Traveler do Lizbony

4 Mar

Traveler do Lizbony

Wykorzystałem kolejną okazję na skorzystanie z mojego członkostwa w:

traveler logo dascoin excelez tadeusz stabrawa

Portugalia jest fascynującym krajem o dumnej historii, którą można poczuć w całym kraju. Od jej stolicy, aż po każdą maleńką, idealną miejscowość.

A Lizbona? Zachwyca.  

Choć Lizbonę kiedyś już odwiedziłem, to jednak w ciągu kilku godzin tam spędzonych nie byłem w stanie wiele zobaczyć. Tym razem miałem kilka dni. I wiecie co? To miasto wciąga. Styczeń w pełni, a tam piękne słońce i temperatura pozwalająca na zrzucenie puchatej zimowej kurtki, bez której akurat w Polsce by się nie obyło. Większość dni, które tam spędziłem było słonecznych, co potęgowało przyjemność z bycia w tak wspaniałym miejscu.

Stolica Portugalii

 Lizbona jest stolicą Portugalii, choć jak się dowiedziałem nie ma na to papierów. W żadnych bowiem oficjalnych dokumentach nie ma na ten temat wzmianki.

Lizbona została umownie przyjęta stolicą po tym jak król Portugalii Alfonso III przeniósł sąd główny z Coimbry. Niezłe prawda?

Patrząc na jej historię, okazuje się, że jest starsza niż Rzym. Tak, też byłem zdziwiony. Jest to druga po Atenach najstarsza stolica w Europie. Nazwa Lizbony ma pochodzić od „Allis Ubo”, co znaczy bezpieczny port. Już sam fakt bogatej historii tego miejsca sprawia, że ma się ochotę na więcej.

Relax w stylu portugalskim

Pierwszego dnia, a w zasadzie popołudnia i wieczoru wybrałem się na spacer. Po drodze minąłem kilka ciekawych miejsc takich jak Monumento aos Restauradores przy którym znajduje się Teatro Eden,  pomnik Króla Joao na placu figueiroa, czy Elevador de Santa Justa.

Uliczka zaprowadziła mnie na sam brzeg rzeki Tag, rzeki, która jest najdłuższą rzeką całego Półwyspu Iberyjskiego. Później chcąc odpocząć udałem się do hotelu Palacio, znajdującego się nieopodal Parku Edwarda VII.

Hotel z mega historią, gdzie m.in. kręcono Bonda, w którym było mnóstwo znanych postaci, nawet nasz Ignacy Paderewski. Kolejnego dnia wraz ze znajomymi zwiedzaliśmy dalej. Jednak tym razem wybraliśmy się nieco w dalsze okolice. A konkretniej na Przylądek Roca będący najdalej wysuniętym punktem po zachodniej części Europy.

Widoki wspaniałe. Brzeg na przylądku jest skalisty i wznosi się 144 m ponad poziom Oceanu Atlantyckiego. Znajduje się tam również latarnia morska z XIX wieku. Później pieszo, malowniczymi uliczkami, dotarliśmy do pałacu w Sintri. Palacio Nacional da Pena, bo tak się ów Pałac nazywa zachwyca swoim bajkowym wyglądem. Jest jednym z najwspanialszych pałaców Europy, z kolorową fasadą i równie interesującym wnętrzem. Został odrestaurowany do stanu z 1910 roku.

Późnym  popołudniem wróciliśmy do Hotelu, aby chwilę odpocząć. Wieczorem zaś odwiedziliśmy jedno z największych Kasyn w Europie po sąsiedzku naszego hotelu – Casino Estoril. To naprawdę wielkie, nowoczesne kasyno wypełnione stołami do gier, automatami. Znajdują się tam również restauracje, w których można posłuchać muzyki na żywo.

Swój ostatni dzień w Lizbonie poświęciliśmy na dalsze zwiedzanie.

Mówi Wam coś Most 25 kwietnia? A San Francisco i Golden Gate? No więc właśnie to prawie ten sam most. Przede wszystkim ze względu na wygląd i kolorystykę. Mogę potwierdzić wygląda bardzo, bardzo podobnie. W końcu ten oryginalny mogłem podziwiać podczas podróży po USA.

Wznoszę się ponad szczyty

Po dostaniu się na drugi brzeg dotarliśmy pod pomnik Cristo Rei, który jest bardzo charakterystyczny i widać go już z drogi na moście. Oczywiście udało się zrobić kilka zdjęć także z samego szczytu. W drodze powrotnej, będąc jeszcze po drugiej strony mostu, napotkaliśmy rewelacyjne miejsce handlu różnymi drobiazgami, pamiątkami, lokalnymi wyrobami, itp. Panował tam niesamowicie przyjazny klimat.

Czas mojej podróży powoli zbliżał się ku końcowi podobnie jak słońce tonące w kolorach rzeki Tag. Wieczorem wziąłem jeszcze udział w uroczystej gali związanej z  uruchomieniem

Casino Nasdacoin.  …Rejestracja

Noc więc była krótka, ale zdążyłem odpocząć w samolocie. Z samego rana bowiem wróciłem do Polski.

Wkrótce ruszam dalej. Na świecie jeszcze tyle miejsc do zobaczenia.

A po drodze narty na Słowacji i event Excelza.

Och, tyle rzeczy jeszcze do zrobienia! Zapraszam do kolejnej podróży.


stabrawa irlandia dascoin excelez traveler 7 3 Lut

Trzy kolory, zieleń, biel i pomarańcz – Irlandia

Trzy kolory, zieleń, biel i pomarańcz,

kraj o powierzchni 3,7 razy mniejszej od Polski, słynący z soczystej zieleni trawy, znakomitego piwa Giunness i przepięknych klifów?

Zgadza się, Irlandia, czyli znowu łączę przyjemne z pożytecznym!

Jak to możliwe, że mogę tyle podróżować?

Sprawdź tutaj :

traveler logo dascoin excelez tadeusz stabrawa

W końcu dawno nigdzie nie byłem, więc komu w drogę temu samolot! Krakowskie Balice przywitały mnie w sobotę z samego rana całkiem niezłą pogodą, więc lot odbył się planowo.

No to fru! I jestem. Dublin wita!  

Szybciutko zameldowałem się w hotelu. Nie chwaląc się, hotel z niesamowitą historią, bowiem mieszkał w nim sam John Jameson. Znacie gościa, szczególnie z butelek wybornego irlandzkiego whiskey – tak to właśnie ten! Sam hotel świetny, a jego otoczenie równie znakomite. Morze i roztaczające się w jego kierunku pola golfowe sprawiają wspaniałe wrażenie.

A właściwie skąd się tam wziąłem?

Event!

Wydarzenie!

Czas poświęcony na zdobycie nowej wiedzy i poznanie rewelacyjnych ludzi. To właśnie z nimi spędziłem późne wieczorne godziny, delektując się smakiem irlandzkiego piwa i szlifując swój język angielski.

Chociaż z rodowitym Irlandczykiem rozmowa wcale nie wydaje się być łatwa, nie mniej jednak potrafiłem się dogadać.

Długa noc zakończyła się krótkim snem, bowiem kolejny dzień chciałem poświęcić na zwiedzanie. Dublin jest ciekawą kolebką historii i kultury. Chociażby dlatego, że jak się okazuje, został on założony przez Wikingów w IX w.

Kto by pomyślał, że nawet tam dopłynęli. Wracając do rzeczywistości., znaczy prawie rzeczywistości, bowiem pierwszym punktem na mojej liście atrakcji była destylarnia whiskey Jameson.

Guinness

Na miejscu okazało się, że to tylko część historycznej destylarni założonej w 1780 roku. Destylarnia główna znajduje się w innej części Irlandii. Idąc za alkoholowym ciosem zwiedziliśmy potężny browar Guinnessa. Założycielem browaru jest Arthur Guinness i trzeba uczciwie przyznać, że stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych irlandzkich marek.

Na dodatek marka ta, od ponad 250 lat zdobywa serca piwoszy. Codziennie na świecie wypija się miliony piw, a śmiało można założyć, że w Europie oraz Ameryce Północnej nie znajdziemy żadnego fana piwa, który o Guinnessie nie słyszał.

Muzeum to jest naprawdę fantastyczne nie tylko na dlatego, że można tam pozyskać wiedzę na temat samego powstawania tego trunku, ale także dlatego, że wszystkie elementy jego wyposażenia robią mega wrażenie. A wspinając się po poszczególnych piętrach poznajemy coraz to nowsze zakamarki tego miejsca.

Natomiast docierając na samą górę stajemy na jednym z najlepszych punktów widokowych w Dublinie.

Pub znajdujący się na szczycie, serwuje świeży browar i pozwala się zachwycać jego smakiem przy jednoczesnym podziwianiu miasta. Co by jednak nie bujać za długo w obłokach, zeszliśmy na ziemię.

Zwiedzanie tego dnia zakończyłem w pubie, wsłuchany w lokalną irlandzką muzykę i pochłonięty bezstresowym klimatem Irlandii. Na wieczór pojechaliśmy do Belfastu, gdzie spędziłem noc na odpoczynku i dzień na podziwianiu jego zakątków.

