Ameryka i mój kumpel Jack Daniels

Ameryka i mój kumpel Jack Daniels

Ameryka i mój kumpel Jack Daniels

 

jack daniels stabrawa tadeusz amerykaW kalendarzu była sobota 25 sierpnia. Dotarliśmy do Lynchburg. Małego malowniczego miasteczka położonego w stanie Tennessee. Mimo kilku tysięcy mieszkańców, cieszy się niezwykłą popularnością. W czym tkwi sekret? Postanowiłem sprawdzić. I jak się okazało właśnie tam znajduje się najstarsza destylarnia whiskey w Stanach Zjednoczonych. Można rzec, raj dla koneserów.

Jack Daniel’s jest to najlepiej sprzedająca amerykańska whisky. Jest tu ktoś kto jej nie zna?  Nie sądzę. To ogromna marka. Ciekawym jest fakt, że założyciel destylarni, od którego wzięła się słynna nazwa whisky, tak naprawdę nazywał się Jasper Newton Daniel. Jednakże z racji braku zamiłowania do swojego imienia prosił, aby nazywać go Jack. Jako ciekawostkę dodam, że na terenie hrabstwa, w którym destylarnia się znajduje, czyli hrabstwa Moore, handel alkoholem jest zakazany. Handel, nie spożycie. Dlatego więc pokusiłem się skosztować złotego trunku prosto ze źródła. Muszę przyznać, że napój wart grzechu.

Każdy pot­ra­fi la­tać, tyl­ko nie każdy spot­kał jeszcze osobę która po­może mu wystartować. Kliknij tutaj i leć ze mną……..

 

stabrawa tadeusz ameryka lotyPóźniej ruszyliśmy w dalszą trasę. Udało się nam przy okazji zobaczyć muzeum lotnictwa. Wspaniałe samoloty, statki kosmiczne i wiele ciekawostek w jednym miejscu. W końcu kurs obrany na Nashville został osiągnięty. Po zameldowaniu i krótkim odpoczynku w hotelu wyruszyliśmy w miasto.

Wiedzieliście, że Nashville nazywane jest Music City? Nazwa pewnie wzięła się stąd, że muzyka grana na żywo w całym mieście trwa 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu przez cały rok. Miasto tętni życiem i co lepsze nigdy nie wiesz, kogo tutaj spotkasz. A możliwości jest trochę: zespoły grające honky-tonk w Tootsie’s Orchid Lounge, kompozytorów w kawiarni Bluebird Cafe czy legendy muzyki country koncertujące w Grand Ole Opry.

Miałem okazję odwiedzić je wszystkie. Naprawdę warto zobaczyć jak Amerykanie organizują swój wolny czas, jak się bawią i jak ich kultura przeplata się ze światem rozrywki. Szczególną uwagę zwróciły pojazdy jeżdżące po ulicach, na których trwa jedna wielka impreza.

Dziewczyny zachęcają do wspólnej zabawy. Niesamowita atmosfera sceny muzycznej w Nashville przenosi się także do licznych galerii sztuki, na wybiegi, w okolice historycznych miejsc i do restauracji. W Nashville spędziłem tylko jeden dzień. Myślę, że przydałby się jeszcze kilka, aby poznać wszystkie atrakcje tego miasta.

Świt nadszedł i dopiero wtedy postanowiliśmy wrócić do hotelu. Po spakowaniu swoich rzeczy udaliśmy się na lotnisko. Ja ruszałem w dalszą podróż. Moi znajomi, którzy towarzyszyli mi od Toronto pożegnali się ze mną i wrócili do domu. 26 sierpnia, wsiadłem w samolot i oto spełnił się mój sen o:

Miami! 

 

ameryka stabrawa tadeusz airboatsKolejnym punktem na mojej mapie podboju Ameryki pojawiło się właśnie ono. Z czym się Wam kojarzy Miami? Mnie od zawsze z kokosami. Przepychem i prestiżem. No i obowiązkowo z serialem, policjanci z Miami. Dlatego tym bardziej Jestem zadowolony, że mogłem się tam znaleźć. Już samo położenie nad Oceanem Atlantyckim robi mega wrażenie. Miami, Floryda? Zawsze kojarzyły się razem. Byłem potwierdzam, jest rewelacyjnie i polecam każdemu. Zanim jednak postawiłem swoją stopę na cieplutkim piasku w Miami Beach, 40 mil przed Miami odwiedziłem Coperstown Airbots. Cóż to takiego? Po prostu frajda z rejsu po mokradłach odbywająca na airbots, które w sumie ciężko przetłumaczyć dokładnie na polski, ale kojarzycie łódź napędzaną silnikiem z ogromnym śmigłem z tyłu, które niemalże frunie po tafli wody?

airboatss ameryka tadeusz stabrawaWłaśnie, więc to dokładnie to! Świetne doświadczenie szczególnie, że przewodnik, którym nam towarzyszył opowiadał bardzo ciekawe rzeczy na temat aligatorów i krokodyli, które, uwaga, udało mi się zobaczyć. Adrenalina sięgała zenitu szczególnie podczas krótkich postojów łodzi, gdy przewodnik o imieniu Rick, nawoływał aligatory i krokodyle. Jak się okazało całkiem ochoczo i dość szybko pojawiały się w okolicach łodzi Niektóre z nich były sporymi okazami. Sprytnie maskowały się wśród wysokich traw i wszelkiego rodzaju pnączy i winorośli, które wyrastały z każdej strony dając poczucie wszechobecnej dzikiej natury.  Sam rejs bardzo udany, trwał około 30 minut. Oczywiście można było poczuć wiatr we włosach, gdyż osiągane prędkości niejednokrotnie mnie zaskakiwały.

