Japonia

rozpoczęliśmy od Okinawy, która zwana jest Japońskimi Hawajami. Późnym wieczorem dojechaliśmy do hotelu. Hotel dość przyjemny z widokiem na morze, więc rano zamiast budzika szum fal. Krajobraz Okinawy urzeka szerokimi lasami tropikalnymi, a także kolorami wody.Naszym celem było tadeusz stabrawa japonia 2018oczywiście nurkowanie. Szybka rezerwacja, szybka wyprawa. I oto z samego rana dotarliśmy. Instruktaż jeszcze szybszy w drodze na miejsce docelowego zanurzenia. Swoją drogą, nie wiem czy bym to ogarnął gdyby nie fakt, że mam już doświadczenie w tej kwestii. Kolega Zbyszek niestety nigdy nie miał styczności z nurkowaniem, a mimo to został wyrzucony na głęboką wodę. Sytuacja dla nas wesoła, dla niego przerażająca.

Trwoga

Wspólnymi siłami po udzieleniu mu kilku wskazówek, jak się ma zachować pod wodą, z maską i całym sprzętem oddał się przyjemności podwodnych oględzin. Sądzę, że cała przekazana przez nas wiedza została przez niego dobrze wykorzystana, bo wynurzył się cały i zdrowy, choć w lekkim szoku. Tak czy inaczej, rafy koralowe piękne, aczkolwiek szczerze przyznaję, że nie czułem się bardzo zaskoczony.

Być może dlatego, że było to mój 3 raz. Mnóstwo żyjątek wszelkiego rodzaju i kolorowe rybki większe, mniejsze, które swobodnie podpływały do nas. Po kilkunastu minutach zadowoleni wróciliśmy na łódź, którą z powrotem popłynęliśmy do brzegu. Co ciekawe następne nurkowanie też planuję na Okinawie, gdyż jak udało mi się dowiedzieć mają niespotykaną ofertę nurkowania z… rekinami. Ponoć bezpieczne, ale czy na pewno? Pewnie kiedyś się przekonam 🙂

tadeusz stabrawa aquarium japoniaWracając jednak do samej wyprawy. Kolejny dzień, kolejna wyprawa tym razem do oceanarium. Wspaniale się to wszystko oglądało. Nie sposób opisać, to trzeba zobaczyć, więc naprawdę polecam. Wypad do oceanarium zakończyliśmy obiadokolacją w postaci sushi, a także małą przygodą. Po zakończonej kolacji chcąc dostać się do hotelu zadzwoniliśmy po taksówkę. Jak się okazało, angielski nie jest mocną stroną na Okinawie, więc nie było możliwości aby się dogadać. Dlatego też kolega Jakub posługując się tłumaczem w telefonie zamówił nam transport…po japońsku!

Co lepsze, udało się, bo przyjechał po nas 93 letni przemiły taksówkarz. Jak widać przeszkody nam nie straszne. Ostatni dzień pobytu, czyli dzień trzeci poświęciliśmy na plażowanie i odpoczynek, który pozwolił mi złapać trochę opalenizny.tadeusz stabrawa japonia dascoin event

Przylot do Tokio wiązał się z zakwaterowaniem w hotelu. Niestety APA Hotel, który początkowo wybraliśmy okazał się ciasny, niewygodny jak to w Japonii. W pokoju  ledwo mieściła się jedna osoba, a co dopiero dwie. Jakby nie patrząc nasze gabaryty różnią się od japońskich, co też zadecydowało, że przeprowadziliśmy się do hotelu znajdującego się bardzo blisko Tokio Big Sight, czyli centrum kongresowego, w którym miał odbyć się event. Zatem wyszliśmy na tym dobrze, a nawet bardzo dobrze, bowiem poprzedni hotel zwrócił nam koszty opłaconego z góry zakwaterowania. Bardzo miło z ich strony. Ot Japonia. Piękne pokoje, także całość na duży plus.

Tokio

Samo miasto Tokio robi wrażenie pod względem nie tylko powierzchni, ale przepychu, który dostrzec można na każdym kroku. Mnóstwo ludzi, światła płynące z wystaw sklepowych, reklam wszelkiego rodzaju dają wrażenie, że to miasto nigdy nie śpi.
tadeusz stabrawa dascoin japoniaNajwiększe wow robi skrzyżowanie Shibuya, które podobno należy do największych na świecie. Rzeczywiście czułem się jaki mikroelement wyjęty z całości. Można tam spotkać na swojej drodze wiele sympatycznych osób, np. poznałem japońskiego Jack’a Sparrow. Sami przyznacie, że trudno go odróżnić od oryginału.
tadeusz stabrwa japonia dascoin event