Interesującym punktem wycieczki było Muzeum Titanica. To właśnie tutaj, w Belfaście, Titanic został zaprojektowany, wybudowany i wodowany . Z tego miejsca wypłynął w swój pierwszy i ostatni rejs. Intersująca historia, którą zna niemal każdy. Potem spacerkiem przez miasto, dotarłem do dzielnicy ,gdzie kilkadziesiąt lat wstecz, organizacja terrorystyczna IRA dokonała kilkudziesięciu zamachów. Podczas ataków zginęło wielu niewinnych ludzi.

Znajdują się tam miejsca upamiętniające te zamachy (ściana płaczu), jak również są też miejsca pamięci z czasów wojny.  Mnóstwo murali, które przedstawiają szereg historii z tamtego okresu. Choć tak naprawdę Belfast nadal jest miastem niesamowitych podziałów.

Oderwałem się jednak od przygnębiającej historii doszukując się ciekawszych miejsc i udając na spotkanie ze znajomym. Później wróciłem do Dublina. Wieczór spędziłem odwiedzając sporo ciekawych pubów, w których oprócz szerokiego wyboru alkoholi, można było posłuchać muzyki na żywo. Szybko wciągnąłem się w tamtejszy klimat, naprawdę człowiek może się tam poczuć wyluzowany i wypoczęty. Pomimo, że był to poniedziałek było czuć, że miasto żyje. Przeciwnie do Belfastu, w którym jakiekolwiek imprezy można napotkać tylko w piątki i soboty.

Przedostatni dzień mojego pobytu poświęciłem na dalsze zwiedzanie. Spacerkiem przez centrum doszedłem do słynnego Temple Bar, tam też zatrzymałem się na kufelek zimnego piwa, które w tak klimatycznym miejscu smakowało podwójnie. Zmęczony całodniową wędrówką wróciłem do hotelu.

W ostatni dzień korzystając z późnego lotu powrotnego do Krakowa wybrałem się jeszcze do katedry św. Patryka, która jest największym kościołem w całej Irlandii. Niesamowita budowla, która powstała około 1220 roku. Także do najmłodszych nie należy, ale za to bardzo zachwyca.

Katedra związana jest z osobą św. Patryka, który jest patronem Irlandii. Był on misjonarzem szerzącym wiarę na tych ziemiach. Pewnego dnia zapytany o istotę Trójcy Świętej posłużył się zerwanym liściem koniczyny, której trzy płatki złączone są razem na jednej łodydze.

Symbol koniczyny, tak samo jak kolor zielony, na stałe wpisał się w symbolikę państwa.

Dzień św. Patryka jest hucznie świętowany zarówno 17 marca, zarówno na terenie Irlandii jak i innych miejsc zamieszkiwanych przez emigrantów. A że do 17 marca niedaleko, to kto wie ! Póki co musiałem wrócić do Polski, ale… nawet nie zdążyłem się rozpakować, czekał na mnie kolejny zakątek na Ziemi.

Lizbona! Ale o tym wkrótce.

Halo, halo lecę znowu do Dubaju! DasCoin Event

 DasCoin Event listopad 2018

DasCoin Event listopad 2018. Listopad to kartka w kalendarzu już naznaczona wyprawą do Dubaju. Wszystko rozpoczęło się w 2016 roku, kiedy to poznałem projekt DasCoin.

O nim możesz więcej poczytać tutaj.

tadeusz stabrawa 1 dubaj dascoin 1 event

Wracając do samej podróży, to nie byłbym sobą, gdybym nie miał w pakiecie czegoś niespodziewanego i równie ciekawego, co samo Burdż Khalifa. 

„Nie masz w głowie to masz w nogach”

Otóż, szaleństwo wyjazdowe zaczęło się od extra podróży na odcinku Tarnów -Warszawa. Zrobiłem nadliczbowe 600 km, gdyż po raz pierwszy w życiu zapomniałem paszportu.  

Zamiast wypoczynku przed podróżą sam zafundowałem sobie całą noc w samochodzie. (zobacz) Szczęście w nieszczęściu takie, że wyjechałem na lotnisko dzień wcześniej, więc miałem wystarczająco czasu żeby wrócić po paszport. No cóż.. Umarłemu się nie przytrafi, a skleroza przecież nie boli.

Nie zepsuło to mojego humoru, gorzej by było gdybym się o braku paszportu dowiedział przy nadaniu bagażu. Zatem szukajcie pozytywów w każdej sytuacji.

Lot

Zmęczony nocnymi przygodami, ale szczęśliwy znalazłem się na pokładzie linii Emirates. Około 21.00 byłem już w Dubaju. Na lotnisku czekał na mnie przyjaciel, który zapewnił transport. Tym razem przespałem noc i nazajutrz nadszedł piękny słoneczny i gorący dzień. Puchową kurtkę z Polski upchnąłem na dnie walizki.  

tadeusz stabrawa dubaj dascoin 1 event tadeusz stabrawa dubaj dascoin event halodubaiPierwszy dzień upłynął głównie na dyskusjach o biznesie i nie tylko. Oczywiście nie samą pracą człowiek żyje, więc potem udaliśmy się na chwilę relaxu w basenie. Ale nie byle jakim basanie. Ten był zlokalizowany na 20 piętrze hotelu, dzięki czemu świetnie było widać panoramę miasta. 

Zmiana zawsze na lepsze  

Następnego dnia przemieściłem się do właściwego hotelu, hotelu Atana, który zlokalizowany jest niedaleko Dubai Mariny. Przy okazji ciekawostka, Dubai Marina jest dzielnicą mieszkalną i to właśnie tutaj też znajduje się Princess Tower, czyli najwyższy budynek mieszkalny świata. Ma bagatela 107 pięter i 414 m wysokości. Robi wrażenie.

W hotelu Atana spędziłem trzy dni. Bliskość słynnej plaży Venis pozwoliła mi wygrzać zziębnięte, polskie kości. Oczywiście nie należę do osób, które potrafią trwać w bezczynności jakiś długi okres czasu, skorzystałem z siłowni i hotelowego basenu , na ruch nie mogło zabraknąć czasu. (zobacz dlaczego)

Ponadto spotykałem się ze znajomymi. Spotkania miały charakter zarówno towarzyski jak i biznesowy. Po trzech dniach spędzonych w Atana, wraz z drugim kolegą przemieściliśmy się do Grand Hyatt Hotel.

Dascoi Dubai Event

To właśnie tu, jeszcze tego samego dnia, odbyła się konferencja w temacie Blockchain i kryptowalut. Trwała ona do godzin wieczornych, więc po zakończeniu udałem się do pokoju.

Kolejny poranek rozpocząłem dość aktywnie. Basen i hop. Musiałem swoje przepłynąć, a przy okazji otworzyć umysł na wiedzę. Bowiem około 13 rozpoczęła się oficjalna część związana z naszym biznesem.

Wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na to co się wydarzy . I się wydarzyło . Bardzo dużo nowych informacji i  nowe produkty w ofercie, a których opowiem już wkrótce.

tadeusz stabrawa 1 dubaj dascoin event halodubaiPo intensywnie spędzonym dniu, kolejny zdecydowaliśmy poświęcić na chill out. Wspólnie ze znajomymi wybraliśmy się na wodne szaleństwa w okolicach Burj Al Arabb i Mariny.

Skutery wodne to naprawdę fantastyczna sprawa. A przy okazji te wspaniałe widoki dookoła. Co prawda, widoki musiałem podziwiać bez okularów, które jeszcze chwilę wcześniej miałem na nosie, ale po skoku do wody przepadły w głębinach oceanu.

Zatem nauczony doświadczeniem, jedyne co mogę doradzić, to nie polecam zakładać drogich okularów na skutery wodne. Chyba, że chcecie się ich szybko pozbyć.

Po zabawie na skuterach wróciliśmy na ląd. Zgłodnieliśmy wszyscy, więc hinduska restauracja była punktem obowiązkowym. Później obraliśmy kierunek na hotel.  

Ryzyko

Każdy kto działa w biznesie, również takim jak Dascoin, wie , ze ryzyko to nieodłączna strona biznesu, ale i życia. Przywiązujemy wagę do ryzyka w biznesie, rzadziej do tego związanego z naszym życiem. Ale ryzyko to adrenalina, która nas napędza dlatego w sobota była dniem grupowych aktywności, bowiem wspólnie wybraliśmy się na Safari.

1 tadeusz stabrawa dubaj dascoin event halodubai

Poznałem kilka wielbłądów i przetestowałem cztery kołka quadów i samochodów terenowych.

Jazda po piachu jest nie lada wyzwaniem. Co nie zmienia faktu, że odczuć przyjemność z prowadzenia takiej terenowej maszyny jest fantastycznie. Podczas Safari wydarzyła się mała kolizja.

Nikomu nic się nie stało. Co niektórzy musieli dosiąść się do pozostałych, przez co jechaliśmy wyładowani na maksa. Wrażeń było co niemiara, więc spokojnie wróciliśmy do hotelu.

W niedzielę po raz kolejny miałem okazję znaleźć się na Grand Prix Formuły 1 w Abu Dhabi. Rewelacyjnie spędzony dzień, wypełniony emocjami, warkotem silnika i wspaniałymi ludźmi dokoła.

Nasza miejscówka do obserwowania całego widowiska znajdowała się na dużej łodzi, która zakotwiczona była przy torze. Oczywiście miejsce pierwsza klasa.