Po powrocie do punktu startowego była okazja zobaczyć kilka okazów aligatorów i krokodyli. Z jednym nawet próbowałem się zaprzyjaźnić gładząc go po grzbiecie. Chyba mu się podobało, bo zgodził się zrobić ze mną parę niezłych fotek, jakby się mu bliżej przyjrzeć, na jednym strzelił amerykański uśmiech.  Ponadto poznałem pana węża, który również się zgodził zapozować, dzięki czemu szczęśliwie zostałem obdarowany zdjęciami z zadowolonymi płazami.

Wrażenia na całe życie. Potem ruszyłem w dalszą podróż. Celem był najdalej położony na południe ośrodek Key West. Ale co by tradycji stało się za dość, po drodze musiałem zatrzymać się na drobne zakupy, co by nie przegapić fajnych pamiątek, które zabrałem ze sobą do Polski.

Stary człowiek i morze, nie no ja nie jestem stary…

 

tadeusz stabrawa ameryka miamiMiasteczko to nazywa się Qutlet . Kojarzycie  Ernest Hemingway? Myślę, że na pewno, więc tak, to jego rodzinne miasto. Idealne na spacer.  Udało mi się uchwycić przepiękny zachód słońca, które powoli zatonęło w oceanie. Bardzo klimatyczne miasteczko. Po kilku godzinach wróciłem do Miami. Nieco żałowałem, że jednak nie zdecydowałem się poświęcić jednego dnia więcej na zwiedzanie wszystkich zakątków. Jednak już wiem,że w niedalekiej przyszłości tam nie wrócę?

Wiecie, życie lubi zaskakiwać, szczególnie ja lubię zaskakiwać sam siebie.

Tak zakończyłem kolejny dzień swojej wyprawy, a już wkrótce ……

 

Ciekawy? Chcesz również mieć możliwość podróżowania? Dołącz do mojego zespołu i pracuj z Nami! 

tel. 500 230 100   Tadeusz STabrawa

 

 

 

Nowy Jork, Waszyngton, Filadelfia

Nowy Jork , a może New York

Nowy Jork. Czekała mnie wycieczka do Williamsburg. Brooklińska dzielnica przywitała nas piękną pogodą.

nowy jork Stabrawa Tadeusz dascoinUdajemy się do Domino Park. Stosunkowo to bardzo młody park, którego uroczyste otwarcie nastąpiło 10 czerwca tego roku. Niestety na lampkę szampana z tej okazji nie udało mi się załapać. Powstał on nad brzegiem cieśniny East River, oddzielającej Brooklyn od serca Nowego Jorku. Stanowi piękną oazę zieleni, z której można podziwiać całą panoramę Manhatanu, nowojorskie drapacze chmur z tej perspektywy wyglądają szczególnie zadziornie.    dominopark stabrawa tadeusz dascoin

Warto odwiedzić to miejsce. Jako ciekawostkę dodam, że powstał on na terenie dawnej rafinerii cukru.

Żałuję, że nie miałem okazji i przede wszystkim czasu, żeby pojawić się tam nocą, wtedy widok jest ponoć jeszcze bardziej imponujący. Około południa tego dnia, a był to dzień  23 sierpnia, dojechaliśmy do Filadelfii.

Z czym się Wam kojarzy Filadelfia?

 

nowy jork stabrawa tadeusz dascoin

 

Poza świetnym śmietankowym serkiem? Mnie właśnie z Rockym Balboa. Dlatego też nierozerwalnym punktem wycieczki musiały być słynne schody Rockyego i jego pomnik. stabrawa tadeusz nowy jork dascoin

 

 

 

 

 

 

 

 

PO wdrapaniu na schody można odnaleźć odciśnięte stopy pięściarza.  Pamiętacie kto zagrał Rockiego?

Dla każdego za poprawną odpowiedź w komentarzu gratis! 

Zatem Włochy mają schody Hiszpańskie, a USA schody Rockyego J. Po zajściu znalazłem się tuż przy pomniku Waszyngtona i Muzeum Sztuki. Chciałem jeszcze pokusić się zwiedzaniem domu Balboa, ale teren dzielnicy był na mapie oznaczony kolorem czerwonym, co oznaczało, że zachowując wszystkie zasady bezpieczeństwa należało się od tej części dzielnicy trzymać z daleka.

