Japonia, TokYo, DasCoin … 你好日本 :)

Japonia, TokYo, DasCoin … 你好日本 :)

    Japonia,

szalony czas przepełniony niesamowitymi wydarzeniami zarówno w sferze projektu DasCoin, jak i przygodami poza wielkim eventem. Kraj kwitnącej wiśni, choć wiśni żadnej nie widziałem, przywitał nas ciepło, bo 25 stopniami 🙂 Śmiało mogę stwierdzić, że Japonia stała się symbolem rozkwitu DasCoina. Zanim jednak nadszedł przełomowy 30 września i wielki event w Tokio, chcę Wam opowiedzieć jakich ciekawych rzeczy doświadczyłem zwiedzając ten kraj.

Okazuje się, że

   Japonia,

jest bardzo bezpiecznym państwem. Pomimo, że zamieszkuje ją blisko 127 mln ludzi ma ona najniższy odsetek przestępczości. Jest także tytanem gospodarczym. Posiada trzecią najpotężniejszą gospodarkę świata zaraz po Stanach Zjednoczonych i Chinach.

tadeuszstabrawa japoniaPodróż po kraju zwanym Japonia

rozpoczęliśmy od Okinawy, która zwana jest Japońskimi Hawajami. Późnym wieczorem dojechaliśmy do hotelu. Hotel dość przyjemny z widokiem na morze, więc rano zamiast budzika szum fal. Krajobraz Okinawy urzeka szerokimi lasami tropikalnymi, a także kolorami wody.Naszym celem było tadeusz stabrawa japonia 2018oczywiście nurkowanie. Szybka rezerwacja, szybka wyprawa. I oto z samego rana dotarliśmy. Instruktaż jeszcze szybszy w drodze na miejsce docelowego zanurzenia. Swoją drogą, nie wiem czy bym to ogarnął gdyby nie fakt, że mam już doświadczenie w tej kwestii. Kolega Zbyszek niestety nigdy nie miał styczności z nurkowaniem, a mimo to został wyrzucony na głęboką wodę. Sytuacja dla nas wesoła, dla niego przerażająca.

Trwoga

Wspólnymi siłami po udzieleniu mu kilku wskazówek, jak się ma zachować pod wodą, z maską i całym sprzętem oddał się przyjemności podwodnych oględzin. Sądzę, że cała przekazana przez nas wiedza została przez niego dobrze wykorzystana, bo wynurzył się cały i zdrowy, choć w lekkim szoku. Tak czy inaczej, rafy koralowe piękne, aczkolwiek szczerze przyznaję, że nie czułem się bardzo zaskoczony.

Być może dlatego, że było to mój 3 raz. Mnóstwo żyjątek wszelkiego rodzaju i kolorowe rybki większe, mniejsze, które swobodnie podpływały do nas. Po kilkunastu minutach zadowoleni wróciliśmy na łódź, którą z powrotem popłynęliśmy do brzegu. Co ciekawe następne nurkowanie też planuję na Okinawie, gdyż jak udało mi się dowiedzieć mają niespotykaną ofertę nurkowania z… rekinami. Ponoć bezpieczne, ale czy na pewno? Pewnie kiedyś się przekonam 🙂

tadeusz stabrawa aquarium japoniaWracając jednak do samej wyprawy. Kolejny dzień, kolejna wyprawa tym razem do oceanarium. Wspaniale się to wszystko oglądało. Nie sposób opisać, to trzeba zobaczyć, więc naprawdę polecam. Wypad do oceanarium zakończyliśmy obiadokolacją w postaci sushi, a także małą przygodą. Po zakończonej kolacji chcąc dostać się do hotelu zadzwoniliśmy po taksówkę. Jak się okazało, angielski nie jest mocną stroną na Okinawie, więc nie było możliwości aby się dogadać. Dlatego też kolega Jakub posługując się tłumaczem w telefonie zamówił nam transport…po japońsku!

Co lepsze, udało się, bo przyjechał po nas 93 letni przemiły taksówkarz. Jak widać przeszkody nam nie straszne. Ostatni dzień pobytu, czyli dzień trzeci poświęciliśmy na plażowanie i odpoczynek, który pozwolił mi złapać trochę opalenizny.tadeusz stabrawa japonia dascoin event

Przylot do Tokio wiązał się z zakwaterowaniem w hotelu. Niestety APA Hotel, który początkowo wybraliśmy okazał się ciasny, niewygodny jak to w Japonii. W pokoju  ledwo mieściła się jedna osoba, a co dopiero dwie. Jakby nie patrząc nasze gabaryty różnią się od japońskich, co też zadecydowało, że przeprowadziliśmy się do hotelu znajdującego się bardzo blisko Tokio Big Sight, czyli centrum kongresowego, w którym miał odbyć się event. Zatem wyszliśmy na tym dobrze, a nawet bardzo dobrze, bowiem poprzedni hotel zwrócił nam koszty opłaconego z góry zakwaterowania. Bardzo miło z ich strony. Ot Japonia. Piękne pokoje, także całość na duży plus.