Nazajutrz, tj. przedostatniego dnia mojego pobytu, postanowiłem wybrać się na miasto. Zrobić przede wszystkim małe zakupy. Zaopatrzyć się w pamiątki i kilka drobnostek.

To zima w lecie , czy …odwrotnie?

Następnie udałem się na stok narciarski. Tak dobrze przeczytaliście, stok narciarski. Wielkie wow robi możliwość pojeżdżenia na nartach i to w samym sercu pustyni. A wszystko dzięki Ski Dubai – krytemu ośrodkowi narciarskiemu w Dubaju, który znajduje się w jednym z największych centrów handlowych na świecie – Mul al-Imarat.

Nie dość, że pojeździcie tam na nartach czy snowboardzie, to jeszcze spotkacie pingwiny. Na stok musicie zaopatrzyć się w ciepłe ubrania, bowiem panująca tam temperatura jest sporo poniżej 0, co przy plus 30 stopniach na zewnątrz jest niesamowite.

Podsumowując, był to już mój trzeci pobyt w Dubaiu w związku z Dascoin i stwierdzam, że za każdym razem odkrywam go na nowo i Dubaj i Dascoin. Tutaj nie sposób się nudzić. Mnóstwo atrakcji, dla ducha i ciała, a przy tym ogromy potencjał biznesowy czynią to miasto wyjątkowym.

Myślę, że mógłbym tu mieszkać. Ale może kiedyś.

Nadszedł dzień wylotu, więc kurtka znowu była potrzebna, w Polsce czekała na mnie zima.

Nie mniej jednak nie byłem z tego powodu rozdrażniony, w końcu kolejne podróże dopiero przede mną.

Polecam każdemu, bierz życie w swoje ręce i żyj!  I nie pozwól, żeby ktoś Ci to życie układał.

Ameryka i mój kumpel Jack Daniels

Ameryka i mój kumpel Jack Daniels

jack daniels stabrawa tadeusz amerykaW kalendarzu była sobota 25 sierpnia. Dotarliśmy do Lynchburg. Małego malowniczego miasteczka położonego w stanie Tennessee. Mimo kilku tysięcy mieszkańców, cieszy się niezwykłą popularnością. W czym tkwi sekret? Postanowiłem sprawdzić. I jak się okazało właśnie tam znajduje się najstarsza destylarnia whiskey w Stanach Zjednoczonych. Można rzec, raj dla koneserów.

Jack Daniel’s jest to najlepiej sprzedająca amerykańska whisky. Jest tu ktoś kto jej nie zna?  Nie sądzę. To ogromna marka. Ciekawym jest fakt, że założyciel destylarni, od którego wzięła się słynna nazwa whisky, tak naprawdę nazywał się Jasper Newton Daniel. Jednakże z racji braku zamiłowania do swojego imienia prosił, aby nazywać go Jack. Jako ciekawostkę dodam, że na terenie hrabstwa, w którym destylarnia się znajduje, czyli hrabstwa Moore, handel alkoholem jest zakazany. Handel, nie spożycie. Dlatego więc pokusiłem się skosztować złotego trunku prosto ze źródła. Muszę przyznać, że napój wart grzechu.

Każdy pot­ra­fi la­tać, tyl­ko nie każdy spot­kał jeszcze osobę która po­może mu wystartować. Kliknij tutaj i leć ze mną……..

stabrawa tadeusz ameryka lotyPóźniej ruszyliśmy w dalszą trasę. Udało się nam przy okazji zobaczyć muzeum lotnictwa. Wspaniałe samoloty, statki kosmiczne i wiele ciekawostek w jednym miejscu. W końcu kurs obrany na Nashville został osiągnięty. Po zameldowaniu i krótkim odpoczynku w hotelu wyruszyliśmy w miasto.

Wiedzieliście, że Nashville nazywane jest Music City? Nazwa pewnie wzięła się stąd, że muzyka grana na żywo w całym mieście trwa 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu przez cały rok. Miasto tętni życiem i co lepsze nigdy nie wiesz, kogo tutaj spotkasz. A możliwości jest trochę: zespoły grające honky-tonk w Tootsie’s Orchid Lounge, kompozytorów w kawiarni Bluebird Cafe czy legendy muzyki country koncertujące w Grand Ole Opry.

Miałem okazję odwiedzić je wszystkie. Naprawdę warto zobaczyć jak Amerykanie organizują swój wolny czas, jak się bawią i jak ich kultura przeplata się ze światem rozrywki. Szczególną uwagę zwróciły pojazdy jeżdżące po ulicach, na których trwa jedna wielka impreza.

tadeusz stabrawa dascoin ameryka stabrawatadeusz.pl

Dziewczyny zachęcają do wspólnej zabawy. Niesamowita atmosfera sceny muzycznej w Nashville przenosi się także do licznych galerii sztuki, na wybiegi, w okolice historycznych miejsc i do restauracji. W Nashville spędziłem tylko jeden dzień. Myślę, że przydałby się jeszcze kilka, aby poznać wszystkie atrakcje tego miasta.

Świt nadszedł i dopiero wtedy postanowiliśmy wrócić do hotelu. Po spakowaniu swoich rzeczy udaliśmy się na lotnisko. Ja ruszałem w dalszą podróż. Moi znajomi, którzy towarzyszyli mi od Toronto pożegnali się ze mną i wrócili do domu. 26 sierpnia, wsiadłem w samolot i oto spełnił się mój sen o:

Miami! 

ameryka stabrawa tadeusz airboatsKolejnym punktem na mojej mapie podboju Ameryki pojawiło się właśnie ono. Z czym się Wam kojarzy Miami? Mnie od zawsze z kokosami. Przepychem i prestiżem. No i obowiązkowo z serialem, policjanci z Miami. Dlatego tym bardziej Jestem zadowolony, że mogłem się tam znaleźć. Już samo położenie nad Oceanem Atlantyckim robi mega wrażenie.

Miami, Floryda?

Zawsze kojarzyły się razem. Byłem potwierdzam, jest rewelacyjnie i polecam każdemu. Zanim jednak postawiłem swoją stopę na cieplutkim piasku w Miami Beach, 40 mil przed Miami odwiedziłem Coperstown Airbots. Cóż to takiego? Po prostu frajda z rejsu po mokradłach odbywająca na airbots, które w sumie ciężko przetłumaczyć dokładnie na polski, ale kojarzycie łódź napędzaną silnikiem z ogromnym śmigłem z tyłu, które niemalże frunie po tafli wody?

airboatss ameryka tadeusz stabrawaWłaśnie, więc to dokładnie to! Świetne doświadczenie szczególnie, że przewodnik, którym nam towarzyszył opowiadał bardzo ciekawe rzeczy na temat aligatorów i krokodyli, które, uwaga, udało mi się zobaczyć. Adrenalina sięgała zenitu szczególnie podczas krótkich postojów łodzi, gdy przewodnik o imieniu Rick, nawoływał aligatory i krokodyle. Jak się okazało całkiem ochoczo i dość szybko pojawiały się w okolicach łodzi Niektóre z nich były sporymi okazami. Sprytnie maskowały się wśród wysokich traw i wszelkiego rodzaju pnączy i winorośli, które wyrastały z każdej strony dając poczucie wszechobecnej dzikiej natury.  Sam rejs bardzo udany, trwał około 30 minut. Oczywiście można było poczuć wiatr we włosach, gdyż osiągane prędkości niejednokrotnie mnie zaskakiwały.

Po powrocie do punktu startowego była okazja zobaczyć kilka okazów aligatorów i krokodyli. Z jednym nawet próbowałem się zaprzyjaźnić gładząc go po grzbiecie. Chyba mu się podobało, bo zgodził się zrobić ze mną parę niezłych fotek, jakby się mu bliżej przyjrzeć, na jednym strzelił amerykański uśmiech.  Ponadto poznałem pana węża, który również się zgodził zapozować, dzięki czemu szczęśliwie zostałem obdarowany zdjęciami z zadowolonymi płazami.

Wrażenia na całe życie. Potem ruszyłem w dalszą podróż. Celem był najdalej położony na południe ośrodek Key West. Ale co by tradycji stało się za dość, po drodze musiałem zatrzymać się na drobne zakupy, co by nie przegapić fajnych pamiątek, które zabrałem ze sobą do Polski.

Stary człowiek i morze, nie no ja nie jestem stary…

tadeusz stabrawa ameryka miami amerykaMiasteczko to nazywa się Qutlet . Kojarzycie  Ernest Hemingway? Myślę, że na pewno, więc tak, to jego rodzinne miasto. Idealne na spacer.  Udało mi się uchwycić przepiękny zachód słońca, które powoli zatonęło w oceanie. Bardzo klimatyczne miasteczko. Po kilku godzinach wróciłem do Miami. Nieco żałowałem, że jednak nie zdecydowałem się poświęcić jednego dnia więcej na zwiedzanie wszystkich zakątków. Jednak już wiem,że w niedalekiej przyszłości tam nie wrócę?

Wiecie, życie lubi zaskakiwać, szczególnie ja lubię zaskakiwać sam siebie.