Waszyngton

waszyngton stabrawa tadeusz dascoin Czas gonił, więc po powrocie do samochodu ruszyliśmy dalej w kierunku Waszyngtonu. Tam mieliśmy zaplanowane dwa noclegi. W hotelu poznaliśmy świetne osoby, skąd? A no z Polski! Swój swojego znajdzie. Następny dzień poświęciliśmy na całościowe zwiedzanie Waszyngtonu. A zwiedzać było co. Szkoda, że nie miałem licznika kilometrów, ale mam wrażenie, że zrobiłem ich całkiem sporo. Nazwa stolicy wzięła się nie od kogo innego jak od pierwszego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Jerzego Waszyngtona. W 1970 roku amerykański Kongres ogłosił ustawę, na mocy której założono miasto, będące jednocześnie centrum Dystryktu Kolumbia. Waszyngton jest niezwykle zielonym miastem. Znajduje się na czele rankingów najlepszych amerykańskich miast do życia. Na terenie miasta podtrzymuje się zakaz stawiania wielkich drapaczy chmur. Najwyższy budynek ma 13 pięter.

Miasto pozostaje narodową stolicą sztuki, siedzibą Orkiestry Narodowej, opery, baletu oraz ośrodkiem muzyki i kultury niezależnej. Większość atrakcji Waszyngtonu usytuowana jest na błoniach – The National Mall.

Biały dom

nowy jork stabrawa tadeusz dascoinBiały dom, wygląda jeszcze bardziej imponująco niż na wszystkich filmach. Dlatego jest to obowiązkowy punkt wycieczki. Będąc w mieście nie sposób nie zobaczyć Capitol Hill czy też Pentagonu. Wiedzieliście, że korytarze Pentagonu liczą w sumie 28 kilometrów? Współczuję kiedy sekretarka musi biec z kawą na koniec korytarza, albo gdy zapomniała zabrać dokumenty. Oczywiście trochę sobie żartuje, gdyż wbrew sporej ilości okazuje się, że przebycie z jednej strony na drugą zajmuje tylko 7 minut.

Pozostałe obiekty, które miałem okazje zobaczyć, to oczywiście pomnik Waszyngtona, Instytut Smithsona, który jest największym na świecie, na dodatek bezpłatnym kompleksem, który obejmuje ośrodki edukacyjne, badawcze, a także liczne muzea, dworzec Union State, oraz Narodową Galerię Sztuki, która trochę lat już ma bowiem powstała w 1937 roku i jest własnością rządu. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie Mauzoleum Lincolna. Architektura mauzoleum przypomina klasyczną grecką świątynię, przez co można przez chwilę poczuć się jak np. w Atenach.  Dzień minął bardzo szybko, więc musieliśmy się szykować do dalszej drogi. Nocą wyjechaliśmy do Nashville.

Jak zarobić?  O projektach w jakie realizuje możesz poczytać na stabrawatadeusz.pl, a jeśli nie wiesz nadal jak zacząć, to nic łatwiejszego . Wystarczy, że zadzwonisz lub zostawisz wiadomość.

Tadeusz STabrawa tel. 500 230 100

Cała galeria tutaj…. 

Jak zdobywałem Amerykę

Podróż nadal trwa.  Nawet już zdążyłem się przyzwyczaić do zmiany stref czasowych. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od podróży nad Niagara Falls.  Po drodze minęliśmy kilka miast, które dzień wcześniej widzieliśmy ze statku, w okolicy Toronto.

Carta Worldwide

Trafiliśmy do miasta Oakville, w którym znajduje się siedziba firmy Carta Worldwide.  Oczywiście firmę odwiedziłem i przekonałem na własnej skórze, że istnieje wbrew hejterskim komentatorom, którzy najprawdopodobniej nosa spoza klawiatury nie podnoszą. 

Potwierdzam zatem, tam się właśnie znajdują.  Zrobiłem kilka zdjęć. Osiągnięcia firmy można dostrzec spoglądając na wszystkie statuetki zdobiące korytarz. Po krótkim obchodzie, ruszyliśmy w dalszą drogę.  

Hokej sport narodowy Kanadyjczyków

wiono stabrawa tadeuszŻeby trasa nie była monotonna zatrzymaliśmy się na testowanie wina.

Ciekawostka: Do procesu uszlachetniania i propagowania win kanadyjskich włączył się rząd federalny, a w Ontario także rząd prowincji. Miliony dolarów podatników idą przede wszystkim na reklamy – dość dziwna metoda poprawy jakości win! Stowarzyszenie winiarzy próbuje w niektórych winnicach wymieniać stare szczepy winne na nowe i wprowadzać nowoczesne metody produkcji.

Ale szczepy te to ciągle hybrydy, które w warunkach klimatycznych Kanady dają gorsze wina niż w krajach cieplejszych. Szczepy szlachetne nie wytrzymują mrozów kanadyjskich, dlatego niektóre szczepy poddaje się przeróbce genetycznej; taki na przykład kanadyjski cabernet sauvignon jest tak zmieniony, że niewiele pozostało w nim z oryginalnego produktu. Najprostszą i częstą metodą uszlachetniania win kanadyjskich jest ich produkcja z soków czy lekko sfermentowanych produktów zwanych bulk wines, sprowadzanych najczęściej z Kalifornii. I tam też pojadę..