Tokio

Samo miasto Tokio robi wrażenie pod względem nie tylko powierzchni, ale przepychu, który dostrzec można na każdym kroku. Mnóstwo ludzi, światła płynące z wystaw sklepowych, reklam wszelkiego rodzaju dają wrażenie, że to miasto nigdy nie śpi.
tadeusz stabrawa dascoin japoniaNajwiększe wow robi skrzyżowanie Shibuya, które podobno należy do największych na świecie. Rzeczywiście czułem się jaki mikroelement wyjęty z całości. Można tam spotkać na swojej drodze wiele sympatycznych osób, np. poznałem japońskiego Jack’a Sparrow. Sami przyznacie, że trudno go odróżnić od oryginału.
tadeusz stabrwa japonia dascoin event

Do you speak English

Chcąc zwiedzić więcej udaliśmy się do pobliskiego metra, aby dostać się na drugi koniec miasta.
I tu kolejna przygoda, którą mimo wszystko będę dobrze wspominał. Czekając na metro na jednej ze stacji niestety zostawiłem swoją nowiutką kamerę Gopro hero 5 wraz z gimbalem. Niczego nieświadomy wsiadłem do metra wraz ze znajomymi. Nagle zorientowałem się, że jadę bez swoich gadżetów. Stwierdziłem, że nie podaruję i mimo wszystko wrócę, choć powątpiewałem, czy jest po co wracać. Wysiedliśmy szybko na najbliższej stacji. Koledzy zostali, a ja sam, biegiem, pokierowałem się w stronę metra. Wszystko działo się bardzo szybko. Nie wiedziałem kompletnie na której stacji mam wysiąść, w końcu zawsze poruszaliśmy się w grupie, tym razem byłem zdany sam na siebie i na swoje umiejętności języka angielskiego, które ku mojemu zaskoczeniu okazały się całkiem niezłe.

Kamerę zostaw i wróć

Jeśli mamy obok siebie osobę, na której możemy polegać, m.in. w kwestii komunikacji, to zwyczajnie kierujemy się tym co mówi, sami nie udzielając się w rozmowach. W tym wypadku, kiedy zostałem sam i dla mnie liczył się czas, by jak najszybciej dotrzeć do mojego zagubionego sprzętu udało mi się dogadać po angielsku bez większych trudności i w efekcie dotarłem do stacji, gdzie jak myślałem znajdę kamerę i resztę. Podszedłem pod filar, przy którym nieopatrznie zostawiłem sprzęt. Nie było go. Zrezygnowany rozejrzałem się dokoła i dostrzegłem punkt informacyjny, zapytałem czy przypadkiem… i w tym momencie z uśmiechem na twarzy Japonka wręczyła mi sprzęt, który wcześniej dokładnie opisałem. Wow! Nikt go nie ukradł. Okazuje się, że Japończycy za punkt honoru przyjmują, aby Ci pomóc. W Japonii ludzie po prostu nie kradną. Wielka ulga i jednocześnie szczęście.

Metro

Wróciłem do metra i dotarłem do znajomych, z którymi kontynuowałem zwiedzanie. Pouczająca przygoda. Kolejny dzień, to wizyta m.in. na Skytree. Jedna z najwyższych wież na świecie uraczyła nas świetnymi widokami na panoramę całego miasta. Zwieńczeniem dnia była kolacja w gronie znajomych, którzy podobnie jak ja wybrali się na event. W blisko 20 osób zasiedliśmy do stołu przez co zrobiło się dość rodzinnie.

Nadszedł w końcu długo wyczekiwany 30 wrzesień i wielki event DasCoina. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Na wejściu przywitały nas piękne Panie. Zaczęło się od rejestracji uczestników, odebraliśmy validatory.

Sam event rozpoczął się od przemówienia Liderów Terry o’Hearn, Michael Mathias, Gregore Sarcevich. Wielkim wydarzeniem eventu było oczywiście dołączenie do projektu Anny Hejka i prof. Vinha o czym pisałem w poprzednim artykule. Niesamowite osoby popierające ten projekt pokazują tadeusz stabrawa japonia event dascoinjak wielki potencjał w nim drzemie. Najistotniejszym punktem całego pobytu w kraju kwitnacej wisni zwanym Japonia i szczytem eventu był moment, w którym Michael Mathias pojawił się na scenie jako hologram i słowami wstępu zapowiedział uruchomienie giełdy wewnętrznej. Kobieta, która pojawiła się tuż po nim również w formie hologramu, będąc symbolem DasCoina, wskazała jego początkową wartość 0,33 €. Zatem niemożliwe stało się możliwe. Taka jest wlasnie Japonia.
Firma zrealizowała to co założyła, wbrew opinii pseudo znawców. Bez wątpienia ten dzień na stałe zapisze się w historii DasCoin’a. Ale tego dnia, to nie był koniec wrażeń. Nadszedł moment wyróżnienia Leaderów, wśród których znalazłem się i ja. Zatem kolejne pozytywne emocje.

Całość uświetnił występ artystyczny. Firma jak zwykle zadbała o profesjonalne przygotowanie samego eventu oraz  spotkania after party. Kilka autobusów pojawiło się przed Centrum Kongresowym, aby zabrać nas do Hotelu Hilton, w którym to do godziny 1 spędziliśmy czas na rozmowach, zabawie, poszerzaniu bazy kontaktów i rozrywce w gronie zarządu firmy Netleaders a także Leaderów – czyli w gronie najlepszych. Niesamowity czas, pełen wrażeń, przygód, zostanie w mojej pamięci. Ale z racji, że sushi mi się znudziło, a wiele krajów jeszcze do zwiedzenia, wróciłem już do Polski. Wkrótce kolejne wyjazdy i kolejne wielkie atrakcje. Chcesz następnym razem jechać ze mną?

szybki kontaktevent dascoin global dascoin team tadeusz stabrawa

Dodaj komentarz