Tak zakończyłem kolejny dzień swojej wyprawy, a już wkrótce ……

Ciekawy? Chcesz również mieć możliwość podróżowania? Dołącz do mojego zespołu i pracuj z Nami! 

tel. 500 230 100   Tadeusz STabrawa

Nowy Jork, Waszyngton, Filadelfia

Nowy Jork , a może New York

Nowy Jork. Czekała mnie wycieczka do Williamsburg. Brooklińska dzielnica przywitała nas piękną pogodą.

nowy jork Stabrawa Tadeusz dascoinUdajemy się do Domino Park. Stosunkowo to bardzo młody park, którego uroczyste otwarcie nastąpiło 10 czerwca tego roku. Niestety na lampkę szampana z tej okazji nie udało mi się załapać. Powstał on nad brzegiem cieśniny East River, oddzielającej Brooklyn od serca Nowego Jorku. Stanowi piękną oazę zieleni, z której można podziwiać całą panoramę Manhatanu, nowojorskie drapacze chmur z tej perspektywy wyglądają szczególnie zadziornie.    dominopark stabrawa tadeusz dascoin

Warto odwiedzić to miejsce. Jako ciekawostkę dodam, że powstał on na terenie dawnej rafinerii cukru.

Żałuję, że nie miałem okazji i przede wszystkim czasu, żeby pojawić się tam nocą, wtedy widok jest ponoć jeszcze bardziej imponujący. Około południa tego dnia, a był to dzień  23 sierpnia, dojechaliśmy do Filadelfii.

Z czym się Wam kojarzy Filadelfia?

nowy jork stabrawa tadeusz dascoin

Poza świetnym śmietankowym serkiem? Mnie właśnie z Rockym Balboa. Dlatego też nierozerwalnym punktem wycieczki musiały być słynne schody Rockyego i jego pomnik. stabrawa tadeusz nowy jork dascoin

PO wdrapaniu na schody można odnaleźć odciśnięte stopy pięściarza.  Pamiętacie kto zagrał Rockiego?

Dla każdego za poprawną odpowiedź w komentarzu gratis! 

Zatem Włochy mają schody Hiszpańskie, a USA schody Rockyego J. Po zajściu znalazłem się tuż przy pomniku Waszyngtona i Muzeum Sztuki. Chciałem jeszcze pokusić się zwiedzaniem domu Balboa, ale teren dzielnicy był na mapie oznaczony kolorem czerwonym, co oznaczało, że zachowując wszystkie zasady bezpieczeństwa należało się od tej części dzielnicy trzymać z daleka.

Waszyngton

waszyngton stabrawa tadeusz dascoin Czas gonił, więc po powrocie do samochodu ruszyliśmy dalej w kierunku Waszyngtonu. Tam mieliśmy zaplanowane dwa noclegi. W hotelu poznaliśmy świetne osoby, skąd? A no z Polski! Swój swojego znajdzie. Następny dzień poświęciliśmy na całościowe zwiedzanie Waszyngtonu. A zwiedzać było co. Szkoda, że nie miałem licznika kilometrów, ale mam wrażenie, że zrobiłem ich całkiem sporo. Nazwa stolicy wzięła się nie od kogo innego jak od pierwszego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Jerzego Waszyngtona. W 1970 roku amerykański Kongres ogłosił ustawę, na mocy której założono miasto, będące jednocześnie centrum Dystryktu Kolumbia. Waszyngton jest niezwykle zielonym miastem. Znajduje się na czele rankingów najlepszych amerykańskich miast do życia. Na terenie miasta podtrzymuje się zakaz stawiania wielkich drapaczy chmur. Najwyższy budynek ma 13 pięter.

Miasto pozostaje narodową stolicą sztuki, siedzibą Orkiestry Narodowej, opery, baletu oraz ośrodkiem muzyki i kultury niezależnej. Większość atrakcji Waszyngtonu usytuowana jest na błoniach – The National Mall.

Biały dom

nowy jork stabrawa tadeusz dascoinBiały dom, wygląda jeszcze bardziej imponująco niż na wszystkich filmach. Dlatego jest to obowiązkowy punkt wycieczki. Będąc w mieście nie sposób nie zobaczyć Capitol Hill czy też Pentagonu. Wiedzieliście, że korytarze Pentagonu liczą w sumie 28 kilometrów? Współczuję kiedy sekretarka musi biec z kawą na koniec korytarza, albo gdy zapomniała zabrać dokumenty. Oczywiście trochę sobie żartuje, gdyż wbrew sporej ilości okazuje się, że przebycie z jednej strony na drugą zajmuje tylko 7 minut.

Pozostałe obiekty, które miałem okazje zobaczyć, to oczywiście pomnik Waszyngtona, Instytut Smithsona, który jest największym na świecie, na dodatek bezpłatnym kompleksem, który obejmuje ośrodki edukacyjne, badawcze, a także liczne muzea, dworzec Union State, oraz Narodową Galerię Sztuki, która trochę lat już ma bowiem powstała w 1937 roku i jest własnością rządu. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie Mauzoleum Lincolna. Architektura mauzoleum przypomina klasyczną grecką świątynię, przez co można przez chwilę poczuć się jak np. w Atenach.  Dzień minął bardzo szybko, więc musieliśmy się szykować do dalszej drogi. Nocą wyjechaliśmy do Nashville.

Jak zarobić?  O projektach w jakie realizuje możesz poczytać na stabrawatadeusz.pl, a jeśli nie wiesz nadal jak zacząć, to nic łatwiejszego . Wystarczy, że zadzwonisz lub zostawisz wiadomość.

Tadeusz STabrawa tel. 500 230 100

Jak zdobywałem Amerykę

Podróż nadal trwa.  Nawet już zdążyłem się przyzwyczaić do zmiany stref czasowych. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od podróży nad Niagara Falls.  Po drodze minęliśmy kilka miast, które dzień wcześniej widzieliśmy ze statku, w okolicy Toronto.

Carta Worldwide

Trafiliśmy do miasta Oakville, w którym znajduje się siedziba firmy Carta Worldwide.  Oczywiście firmę odwiedziłem i przekonałem na własnej skórze, że istnieje wbrew hejterskim komentatorom, którzy najprawdopodobniej nosa spoza klawiatury nie podnoszą. 

Potwierdzam zatem, tam się właśnie znajdują.  Zrobiłem kilka zdjęć. Osiągnięcia firmy można dostrzec spoglądając na wszystkie statuetki zdobiące korytarz. Po krótkim obchodzie, ruszyliśmy w dalszą drogę.  

Hokej sport narodowy Kanadyjczyków

wiono stabrawa tadeuszŻeby trasa nie była monotonna zatrzymaliśmy się na testowanie wina.

Ciekawostka: Do procesu uszlachetniania i propagowania win kanadyjskich włączył się rząd federalny, a w Ontario także rząd prowincji. Miliony dolarów podatników idą przede wszystkim na reklamy – dość dziwna metoda poprawy jakości win! Stowarzyszenie winiarzy próbuje w niektórych winnicach wymieniać stare szczepy winne na nowe i wprowadzać nowoczesne metody produkcji.

Ale szczepy te to ciągle hybrydy, które w warunkach klimatycznych Kanady dają gorsze wina niż w krajach cieplejszych. Szczepy szlachetne nie wytrzymują mrozów kanadyjskich, dlatego niektóre szczepy poddaje się przeróbce genetycznej; taki na przykład kanadyjski cabernet sauvignon jest tak zmieniony, że niewiele pozostało w nim z oryginalnego produktu. Najprostszą i częstą metodą uszlachetniania win kanadyjskich jest ich produkcja z soków czy lekko sfermentowanych produktów zwanych bulk wines, sprowadzanych najczęściej z Kalifornii. I tam też pojadę..

Hokej i wino, o pardon…. whisky

gretzky tadeusz stabrawa niagaraJednakże jako, że wolę whisky, odwiedziliśmy też Waine Greatzky.

Wiecie, że założył ją sam Waine Greatzky  kanadyjski hokeista.  Jest on powszechnie uważany za najlepszego hokeistę swojej ery, ponadto został nieraz nazwany „najlepszym graczem hokeja w historii” .

Obok wielu nagród i wyróżnień jakie otrzymał został też uhonorowany (jako jedyny gracz w historii) zastrzeżeniem jego numeru (99) przez całą ligę NHL. Do czasu tej decyzji numery zastrzegały dla swoich wybitnych zawodników tylko pojedyncze kluby. Na skutek decyzji ligi żaden zawodnik NHL nie zagra już z numerem 99.

Co do technologii produkcji whiskey, Gretzky  Whisky dojrzewała w beczkach po winie z lodem, miesza się z whisky, która była dojrzewała przez co najmniej 3 lata w pierwszym napełnieniu (to jest po użyciu) beczkach po burbonie, a następnie skończyła przygodę w 225 litrowych beczkach z winem lodowym „Gretzky” leżakując przez około 4 miesiące. Aby zrównoważyć słodką i lekką owocowość z lodowego wina, ilość whisky z żyta wchodzi w tę mieszankę  z kukurydzą. Patent jest.

Okazuje się więc, że hokeista może prowadzić super biznes. Whiskey w smaku całkiem niezłe. 