 

Hokej i wino, o pardon…. whisky

gretzky tadeusz stabrawaJednakże jako, że wolę whisky, odwiedziliśmy też Waine Greatzky.

Wiecie, że założył ją sam Waine Greatzky  kanadyjski hokeista.  Jest on powszechnie uważany za najlepszego hokeistę swojej ery, ponadto został nieraz nazwany „najlepszym graczem hokeja w historii” .

Obok wielu nagród i wyróżnień jakie otrzymał został też uhonorowany (jako jedyny gracz w historii) zastrzeżeniem jego numeru (99) przez całą ligę NHL. Do czasu tej decyzji numery zastrzegały dla swoich wybitnych zawodników tylko pojedyncze kluby. Na skutek decyzji ligi żaden zawodnik NHL nie zagra już z numerem 99.

Co do technologii produkcji whiskey, Gretzky  Whisky dojrzewała w beczkach po winie z lodem, miesza się z whisky, która była dojrzewała przez co najmniej 3 lata w pierwszym napełnieniu (to jest po użyciu) beczkach po burbonie, a następnie skończyła przygodę w 225 litrowych beczkach z winem lodowym „Gretzky” leżakując przez około 4 miesiące. Aby zrównoważyć słodką i lekką owocowość z lodowego wina, ilość whisky z żyta wchodzi w tę mieszankę  z kukurydzą. Patent jest.

Okazuje się więc, że hokeista może prowadzić super biznes. Whiskey w smaku całkiem niezłe. 

Końska  podkowa i Marlin Monroe

podkowa stabrawa tadeuszNiagara Falls jest naturalną granicą pomiędzy Kanadą i USA oraz bezpośrednio sąsiadującymi ze sobą miastami Niagara Falls w Kanadzie i Niagara Falls w Stanach Zjednoczonych. Tam też zakupiliśmy bilety na statek. Sceneria była tłem to wielu produkcji filmowych z racji swojej wyjątkowości, mnie kojarzy się z Merlin Monroe z filmu „Niagara”.  Niagara Falls – jego właściwa nazwa to Horseshoe Falls, co oznacza Wodospad Podkowa – położony po stronie kanadyjskiej ma 51 m wysokości i 790 m szerokości. Udało się podpłynąć bardzo blisko wodospadu, co spowodowało, że wszyscy wyglądaliśmy jak zmokłe kurczaki, pomimo szczelnego otulenia płaszczami przeciwdeszczowymi.

wodospad stabrawa tadeusz

Świetna przygoda znaleźć się tuż pod tak olbrzymim wodospadem. Po powrocie na brzeg, przeszliśmy jeszcze wzdłuż wodospadu. Z góry ukazały się nam fantastyczne widoki. A w porównaniu do tych spod samego wodospadu te robiły świetne wrażenie.

Wróciliśmy do samochodu, aby przejechać na drugą stronę, czyli przekroczyć granicę Kanada-USA.

Na przekroczenie granicy pozwala most pod którym wcześniej przepływaliśmy znajdując się na statku płynącym wzdłuż wodospadu. Po przejechaniu mostu, czyli około 10-15 minutach byliśmy w USA. Zatrzymaliśmy się, żeby wrzucić coś na ząb i około  22 przeszliśmy jeszcze raz wzdłuż wodospadu, ale tym razem od strony USA. Widoki nieziemskie, szczególnie patrząc na oświetlony wodospad można pomyśleć, że to magia. O północy wyruszyliśmy dalej, tym razem w podróż do Nowego Jorku…

Go to New York

new york stabrawa tadeuszNa zegarkach było po 5, kiedy dojechaliśmy do Nowego Yorku. Mimo wczesnej pory najpierw odwiedziliśmy znajomą, która jest artystką i robi ciekawe rzeźby, maluje piękne obrazy. Po krótkiej pogawędce i herbacie udaliśmy się do hotelu w Chinatown, w którym mieliśmy złożoną rezerwację. Na odpoczynek nie było zbyt wiele czasu, więc po szybkim odświeżeniu, wybraliśmy się na przechadzkę po Brooklynie.most nowy jork tadeusz stabrawa

Stamtąd piękne widoki na Manhattan Bridge wiszący nad East River oraz na Brooklyn Bridge, który jest jednym z najstarszych mostów wiszących na świecie.  Jego długość to blisko 2km, szerokość 26metrów. Z mostu Brooklyn świetnie prezentuje się cały Manhattan.

Jako ciekawostkę dodam, że kładka przeznaczona dla turystów jest bardzo wąska, na dodatek łączy się ona ze ścieżką rowerową, dlatego idąc tamtędy trzeba zachować szczególną ostrożność,  by nie zderzyć się z innym pieszym a już nie daj Boże rowerem.