Do you speak English

Chcąc zwiedzić więcej udaliśmy się do pobliskiego metra, aby dostać się na drugi koniec miasta.
I tu kolejna przygoda, którą mimo wszystko będę dobrze wspominał. Czekając na metro na jednej ze stacji niestety zostawiłem swoją nowiutką kamerę Gopro hero 5 wraz z gimbalem. Niczego nieświadomy wsiadłem do metra wraz ze znajomymi. Nagle zorientowałem się, że jadę bez swoich gadżetów. Stwierdziłem, że nie podaruję i mimo wszystko wrócę, choć powątpiewałem, czy jest po co wracać. Wysiedliśmy szybko na najbliższej stacji. Koledzy zostali, a ja sam, biegiem, pokierowałem się w stronę metra. Wszystko działo się bardzo szybko. Nie wiedziałem kompletnie na której stacji mam wysiąść, w końcu zawsze poruszaliśmy się w grupie, tym razem byłem zdany sam na siebie i na swoje umiejętności języka angielskiego, które ku mojemu zaskoczeniu okazały się całkiem niezłe.

Kamerę zostaw i wróć

Jeśli mamy obok siebie osobę, na której możemy polegać, m.in. w kwestii komunikacji, to zwyczajnie kierujemy się tym co mówi, sami nie udzielając się w rozmowach. W tym wypadku, kiedy zostałem sam i dla mnie liczył się czas, by jak najszybciej dotrzeć do mojego zagubionego sprzętu udało mi się dogadać po angielsku bez większych trudności i w efekcie dotarłem do stacji, gdzie jak myślałem znajdę kamerę i resztę. Podszedłem pod filar, przy którym nieopatrznie zostawiłem sprzęt. Nie było go. Zrezygnowany rozejrzałem się dokoła i dostrzegłem punkt informacyjny, zapytałem czy przypadkiem… i w tym momencie z uśmiechem na twarzy Japonka wręczyła mi sprzęt, który wcześniej dokładnie opisałem. Wow! Nikt go nie ukradł. Okazuje się, że Japończycy za punkt honoru przyjmują, aby Ci pomóc. W Japonii ludzie po prostu nie kradną. Wielka ulga i jednocześnie szczęście.

Metro

Wróciłem do metra i dotarłem do znajomych, z którymi kontynuowałem zwiedzanie. Pouczająca przygoda. Kolejny dzień, to wizyta m.in. na Skytree. Jedna z najwyższych wież na świecie uraczyła nas świetnymi widokami na panoramę całego miasta. Zwieńczeniem dnia była kolacja w gronie znajomych, którzy podobnie jak ja wybrali się na event. W blisko 20 osób zasiedliśmy do stołu przez co zrobiło się dość rodzinnie.

Nadszedł w końcu długo wyczekiwany 30 wrzesień i wielki event DasCoina. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Na wejściu przywitały nas piękne Panie. Zaczęło się od rejestracji uczestników, odebraliśmy validatory.

Sam event rozpoczął się od przemówienia Liderów Terry o’Hearn, Michael Mathias, Gregore Sarcevich. Wielkim wydarzeniem eventu było oczywiście dołączenie do projektu Anny Hejka i prof. Vinha o czym pisałem w poprzednim artykule. Niesamowite osoby popierające ten projekt pokazują tadeusz stabrawa japonia event dascoinjak wielki potencjał w nim drzemie. Najistotniejszym punktem całego pobytu w kraju kwitnacej wisni zwanym Japonia i szczytem eventu był moment, w którym Michael Mathias pojawił się na scenie jako hologram i słowami wstępu zapowiedział uruchomienie giełdy wewnętrznej. Kobieta, która pojawiła się tuż po nim również w formie hologramu, będąc symbolem DasCoina, wskazała jego początkową wartość 0,33 €. Zatem niemożliwe stało się możliwe. Taka jest wlasnie Japonia.
Firma zrealizowała to co założyła, wbrew opinii pseudo znawców. Bez wątpienia ten dzień na stałe zapisze się w historii DasCoin’a. Ale tego dnia, to nie był koniec wrażeń. Nadszedł moment wyróżnienia Leaderów, wśród których znalazłem się i ja. Zatem kolejne pozytywne emocje.

Całość uświetnił występ artystyczny. Firma jak zwykle zadbała o profesjonalne przygotowanie samego eventu oraz  spotkania after party. Kilka autobusów pojawiło się przed Centrum Kongresowym, aby zabrać nas do Hotelu Hilton, w którym to do godziny 1 spędziliśmy czas na rozmowach, zabawie, poszerzaniu bazy kontaktów i rozrywce w gronie zarządu firmy Netleaders a także Leaderów – czyli w gronie najlepszych. Niesamowity czas, pełen wrażeń, przygód, zostanie w mojej pamięci. Ale z racji, że sushi mi się znudziło, a wiele krajów jeszcze do zwiedzenia, wróciłem już do Polski. Wkrótce kolejne wyjazdy i kolejne wielkie atrakcje. Chcesz następnym razem jechać ze mną?

szybki kontaktevent dascoin global dascoin team tadeusz stabrawa