Końska  podkowa i Marlin Monroe

podkowa stabrawa tadeuszNiagara Falls jest naturalną granicą pomiędzy Kanadą i USA oraz bezpośrednio sąsiadującymi ze sobą miastami Niagara Falls w Kanadzie i Niagara Falls w Stanach Zjednoczonych. Tam też zakupiliśmy bilety na statek. Sceneria była tłem to wielu produkcji filmowych z racji swojej wyjątkowości, mnie kojarzy się z Merlin Monroe z filmu „Niagara”.  Niagara Falls – jego właściwa nazwa to Horseshoe Falls, co oznacza Wodospad Podkowa – położony po stronie kanadyjskiej ma 51 m wysokości i 790 m szerokości. Udało się podpłynąć bardzo blisko wodospadu, co spowodowało, że wszyscy wyglądaliśmy jak zmokłe kurczaki, pomimo szczelnego otulenia płaszczami przeciwdeszczowymi.

wodospad stabrawa tadeusz niagara

Świetna przygoda znaleźć się tuż pod tak olbrzymim wodospadem. Po powrocie na brzeg, przeszliśmy jeszcze wzdłuż wodospadu. Z góry ukazały się nam fantastyczne widoki. A w porównaniu do tych spod samego wodospadu te robiły świetne wrażenie.

Wróciliśmy do samochodu, aby przejechać na drugą stronę, czyli przekroczyć granicę Kanada-USA.

Na przekroczenie granicy pozwala most pod którym wcześniej przepływaliśmy znajdując się na statku płynącym wzdłuż wodospadu. Po przejechaniu mostu, czyli około 10-15 minutach byliśmy w USA. Zatrzymaliśmy się, żeby wrzucić coś na ząb i około  22 przeszliśmy jeszcze raz wzdłuż wodospadu, ale tym razem od strony USA. Widoki nieziemskie, szczególnie patrząc na oświetlony wodospad można pomyśleć, że to magia. O północy wyruszyliśmy dalej, tym razem w podróż do Nowego Jorku…

Go to New York

new york stabrawa tadeuszNa zegarkach było po 5, kiedy dojechaliśmy do Nowego Yorku. Mimo wczesnej pory najpierw odwiedziliśmy znajomą, która jest artystką i robi ciekawe rzeźby, maluje piękne obrazy. Po krótkiej pogawędce i herbacie udaliśmy się do hotelu w Chinatown, w którym mieliśmy złożoną rezerwację. Na odpoczynek nie było zbyt wiele czasu, więc po szybkim odświeżeniu, wybraliśmy się na przechadzkę po Brooklynie.most nowy jork tadeusz stabrawa niagara

Stamtąd piękne widoki na Manhattan Bridge wiszący nad East River oraz na Brooklyn Bridge, który jest jednym z najstarszych mostów wiszących na świecie.  Jego długość to blisko 2km, szerokość 26metrów. Z mostu Brooklyn świetnie prezentuje się cały Manhattan.

Jako ciekawostkę dodam, że kładka przeznaczona dla turystów jest bardzo wąska, na dodatek łączy się ona ze ścieżką rowerową, dlatego idąc tamtędy trzeba zachować szczególną ostrożność,  by nie zderzyć się z innym pieszym a już nie daj Boże rowerem.

Centrum finansowe

stabrawa tadeusz posag nowy jorkW efekcie końcowym doszliśmy do słynnej Wall Street. Tę ulicę znamy wszyscy. Podobnie jak rzeźbę byka, która jest jednym z najważniejszych symboli Nowego Jorku. Tuż przy nim znajduje się Nieustraszona Dziewczynka Posąg z racji, że został ustawiony w przededniu Dnia Kobiet i wkrótce po strajku kobiet, został uznany za symbol walki kobiet o ich postulaty. Dwie rzeźby, które budzą naprawdę sporo emocji. Spacerowaliśmy do końca dnia wzdłuż brzegu Manhattanu.

Wolny

Wieczorem świetnie prezentowała się podświetlana Statua Wolności. Zmęczenie po aktywnym dniu dało się trochę we znaki, więc wróciliśmy do hotelu.

Kolejny dzień tym razem w powietrzu! 3,2,1 start! I latam nad Nowym Jorkiem. Wystartowaliśmy po godzinie 11 z lądowiska niedaleko Walk Street. Całe miasto w zasięgu ręki.  Brooklyn Bridge, Statua Wolności, wieżowce Manhattanu, Ellis Island, Freedom Tower, Empire State Building, Chrysler,  tadeusz stabrawa nowy york niagaraWoolworth, Met Life Buildings, USS Intrepid, Central Park, aż po Washington Bridge I  Madison Square, to niezapomniane widoki. Sam lot trwał około 30 minut, ale wrażenia pozostaną ze mną zdecydowanie dłużej.

Po wylądowaniu udaliśmy się na kawę do pobliskiej knajpy. Później ruszyliśmy z powrotem w kierunku Wall Street. Po drodze mijaliśmy Trump Tower. To 58-piętrowy wieżowiec, znajdujący się Piątej Alei. W tym budynku mieścił się główny sztab wyborczy Donalda Trumpa. Idąc dalej pomnik prezydenta Georga Washingtona oraz Trinity Church, który był znaczący dla historii Nowego Jorku od ponad 300lat. Doszliśmy do Ground Zero, gdzie do czasu zamachów z 11 września 2001 stało World Trade Center. Po chwili zadumy ruszyliśmy dalej w kierunku dzielnicy SoHo, tym razem jednak nie pieszo, a rowerami.

Przyjaciele

Przy Grove Street odwiedziliśmy apartament, w którym kręcono słynny serial „Przyjaciele”. Na kolejnym etapie swojej rowerowej podróży zatrzymaliśmy się na całkiem niezłe jedzenie w pobliskim pubie. Przeszliśmy park Washington park . Potem przez kilka godzin jeździliśmy po Central Park.  Jego powierzchnia zajmuje naprawdę sporo, a dopytując ciocię wikipedię to 341 ha. Ogrom powierzchni, który nazywany jest często oazą Nowego Jorku. Dostrzec można z niego świetnie dzielnicę So Ho.

Tadeusz sam w Nowym Yorku

Przypominając sobie słynne czasy Kevina, które są systematycznie co rok odświeżane przez stacje telewizyjne postanowiliśmy poszukać miejsc, gdzie film był kręcony. Udało się nam dotrzeć pod schody, mostek, fontannę, a także pomnik José Francisco de San Martín’a, gdzie Kevin spotkał swoich „znajomych”. Tego dnia kilometrów zrobiliśmy sporo, bowiem Central Park jest oddalony od WTC o około 8 km. Po powrocie do hotelu i gorącej kąpieli zasnąłem jak dziecko. 

Syrop klonowy.Welcome to Canada.

Canada

Ciekawostka: Najwięcej syropu klonowego produkuje się w Kanadzie. I chociaż nie jest on prawie  znany w Polsce to warto wiedzieć, że jest mniej kaloryczny niż miód, nie zawiera żadnych konserwantów i można przechowywać go przez około 18 miesięcy.

kanada tadeusz stabrawa dascoin canada17.08 , czyli nadszedł moment mojego wylotu z Warszawy do Toronto. Wydawać by się mogło że wszystko mam. I tak właśnie myślałem do momentu dotarcia na lotnisko w Warszawie. Podczas odprawy, 2 h  przed planowanym odlotem dowiedziałem się, że…

nie mam wizy do Kanady.

Wchodzi mi to w krew….

A dokładniej dokumentu eTA zezwalającego na wjazd do tego Państwa. Zatem jak się okazało wcześniejsza informacja od kolegi z Kanady, że nie potrzebuję wizy okazała się myląca. Od około dwóch lat dokument ten jest niezbędny do podróży. Taka jest Canada !

Na szczęście na lotnisku istniała opcja złożenia wniosku o uzyskanie eTA. Co prawda kosztowało mnie to 200 zł, zamiast 7$, ale człowiek całe życie się uczy. Uczy, bo równie dobrze mogłem nigdzie nie polecieć.

Na zatwierdzenie wniosku elektronicznego czeka się od kilku minut do nawet 72 h!

Chwała, że mój wniosek przyszedł po paru minutach. Tak więc udało się!

Koniec końców dotarłem na pokład samolotu i mogłem oddać się przyjemności podróży płynącej z komfortu nowego boeinga 787-9.

Sam lot ? Rewelacja. Sporo miejsca na nogi, wygodne fotele i przestrzeń której mogą pozazdrościć inne linie lotnicze.

Toronto

kanada tadeusz stabrawa dascoin canadaWylądowałem bezpiecznie na Lotnisku w Toronto, gdzie czekali na mnie znajomi. Po zapakowaniu się do samochodu po drodze wstąpiliśmy do świetnej knajpy American Pale, gdzie wypiliśmy dobre piwko i zjedliśmy fantastycznego Bizon Burgera.

Dundas Square

W drodze powrotnej wstąpiliśmy do centrum, a dokładniej na plac Dundas Square.

Charakterystyczną cechą tego placu są liczne fontanny działające w różnych sekwencjach. Ogromne tablice reklamowe rozświetlają wszystko dokoła dając złudne wrażenie, że miasto nie zasypia nigdy. Po tej nocnej przejażdżce przyszedł czas na sen.

W Polsce słońce dopiero wstawało, a u mnie był środek  bo już była godzina 7 czasu polskiego, a w Toronto Canada, 1 w nocy .