Centrum finansowe

stabrawa tadeusz posag nowy jorkW efekcie końcowym doszliśmy do słynnej Wall Street. Tę ulicę znamy wszyscy. Podobnie jak rzeźbę byka, która jest jednym z najważniejszych symboli Nowego Jorku. Tuż przy nim znajduje się Nieustraszona Dziewczynka Posąg z racji, że został ustawiony w przededniu Dnia Kobiet i wkrótce po strajku kobiet, został uznany za symbol walki kobiet o ich postulaty. Dwie rzeźby, które budzą naprawdę sporo emocji. Spacerowaliśmy do końca dnia wzdłuż brzegu Manhattanu.

Wolny

Wieczorem świetnie prezentowała się podświetlana Statua Wolności. Zmęczenie po aktywnym dniu dało się trochę we znaki, więc wróciliśmy do hotelu.

Kolejny dzień tym razem w powietrzu! 3,2,1 start! I latam nad Nowym Jorkiem. Wystartowaliśmy po godzinie 11 z lądowiska niedaleko Walk Street. Całe miasto w zasięgu ręki.  Brooklyn Bridge, Statua Wolności, wieżowce Manhattanu, Ellis Island, Freedom Tower, Empire State Building, Chrysler,  tadeusz stabrawa nowy yorkWoolworth, Met Life Buildings, USS Intrepid, Central Park, aż po Washington Bridge I  Madison Square, to niezapomniane widoki. Sam lot trwał około 30 minut, ale wrażenia pozostaną ze mną zdecydowanie dłużej.

Po wylądowaniu udaliśmy się na kawę do pobliskiej knajpy. Później ruszyliśmy z powrotem w kierunku Wall Street. Po drodze mijaliśmy Trump Tower. To 58-piętrowy wieżowiec, znajdujący się Piątej Alei. W tym budynku mieścił się główny sztab wyborczy Donalda Trumpa. Idąc dalej pomnik prezydenta Georga Washingtona oraz Trinity Church, który był znaczący dla historii Nowego Jorku od ponad 300lat. Doszliśmy do Ground Zero, gdzie do czasu zamachów z 11 września 2001 stało World Trade Center. Po chwili zadumy ruszyliśmy dalej w kierunku dzielnicy SoHo, tym razem jednak nie pieszo, a rowerami.

Przyjaciele

Przy Grove Street odwiedziliśmy apartament, w którym kręcono słynny serial „Przyjaciele”. Na kolejnym etapie swojej rowerowej podróży zatrzymaliśmy się na całkiem niezłe jedzenie w pobliskim pubie. Przeszliśmy park Washington park . Potem przez kilka godzin jeździliśmy po Central Park.  Jego powierzchnia zajmuje naprawdę sporo, a dopytując ciocię wikipedię to 341 ha. Ogrom powierzchni, który nazywany jest często oazą Nowego Jorku. Dostrzec można z niego świetnie dzielnicę So Ho.

Tadeusz sam w Nowym Yorku

Przypominając sobie słynne czasy Kevina, które są systematycznie co rok odświeżane przez stacje telewizyjne postanowiliśmy poszukać miejsc, gdzie film był kręcony. Udało się nam dotrzeć pod schody, mostek, fontannę, a także pomnik José Francisco de San Martín’a, gdzie Kevin spotkał swoich „znajomych”. Tego dnia kilometrów zrobiliśmy sporo, bowiem Central Park jest oddalony od WTC o około 8 km. Po powrocie do hotelu i gorącej kąpieli zasnąłem jak dziecko. 

 

 

Syrop klonowy.Welcome to Canada.

Canada

Ciekawostka: Najwięcej syropu klonowego produkuje się w Kanadzie. I chociaż nie jest on prawie  znany w Polsce to warto wiedzieć, że jest mniej kaloryczny niż miód, nie zawiera żadnych konserwantów i można przechowywać go przez około 18 miesięcy.

kanada tadeusz stabrawa dascoin17.08 , czyli nadszedł moment mojego wylotu z Warszawy do Toronto. Wydawać by się mogło że wszystko mam. I tak właśnie myślałem do momentu dotarcia na lotnisko w Warszawie. Podczas odprawy, 2h  przed planowanym odlotem dowiedziałem się, że…

nie mam wizy do Kanady.

A dokładniej dokumentu eTA zezwalającego na wjazd do tego Państwa. Zatem jak się okazało wcześniejsza informacja od kolegi z Kanady, że nie potrzebuję wizy okazała się myląca. Od około dwóch lat dokument ten jest niezbędny do podróży.

Na szczęście na lotnisku istniała opcja złożenia wniosku o uzyskanie eTA. Co prawda kosztowało mnie to 200zł, zamiast 7$, ale człowiek całe życie się uczy. Uczy, bo równie dobrze mogłem nigdzie nie polecieć. Na zatwierdzenie wniosku elektronicznego czeka się od kilku minut do nawet 72h! Chwała, że mój wniosek przyszedł po paru minutach. Tak więc udało się!

Koniec końców dotarłem na pokład samolotu i mogłem oddać się przyjemności podróży płynącej z komfortu nowego boeinga 787-9.

Sam lot? Rewelacja. Sporo miejsca na nogi, wygodne fotele i przestrzeń której moga pozazdroscic inne linie lotnicze.

Toronto

kanada tadeusz stabrawa dascoin canadaWylądowałem bezpiecznie na Lotnisku w Toronto, gdzie czekali na mnie znajomi. Po zapakowaniu się do samochodu po drodze wstąpiliśmy do świetnej knajpy American Pale, gdzie wypiliśmy dobre piwko i  zjedliśmy fantastycznego bizon burgera. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do centrum, a dokładniej na plac Dundas Square.

Charakterystyczną cechą tego placu są liczne fontanny działające w różnych sekwencjach. Ogromne tablice reklamowe rozświetlają wszystko dokoła dając złudne wrażenie, że miasto nie zasypia nigdy. Po tej nocnej przejażdżce przyszedł czas na sen. W Polsce słońce dopiero wstawało, a u mnie był środek  bo już była godzina 7 czasu polskiego, a w Toronto 1 w nocy .

 

Nazajutrz postanowiliśmy trochę pozwiedzać. Przeszliśmy ulicą z parkingu do Dundas Square. Plac zwraca uwagę o czym już wspomniałem wcześniej. Reklam tu naprawdę sporo, jak na Manhattanie.  Dundas Square pełni funkcję współczesnego forum oraz miejsca na otwarte koncerty. Kolejnym punktem wycieczki był plac przed ratuszem, tam też natknęliśmy się na charakterystyczny napis Toronto. Dokoła placu roztaczają się stylowe budynki. Potem przeszliśmy przez jedną z większych galerii i naszym oczom ukazała się CN Tower.

Zakupiłem bilet na edge walk, ale tą atrakcję zostawiłem sobie na kolejny dzień.

stabrawa tadeusz dascoin kanada canada

Przemieściliśmy się później do Steam Wisthle, słynnego browaru, gdzie mogłem skosztować świeżutkiego pilsnera. Ciekawy również jest sam browar ulokowany w starej parowozowni pod torontońskim CN Tower. Zakupić można tu gadżety jak i zwiedzić cały browar z przewodnikiem.

Po dłuższej chwili wyruszyliśmy dalej wzdłuż mariny i doszliśmy do Sugar Beach. Tam spędziliśmy miły wieczór po czym wróciliśmy miło skonani do  mieszkania .

I tak nadszedł kolejny dzień, czyli data w kalendarzu ukazała 19.08. Po odpoczynku ogarnąłem się i około godz. 11 pojechałem do centrum miasta. Najpierw wsiadłem w pociąg, później podróżowałem dwoma liniami metra. Sama komunikacja w Toronto nie nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Funkcjonują tylko trzy linie metra, czyli o 1 linie więcej niż w Warszawie. I warto porównać TO !

metro kanada stabrawa tadeusz canada
Metro Toronto

 

 

                                     vs. 

metro londyn tadeusz stabrawa canda
Metro Londyn

Dojechałem docelowo do stacji Union Station.  Wychodząc ze stacji bezpośrednio znalazłem się w holu, gdzie świetnie było widać jak wkomponowane zostały stare budynki w nową szklaną zabudowę.

W Brookfiled Place znajduje się ogromny sklep z gadżetami drużyny koszykarzy Raptors i hokeja Toronto Maple Leafs. Dzień wcześniej zamówiłem tam koszulkę z moim imieniem i moją ulubioną cyfrą 9.

tadeusz stabrawa toronto kanada dascoin canada

 

Zrobiłem kilka zdjęć, oglądałem jeszcze parę innych rzeczy, aż w końcu wyszedłem w pobliżu wieży CN Tower. Zanim jednak znalazłem się na samej wieży, skorzystałem z okazji by zobaczyć na własne oczy psią fontannę. Psia fontanna jest bardzo charakterystycznym punktem, znajduje się ona w Berczy Park.

Wokół fontanny i w wodzie umieszczonych jest około 27 figurek psów, z których wszystkie wypluwają wodę i które zapatrzone są w sam szczyt fontanny, na którym znajduje się kość.  Obok tego znajdują się dwie dłonie, które są symbolem? No właśnie czego? Wiecie coś?

 

Jeśli masz hipotezę na ten temat, to napisz w komentarzu,  sam nie znalazłem informacji na ten temat. Za najciekawsze info Gratis !!!

Edge Walk

tadeusz stabrawa dascoin kanada canada

    Miałem wykupiony bilet na Edge Walk po wieży udałem się w kierunku wieży CN Tower gdzie  o 13 odbyłem krótki kurs, włożyłem odpowiedni strój, pasy bezpieczeństwa i inne zabezpieczenia.Z asekurantem wjechaliśmy windą na sam szczyt – 347 m.

Tam też po odpowiednim zabezpieczeniu wyszedłem  na zewnątrz, tuż przy krawędzi wieży. Zrobiliśmy obchód całego punktu widokowego . Przyjmując różne pozycje, wisząc, odchylając się, pochylając. Inne wieżowce zdawały się być malutkie przy tej wieży. EdgeWalk Canada stabrawa tadeuszNiezapomniane chwile. Po przechadzce w chmurach wróciłem na ziemię gdzie wpadłem w wir  turystycznej manii kupowania pamiątek.