Z buta trochę…

Nazajutrz postanowiliśmy trochę pozwiedzać. Przeszliśmy ulicą z parkingu do Dundas Square. Plac zwraca uwagę o czym już wspomniałem wcześniej. Reklam tu naprawdę sporo, jak na Manhattanie.  

Dundas Square pełni funkcję współczesnego forum oraz miejsca na otwarte koncerty.

Kolejnym punktem wycieczki był plac przed ratuszem, tam też natknęliśmy się na charakterystyczny napis Toronto. Dokoła placu roztaczają się stylowe budynki. Potem przeszliśmy przez jedną z większych galerii i naszym oczom ukazała się CN Tower.

Edge Walk

Zakupiłem bilet na Edge Walk, ale tą atrakcję zostawiłem sobie na kolejny dzień.

stabrawa tadeusz dascoin kanada canada

Przemieściliśmy się później do Steam Wisthle, słynnego browaru, gdzie mogłem skosztować świeżutkiego pilsnera. Ciekawy również jest sam browar ulokowany w starej parowozowni pod torontońskim CN Tower.

Zakupić można tu gadżety jak i zwiedzić cały browar z przewodnikiem.

Po dłuższej chwili wyruszyliśmy dalej wzdłuż mariny i doszliśmy do Sugar Beach. Tam spędziliśmy miły wieczór po czym wróciliśmy miło skonani do  mieszkania .

I tak nadszedł kolejny dzień, czyli data w kalendarzu ukazała 19.08. Po odpoczynku ogarnąłem się i około godz. 11 pojechałem do centrum miasta. Najpierw wsiadłem w pociąg, później podróżowałem dwoma liniami metra.

Metro Canada

Sama komunikacja w Toronto nie nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Funkcjonują tylko trzy linie metra, czyli o 1 linie więcej niż w Warszawie. I warto porównać TO !

metro kanada stabrawa tadeusz canada
Metro Toronto

 

                                     vs. 

metro londyn tadeusz stabrawa canda
Metro Londyn

Dojechałem docelowo do stacji Union Station.  Wychodząc ze stacji bezpośrednio znalazłem się w holu, gdzie świetnie było widać jak wkomponowane zostały stare budynki w nową szklaną zabudowę.

W Brookfiled Place znajduje się ogromny sklep z gadżetami drużyny koszykarzy Raptors i hokeja Toronto Maple Leafs. Dzień wcześniej zamówiłem tam koszulkę z moim imieniem i moją ulubioną cyfrą 9.

tadeusz stabrawa toronto kanada dascoin canada

CN Tower

Zrobiłem kilka zdjęć, oglądałem jeszcze parę innych rzeczy, aż w końcu wyszedłem w pobliżu wieży CN Tower. Zanim jednak znalazłem się na samej wieży, skorzystałem z okazji by zobaczyć na własne oczy psią fontannę. Psia fontanna jest bardzo charakterystycznym punktem, znajduje się ona w Berczy Park.

Wokół fontanny i w wodzie umieszczonych jest około 27 figurek psów, z których wszystkie wypluwają wodę i które zapatrzone są w sam szczyt fontanny, na którym znajduje się kość.  

Obok tego znajdują się dwie dłonie, które są symbolem? No właśnie czego? Wiecie coś?

Jeśli masz hipotezę na ten temat, to napisz w komentarzu,  sam nie znalazłem informacji na ten temat. Za najciekawsze info Gratis !!!

Edge Walk

tadeusz stabrawa dascoin kanada canadaMiałem wykupiony bilet na Edge Walk po wieży udałem się w kierunku wieży CN Tower gdzie  o 13 odbyłem krótki kurs, włożyłem odpowiedni strój, pasy bezpieczeństwa i inne zabezpieczenia.Z asekurantem wjechaliśmy windą na sam szczyt – 347 m.

Tam też po odpowiednim zabezpieczeniu wyszedłem  na zewnątrz, tuż przy krawędzi wieży. Zrobiliśmy obchód całego punktu widokowego . Przyjmując różne pozycje, wisząc, odchylając się, pochylając.

Inne wieżowce zdawały się być malutkie przy tej wieży. EdgeWalk Canada stabrawa tadeuszNiezapomniane chwile. Po przechadzce w chmurach wróciłem na ziemię gdzie wpadłem w wir  turystycznej manii kupowania pamiątek.

Wczesnym wieczorem spotkałem się ze znajomymi i wyruszyliśmy w rejs statkiem trzy masztowym. Na statku rozkręciła się świetna impreza, podczas której można było spróbować piwa różnego rodzaju. Super trip. Wcześniej widziałem Toronto z lotu ptaka, teraz miałem okazję z wody.  

Spędziliśmy na statku kilka godzin. Wracając do brzegu udało się nam zobaczyć przepiękny zachód słońca nad Toronto.

tadeusz stabrawa daSCOIN kanada canada

Po rejsie podjechaliśmy jeszcze pod wieżę CN Tower Canada, ponieważ w ramach wcześniejszego biletu mogłem wjechać na najwyżej położone miejsce, czyli 447 m.

Toronto nocą z tej wysokości? Coś wspaniałego.

Przyszedł czas na powrót na mieszkanie, bowiem kolejny dzień czekała mnie podróż na Niagarę.

O Niagarze w kolejnej części. Zapraszam

Dascoin Event, Buenos dias, czyli co ma wspólnego Dascoin i Hiszpania?

Dascoin Event, Buenos dias, czyli co ma wspólnego Dascoin i Hiszpania?

Dascoin Event. Przede wszystkim event, który 29-30 czerwca odbył się w samym sercu przepięknej Barcelony.

Ciekawostka….

dascoin event barcelona stabrawaWiedzieliście, że Barcelona jest trzecim najchętniej odwiedzanym miejscem w Europie. Ja też nie. Ale cieszę się, że mogłem tam być i oprócz pochłonięcia sporej dawki newsów z Dacoinowego świata, po prostu pozwiedzać.

Dascoin i Barcelona

Czas, który poświęciłem na Barcelonę to intensywne 4 dni.

Po powrocie z Rosji przepakowałem walizki i z powrotem udałem się na lotnisko. Szaleństwo. Ale nie dałem za wygraną zmęczeniu spowodowanemu kolejnym wyjazdem i w pełni skorzystałem z okazji i możliwości następnej wyprawy. Zatem po przylocie planem był wypoczynek. Przede wszystkim sen, którego mocno mi w ostatnim czasie brakowało. Ostatecznie jednak wygrał zespół niespokojnych nóg, które poniosły  mnie nad morze.

Wspaniale roztaczająca się plaża sprawiła, że mam ochotę na więcej. Północ dobijała na zegarku, a ja zanurzałem się w ciepłym morzu. No i jak tu spać, kiedy taka okazja żeby coś z sobą zrobić, w tym wypadku popływać i nacieszyć myślami tego gdzie się jest i w jakim celu. Po przepłynięciu kilkunastu metrów, stwierdziłem, że z racji eventu  na temat  Dascoin, który miał się odbyć w dniu kolejnym po prostu udam się do  hotelu i trochę odpocznę

Sen jest zawsze dobry, sen o Dascoin

dascoin event barcelona stabrawaPo przebudzeniu poszedłem trochę popływać w przy hotelowym basenie by ożywić zaspane ciało. Później udałem się na śniadanie. Potrzebowałem trochę czasu na przemieszczenie się do hotelu, w którym docelowo miał odbyć się event. 

Event Dascoin

Po przybyciu na miejsce, ubrałem garnitur i wraz z pozostałymi liderami udaliśmy się na spotkanie. Michael Mathias CEO Dascoin przygotował sporo nowych informacji na temat nowych produktów, które niesie ze sobą projekt. Wykorzystania narzędzi, CRM i innych.

Ważnym punktem było przedstawienie firmy Nature, która blockchain DasCoin chce wykorzystać jako swoje rozwiązanie technologiczne. Firma oczywiście jest firmą, która istnieje już od dłuższego czasu na rynku i ich produkty można kupić w większości sklepów w Skandynawii czy Anglii. Wspólpraca ta pokazuje jak prężnie projekt się rozwija i jakie niesie ze sobą możliwości.

Hiszpańskie rytmy, Despacito

dascoin event barcelona stabrawaPo dawce wiedzy przyszedł czas na część artystyczną podczas której oddaliśmy się hiszpańskim rytmom. Nowe kontakty nawiązane, event zaliczony do naprawdę udanych. Ciągle jesteśmy zaskoczeni potencjałem jaki niesie ze sobą DasCoin. Po nocnych szaleństwach kolejny dzień poświęciłem na zwiedzanie. Wybrałem się do L’Aquarium de Barcelona, które kosztowało mnie 25 euro. Oceanarium nie zrobi wrażenia na nikim, kto juz widzial wiecej……., o czym mozecie poczytac w innych artykulach.

Niektórzy już w niedzielę wracali do Polski, dlatego nasze drogi się rozeszły. Ja  wybrałem się na plażę. Stamtąd skorzystałem z okazji i kolejką linową znajdującą się przy porcie Transbordador  Aeri Del Port dojechałem na górę, z której świetnie było widać całą panoramę miasta. Dlatego szczerze polecam tym, którzy na wyprawę chcą wybrać się do Barcelony.   