Wczesnym wieczorem spotkałem się ze znajomymi i wyruszyliśmy w rejs statkiem trzy masztowym. Na statku rozkręciła się świetna impreza, podczas której można było spróbować piwa różnego rodzaju. Super trip. Wcześniej widziałem Toronto z lotu ptaka, teraz miałem okazję z wody.  Spędziliśmy na statku kilka godzin. Wracając do brzegu udało się nam zobaczyć przepiękny zachód słońca nad Toronto.

tadeusz stabrawa daSCOIN kanada canada

 

 

Po rejsie podjechaliśmy jeszcze pod wieżę CN Tower, ponieważ w ramach wcześniejszego biletu mogłem wjechać na najwyżej położone miejsce, czyli 447m. Toronto nocą z tej wysokości? Coś wspaniałego. Przyszedł czas na powrót na mieszkanie, bowiem kolejny dzień czekała mnie podróż na Niagarę.

O Niagarze w kolejnej części. Zapraszam

Dascoin Event, Buenos dias, czyli co ma wspólnego Dascoin i Hiszpania?

Dascoin Event, Buenos dias, czyli co ma wspólnego Dascoin i Hiszpania?

Dascoin Event. Przede wszystkim event, który 29-30 czerwca odbył się w samym sercu przepięknej Barcelony.

Ciekawostka….

dascoin event barcelona stabrawaWiedzieliście, że Barcelona jest trzecim najchętniej odwiedzanym miejscem w Europie. Ja też nie. Ale cieszę się, że mogłem tam być i oprócz pochłonięcia sporej dawki newsów z Dacoinowego świata, po prostu pozwiedzać.

Dascoin i Barcelona

Czas, który poświęciłem na Barcelonę to intensywne 4 dni.

Po powrocie z Rosji przepakowałem walizki i z powrotem udałem się na lotnisko. Szaleństwo. Ale nie dałem za wygraną zmęczeniu spowodowanemu kolejnym wyjazdem i w pełni skorzystałem z okazji i możliwości następnej wyprawy. Zatem po przylocie planem był wypoczynek. Przede wszystkim sen, którego mocno mi w ostatnim czasie brakowało. Ostatecznie jednak wygrał zespół niespokojnych nóg, które poniosły  mnie nad morze.

Wspaniale roztaczająca się plaża sprawiła, że mam ochotę na więcej. Północ dobijała na zegarku, a ja zanurzałem się w ciepłym morzu. No i jak tu spać, kiedy taka okazja żeby coś z sobą zrobić, w tym wypadku popływać i nacieszyć myślami tego gdzie się jest i w jakim celu. Po przepłynięciu kilkunastu metrów, stwierdziłem, że z racji eventu  na temat  Dascoin, który miał się odbyć w dniu kolejnym po prostu udam się do  hotelu i trochę odpocznę

Sen jest zawsze dobry, sen o Dascoin

dascoin event barcelona stabrawaPo przebudzeniu poszedłem trochę popływać w przy hotelowym basenie by ożywić zaspane ciało. Później udałem się na śniadanie. Potrzebowałem trochę czasu na przemieszczenie się do hotelu, w którym docelowo miał odbyć się event. 

Event Dascoin

Po przybyciu na miejsce, ubrałem garnitur i wraz z pozostałymi liderami udaliśmy się na spotkanie. Michael Mathias CEO Dascoin przygotował sporo nowych informacji na temat nowych produktów, które niesie ze sobą projekt. Wykorzystania narzędzi, CRM i innych.

Ważnym punktem było przedstawienie firmy Nature, która blockchain DasCoin chce wykorzystać jako swoje rozwiązanie technologiczne. Firma oczywiście jest firmą, która istnieje już od dłuższego czasu na rynku i ich produkty można kupić w większości sklepów w Skandynawii czy Anglii. Wspólpraca ta pokazuje jak prężnie projekt się rozwija i jakie niesie ze sobą możliwości.

Hiszpańskie rytmy, Despacito

dascoin event barcelona stabrawaPo dawce wiedzy przyszedł czas na część artystyczną podczas której oddaliśmy się hiszpańskim rytmom. Nowe kontakty nawiązane, event zaliczony do naprawdę udanych. Ciągle jesteśmy zaskoczeni potencjałem jaki niesie ze sobą DasCoin. Po nocnych szaleństwach kolejny dzień poświęciłem na zwiedzanie. Wybrałem się do L’Aquarium de Barcelona, które kosztowało mnie 25 euro. Oceanarium nie zrobi wrażenia na nikim, kto juz widzial wiecej……., o czym mozecie poczytac w innych artykulach.

Niektórzy już w niedzielę wracali do Polski, dlatego nasze drogi się rozeszły. Ja  wybrałem się na plażę. Stamtąd skorzystałem z okazji i kolejką linową znajdującą się przy porcie Transbordador  Aeri Del Port dojechałem na górę, z której świetnie było widać całą panoramę miasta. Dlatego szczerze polecam tym, którzy na wyprawę chcą wybrać się do Barcelony.   