Centrum

Jak się okazało parę kilometrów zrobiłem. Po drodze mogłem uraczyć się przepięknymi uliczkami Barcelony. Mają one fantastyczny klimat, a wąskie przejścia nadają im nieco tajemniczości. Około godziny 22 dotarłem pod słynną Sagrada Família. Imponująca świątynia, którą zaczęto wznosić w 1882 roku. Zaczęto, bo jak wszystkim wiadomo nadal nie została ukończona.

Plany i Dascoin

dascoin event barcelona stabrawaChociaż plany zakończenia prac są i prawdopodobnie ma to nastąpić w 2026. Rok ten jest szczególnie ważny, ponieważ w 2026 mija setna rocznica śmierci Gaudiego, architekta, który stworzył projekt świątyni. Bazylika mniejsza robi potężne wrażenie, szczególnie nocą, gdzie przepięknie oświetlona lśni na tle całego miasta. Tak Dascoin i plany doprowadzily, ze trafilem do fantasycznego miasta.

I nie raz uslyszalem DESPACITO

Gram w Oko, 21

W tym roku była to moja 11 podróż. A Ty ile podróży masz na swoim koncie?  Zapraszam Cię do kontaktu. Pozdrawiam słonecznie!  

Kryptowaluty i Takie tam opowieści z Rosji

Rosja 

Kryptowaluty, Wszystkie moje przygody finansowane są z działalności jaka prowadzę, ale o tym możecie poczytać i dołączyć do mnie tutaj !

  Oto kierunek, który w ostatnim czasie był dość popularny, głównie za sprawą odbywających się Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Również i ja niesiony falą patriotyzmu i fascynacji piłką, poleciałem wspierać naszych.

W końcu jedno gardło więcej do okrzyków:

„Polska do boju”

Co prawda, gardło na nic się nie zdało, ale sami dobrze wiecie jak było.

Kryptowaluty

Jak się okazuje Rosja nie taka straszna jak ją malują, a wręcz przeciwnie. Nie spotkała mnie żadna nie miła sytuacja mimo, że barwy biało czerwone towarzyszyły mi cały czas.

No i oczywiście ciągle mam w głowie kryptowaluty. Dlaczego? 

Ale może od początku.

Wystartowałem 15 czerwca z krakowskiego lotniska do Warszawy, a stamtąd przesiadka i poleciałem prosto do Sankt Petersburga.

Sankt Petersburg

Miasto to słynie ze swojej nowoczesności i rzeczywiście robi wrażenie.

Przepiękna architektura.

Stylowe budynki rewelacyjnie wyglądają szczególnie wieczorem. Chociaż jakim wieczorem? Środek nocy, ale sen nikomu nie w głowie. A wszystko za sprawą białych nocy, które przypadają w połowie czerwca. Szerokimi bulwarami spacerują wtedy tłumy ludzi.

Najdłuższe dni trwają niemal 19 godzin, lecz nawet kiedy słońce już zajdzie, jego tarcza ledwie się skrywa poza horyzontem.

Pterehof Kryptowaluty Tadeusz stabrawaZameldowaliśmy się w hotelu Asteria Hotel, obok którego zlokalizowane są również rewelacyjne i ekskluzywne restauracje.

Ale nie przyjechałem żeby siedzieć w hotelu. Znajomy poinformował mnie o możliwości zakupu biletu na mecz Iran-Maroko.

Bilety

Niestety później się okazało, że w szybkim tempie bilety się sprzedały, ale nie tracąc nadziei udałem się w okolice starego stadionu.

Tam najpierw odebrałem wcześniej zamówiony FAN ID, który pozwalał mi na swobodne i bezwizowe poruszanie się po Rosji. Zapłaciłem tradycyjnie, na kryptowaluty w Rosji jeszcze czas, 

Próbowałem ponownie zakupić bilety, niestety okazało się, że zostały wyprzedane.  I tak znalazłem się w pobliżu strefy kibica zlokalizowanej w centrum Petersburga.

Tam poznałem dwie dziewczyny, które szły na przedstawienie „Romeo i Julia”.

Było romantycznie

Spektakl mnie zaciekawił tym bardziej, że był to spektakl na lodzie. Z rozmowy wyniknęło, że mają wolne bilety, więc spontanicznie postanowiłem z nimi pójść.

Samo przedstawienie wywarło na mnie ogromne wrażenie, pewnie też dlatego, że jak się później dowiedziałem udział w nim brali mistrzowie świata i Europy.

Przypadkowe spotkanie spowodowało, że trochę zażyłem sztuki. Późną nocą wybraliśmy się w okolice mostu Błagowieszczeńskiego, czyli mostu Zwiastowania. Codziennie o 1 nocy jest on podnoszony.

Spacer po Petersburgu sprawił, że nie tylko zwiedziliśmy ważne obiekty, ale również poznaliśmy wiele osób.

Kwik i pisk

Kluby zapraszały na szalone imprezy. Co ciekawe, przed takimi klubami można było spróbować balonów z azotem. Po wciągnięciu takiego azotu ponoć łapie się głupawkę. Koszt balonu to 100 rubli mały, 500 duży. 

Jakie są skutki?

Odwracalne, rzeczywiście kopie na wesoło. Kolejny dzień spędziłem głównie w strefach kibica, gdzie miałem okazję poznać fanów piłki nożnej z całego świata. Niesamowita atmosfera.

kryptowaluty tadeusz stabrawaNiedziela upłynęła dość intensywnie. Najpierw postanowiłem się wybrać do Peterhofa, który kryje przepiękne zakątki.

Uber w Rosji

Odległość z Petersburgu to około 30 km. Kurs Uberem kosztował mnie około 1000 rubli. Jako ciekawostkę dodam, że z powrotem wracałem busem i przejazd wyniósł mnie 50 rubli, a metro do centrum kolejne 45.

Nieźle co?

Chcąc zwiedzić Petersburg i pozachwycać się jego pięknem pod względem architektury trzeba mieć przygotowane około 500 rubli na każde wejście, bo tyle średnio kosztują takie przyjemności.

Ciekawą atrakcją było przepłynięcie łodziami wzdłuż rzeki, które ukazało miasto z innej, ale równie pięknej perspektywy.

Kurs zajął ponad godzinę. Rozmowy o meczach, sztuce, a nawet temat kryptowalut towarzyszył mi ciągle.

Zawsze blisko wody

Na pewno atrakcja godna polecenia, jeślibyś wybierał się w tamte okolice. Kiedy wróciłem do Petersburga udało mi się jeszcze załapać na tzw. trip walking, polegający na tym, że zbiera się kilku/kilkunastu chętnych i lokalna osoba oprowadza całą grupę opowiadając historię, polecając ciekawe miejsca i opowiadając co warto zobaczyć. Bardzo ciekawa forma zwiedzania.

Taka lokalna osoba w zamian za oprowadzenie najczęściej dostaje parędziesiąt rubli jako formę napiwku.

I tak sympatycznie minął cały weekend.

Polska vs. Senegal

Niecierpliwie wyczekiwaliśmy na wtorkowy mecz Polska vs. Senegal, który miał się odbyć w Moskwie. Rosja przygotowała się na mistrzostwa, bowiem zorganizowała specjalnie pociągi dla kibiców, aby swobodnie mogli się przemieszczać do miast rozgrywek.

I to wszystko oczywiście bezpłatnie. Do darmowych przejazdów uprawniała ta sama karta FAN ID, którą wcześniej odebrałem.

Wyjechaliśmy po północy i jakże zdziwiony byłem, że pociąg, którym mamy jechać posiada przedziały sypialniane. Pełen komfort i swoboda podczas blisko 11 godzinnej podróży.

Także duży ukłon z mojej strony w kierunku organizatorów za zapewnienie tak dogodnych warunków.

Cali i zdrowi dojechaliśmy do Moskwy, choć przez moment miałem wahania, czy przypadkiem, nie wywiozą nas na Syberię. Na szczęście jeszcze nie tym razem.

Z dworca kolejowego udaliśmy się do hotelu. Szybko ogarnęliśmy się po podróży, aby jak najwcześniej dostać się pod stadion i oczekiwać na mecz Biało Czerwonych.

Porażki są nie dla mnie

Fantastyczna atmosfera panująca już od wejścia na stadion sprawiła, że bardzo emocjonalnie przeżywaliśmy mecz. Szkoda, że nie zakończył się on po naszej myśli. Smutki topiliśmy w późniejszym after party włócząc się po mieście wraz ze znajomymi, których spotkaliśmy przy okazji meczu.

Pomimo świetnej zabawy musiałem znaleźć również chwile na kryptowaluty, a w szczególności rozmowy o Dascoinie.

Noc w Moskwie

mundial rosja Tadeusz stabrawa kryptowalutyO ile w Moskwie noce wyglądały rzeczywiście jak noce, tzn. było ciemno może 3-4 godziny, nie znaczyło to, że miasto śpi. Na mistrzostwa zjechali się kibice z całego świata, sprawiając, że tym bardziej Moskwa tętniła życiem i rozrywką.

Przyjemnie było spacerować po mieście. Oświetlona Moskwa robi niesamowite wrażenie. Nie jest to moja pierwsza wizyta w Moskwie, jednak mam nieodparte wrażenie, że za każdym razem poznaje ją na nowo. Naprawdę piękne miasto.

Ostatnią noc spędziliśmy bardzo intensywnie, bowiem do hotelu wróciliśmy o 7 rano. Ale przynajmniej mam co wspominać.

Kreml

Kreml nocą wygląda wspaniale. Okolice Kremla to także przepiękne sklepy topowych marek Loius Vuitton, Prady, które przykuwały spojrzenie i zachwycały. 

Z racji, że noc spędziłem dość intensywnie, rano byłem wycięty z życia. Dosłownie padłem po powrocie do hotelu. Nie pospałem za długo, bowiem czekał mnie lot do Kazania.

Prosto do Kazania

Podróż z Moskwy do Kazania przebiegła bardzo szybko. Po wylądowaniu przy lotnisku już czekały autobusy, które zabierały podróżujących do centrum.

Tego dnia, po dotarciu do hotelu musiałem odpocząć. Następnego dnia, wyspany, rześki i gotowy do mundialowych szaleństw udałem się do fun zone.

Co szczególnie zwróciło moją uwagę?

kazan tadeusz stabrawa kryptowalutyA no to, że Rosjanie świetnie zadbali o bezpieczeństwo. Pozamykane drogi wokół, postawione specjalne bariery, w kilku miejscach można było spotkać nawet i po dwa ciężarowe Kamazy, stojące w poprzek drogi, blokujące jakikolwiek przejazd.

W fun zone spotkałem się również z rewelacyjną atmosferą. Poznałem fantastycznych ludzi, zarówno miejscowych z Tatarstanu,  jak i rodaków z Polski oraz kibiców z Kolumbii.

Wspólnie obejrzeliśmy mecze i potem udaliśmy się do centrum miasta. Idąc mostem podziwialiśmy wspaniałe widoki na Kreml Kazański.

W 2000 roku został on wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Cytadela została wzniesiona przez Iwana IV Groźnego w miejscu, gdzie wcześniej stał zniszczony przez niego w podboju z 1552 roku zamek Chanatu Kazańskiego.

To dzisiaj najważniejsza atrakcja i zabytek Kazania.

Panorama widokowa na pewno warta uwagi. Przeszliśmy się również słynną ulicą Baumana stanowiącą główny deptak w Kazaniu.

Mnóstwo kibiców, sklepów. Dokoła trwała jedna wielka impreza, która porwała także nas.

outin tadeusz stabrawa kryptowalutyDopiero po 2 wróciłem do hotelu. W sobotę pojechałem do centrum miasta, aby tym razem na spokojnie zwiedzić Kreml, który wcześniej widziałem tylko z zewnątrz.

Kilka dobrych godzin spędziłem spacerując tam. Później wracając ulicą Baumana zatrzymałem się w jednym z pubów i  obejrzałem mecz Niemców ze Szwedami.

No i Niemcy wyrwali zwycięstwo w ostatniej minucie. Niezły obrót akcji. Tego dnia również poznałem mnóstwo ludzi z różnych krajów. Na każdym kroku panowała genialna atmosfera, której nie sposób zapomnieć. Około 1 wróciłem do hotelu.

W niedzielę z samego rana spakowałem się, wymeldowałem i pojechałem w okolice Kremla.

Zobaczyłem parę innych miejsc. Między innymi piękny budynek ministerstwa gospodarki. Poznałem tam też dwie Polki, które jak się okazało z rozmowy, przyjechały na mistrzostwa autostopem, przez Białoruś .

Pełen podziwu spędziłem z nimi i potem z ich kolejnymi znajomi wspaniałe popołudnie . Jak się okazuje nie trzeba mieć dużo pieniędzy żeby podróżować. Ale ryzyko jest ! Szacun !

Dziewczyny całą podróż zaliczyły autostopem. Jeśli tylko mocno się czegoś chce, to wszystko się da. Przyjechały na mistrzostwa, a przy okazji sporo zobaczyły . Były w Mińsku, odwiedziły dom Mickiewicza znajdujący się w Nowogródku.

Były również nad Świtezią, na brzegu której powstała słynna ballada Mickiewicza „Świtezianka. Spacer z nimi okazał się być bardzo miłym urozmaiceniem.

Później okazało się, że jedna z nich ma urodziny. Z tej tez okazji niedługo potem dołączyli do nas ich znajomi z tortem w formie piłki.

I tak spacer stał się  wspaniałą imprezą urodzinową. Fajny klimat, rewelacyjni ludzie. A jedzenie tortu z ręki na polance w okolicy Kremla miało swój urok.

W godzinach popołudniowo-wieczornych wróciłem do wcześniej poznanych znajomych. Tam przy głównym deptaku odbyła się wielka zabawa tadeusz stabrawa kryptowalutywszystkich kibiców. Trwała kilka dobrych godzin . Potem korowód kibiców przeszedł do strefy fun zone.

Na stadion dotarliśmy dzięki bezpłatnym autobusom, które czekały na kibiców.

Tuż przed meczem fantastyczna atmosfera nas nie opuszczała. Ludzie bawili się obok stadionu, na stadionie, wszędzie gdzie się dało.

No słabo

Co prawda Biało-Czerwoni ponieśli klęskę, ale przeżycia tego wieczoru i tak pozostaną niesamowite.

Po meczu miałem już w planie powrót do Polski. Nadal czekał mnie temat: Kryptowaluty przyszłości i finansowania kolejnych podróży. Praca tez jest ważna. 

Niespełna 2 godziny pozostało, żeby dostać się na lotnisko. Szybko jeszcze udałem się do hotelu po bagaż, a stamtąd Uberem prosto na terminal, do którego miałem około 30 min jazdy. Szkoda, że nie mogłem zapłacić Dascoinem.   

Kryptowaluty jeszcze nie są tu czymś WoW!

Po dotarciu na miejsce zaskoczyłem sam siebie, bowiem okazało się, że bilet mam wykupiony na dzień wcześniejszy.

Ale jak to mówią: umarłemu się już nic nie przytrafi.

Wykupiłem więc nowy bilet do Kaliningradu, gdyż stamtąd miałem lot do Warszawy.  

W Kaliningradzie byłem o 3 nad ranem. Pozostało mi czekanie na lot do Warszawy, który planowo miał obyć się o 12:40.

Niestety na moje nieszczęście okazało się, że lot jest opóźniony i w efekcie końcowym z Kaliningradu wyleciałem około 17. I tak oto moja przygoda z Rosją zakończyła się w Warszawie .

Podsumowując, pomimo, że Polska nie osiągnęła satysfakcjonujących wyników i nasi piłkarze również powoli pakują się do domów, to muszę powiedzieć, że ogromnie cieszę się, że tam byłem.

To co przeżyłem i jakich cudownych ludzi poznałem, pozostanie na długo w mojej pamięci. A takie wspomnienia naprawdę są bezcenne.

Wszystkie moje przygody finansowane są z działalności jaka prowadzę, ale o tym możecie poczytać i dołączyć do mnie tutaj !

Mundial 2018 Rosja

Mundial 2018 Rosja

Jest to pierwszy turniej mistrzostw świata, który odbywa się w Europie Wschodniej, a także pierwszy turniej mistrzostw świata, którego państwo-gospodarz leży na dwóch kontynentach w Europie i w Azji , czyli w Rosji.

I ja tam jestem….

tadeusz stabrawa Mundial 2018 Rosja dascoinNawet jeśli amatorsko uprawiasz sport lub wcale nic nie robisz, to sport jest częścią życia każdego człowieka.

Sport

Sport daje satysfakcję, pozwala przezwyciężać słabości, ograniczenia, wyzwala w nas pozytywną energię, która udziela się nie tylko nam lecz naszym bliskim.

Wystarczy się zaangażować nawet tylko w oglądanie sportu, a od razu endorfiny zaczynają buzować. No cóż, ja jestem mimo wszystko zwolennikiem aktywnego udziału w sportowych zmaganiach na rolkach, basenie ,czy siłowni.

Piłkarz ze mnie żaden, ale jestem zadowolony z marzeń, które są za darmo. Wydaje mi się , że każdy z nas marzył aby być wielkim sportowcem jak Ronaldo, Messi i …..mamy też Naszych polskich WIELKICH, a teraz jest okazja by nasze marzenia skonfrontować podczas Mundialu 2018, który odbywa się w Rosji.

No ja tak miałem i chyba coś z tych marzeń pozostało, dlatego wspieram młodych sportowców i kibicuję im, a teraz również podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej jestem zagorzałym kibicem…. różnych drużyn.

Bo piłka nożna to nie wojna pomiędzy światami lecz świetna zabawa. 

Mogę tu być i kibicować drużynom na wielkich stadionach dzięki temu, że znalazłem metodę, by zarabiać gdy śpię.

Jaki ? Zobacz tutaj …..

Ty też już nie musisz marzyć o zwycięstwie, teraz możesz grać ze mną w jednej drużynie !

Jeszcze o młodzieży słów kilka.

Dosłownie w przeddzień Mundialu 2018 spotkałem się z drużyną młodych chłopców oferując im wsparcie sprzętowe. Będę ich bacznie obserwował i im również kibicował.

tadueszstabrawa Mundial 2018 Rosja

„Polska dawaj!”

Skontaktuj się ze mną tutaj …..i weź udział w kolejnych rozgrywkach nie tylko sportowych

tadueszstabrawa Mundial 2018 Rosja