Centrum

Jak się okazało parę kilometrów zrobiłem. Po drodze mogłem uraczyć się przepięknymi uliczkami Barcelony. Mają one fantastyczny klimat, a wąskie przejścia nadają im nieco tajemniczości. Około godziny 22 dotarłem pod słynną Sagrada Família. Imponująca świątynia, którą zaczęto wznosić w 1882 roku. Zaczęto, bo jak wszystkim wiadomo nadal nie została ukończona.

Plany i Dascoin

dascoin event barcelona stabrawaChociaż plany zakończenia prac są i prawdopodobnie ma to nastąpić w 2026. Rok ten jest szczególnie ważny, ponieważ w 2026 mija setna rocznica śmierci Gaudiego, architekta, który stworzył projekt świątyni. Bazylika mniejsza robi potężne wrażenie, szczególnie nocą, gdzie przepięknie oświetlona lśni na tle całego miasta. Tak Dascoin i plany doprowadzily, ze trafilem do fantasycznego miasta.

I nie raz uslyszalem DESPACITO

Gram w Oko, 21

W tym roku była to moja 11 podróż. A Ty ile podróży masz na swoim koncie?  Zapraszam Cię do kontaktu. Pozdrawiam słonecznie!  

Kryptowaluty i Takie tam opowieści z Rosji

Rosja 

Kryptowaluty, Wszystkie moje przygody finansowane są z działalności jaka prowadzę, ale o tym możecie poczytać i dołączyć do mnie tutaj !

  Oto kierunek, który w ostatnim czasie był dość popularny, głównie za sprawą odbywających się Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Również i ja niesiony falą patriotyzmu i fascynacji piłką, poleciałem wspierać naszych.

W końcu jedno gardło więcej do okrzyków:

„Polska do boju”

Co prawda, gardło na nic się nie zdało, ale sami dobrze wiecie jak było.

Kryptowaluty

Jak się okazuje Rosja nie taka straszna jak ją malują, a wręcz przeciwnie. Nie spotkała mnie żadna nie miła sytuacja mimo, że barwy biało czerwone towarzyszyły mi cały czas. No i oczywiście ciągle mam w głowie kryptowaluty. Dlaczego? 

Ale może od początku.

Wystartowałem 15 czerwca z krakowskiego lotniska do Warszawy, a stamtąd przesiadka i poleciałem prosto do Sankt Petersburga.

Sankt Petersburg

Miasto to słynie ze swojej nowoczesności i rzeczywiście robi wrażenie.

Przepiękna architektura.

Stylowe budynki rewelacyjnie wyglądają szczególnie wieczorem. Chociaż jakim wieczorem? Środek nocy, ale sen nikomu nie w głowie. A wszystko za sprawą białych nocy, które przypadają w połowie czerwca. Szerokimi bulwarami spacerują wtedy tłumy ludzi. Najdłuższe dni trwają niemal 19 godzin, lecz nawet kiedy słońce już zajdzie, jego tarcza ledwie się skrywa poza horyzontem.

Pterehof Kryptowaluty Tadeusz stabrawaZameldowaliśmy się w hotelu Asteria Hotel, obok którego zlokalizowane są również rewelacyjne i ekskluzywne restauracje. Ale nie przyjechałem żeby siedzieć w hotelu. Znajomy poinformował mnie o możliwości zakupu biletu na mecz Iran-Maroko.

Bilety

Niestety później się okazało, że w szybkim tempie bilety się sprzedały, ale nie tracąc nadziei udałem się w okolice starego stadionu. Tam najpierw odebrałem wcześniej zamówiony FAN ID, który pozwalał mi na swobodne i bezwizowe poruszanie się po Rosji. Zapłaciłem tradycyjnie, na kryptowaluty w Rosji już czas.

Próbowałem ponownie zakupić bilety, niestety okazało się, że zostały wyprzedane.  I tak znalazłem się w pobliżu strefy kibica zlokalizowanej w centrum Petersburga. Tam poznałem dwie dziewczyny, które szły na przedstawienie „Romeo i Julia”.

Było romantycznie

Spektakl mnie zaciekawił tym bardziej, że był to spektakl na lodzie. Z rozmowy wyniknęło, że mają wolne bilety, więc spontanicznie postanowiłem z nimi pójść. Samo przedstawienie wywarło na mnie ogromne wrażenie, pewnie też dlatego, że jak się później dowiedziałem udział w nim brali mistrzowie świata i Europy.

Przypadkowe spotkanie spowodowało, że trochę zażyłem sztuki. Późną nocą wybraliśmy się w okolice mostu Błagowieszczeńskiego, czyli mostu Zwiastowania. Codziennie o 1 nocy jest on podnoszony.

Spacer po Petersburgu sprawił, że nie tylko zwiedziliśmy ważne obiekty, ale również poznaliśmy wiele osób. Kluby zapraszały na szalone imprezy. Co ciekawe, przed takimi klubami można było spróbować balonów z azotem. Po wciągnięciu takiego azotu ponoć łapie się głupawkę. Koszt balonu to 100 rubli mały, 500 duży. 

Jakie są skutki?

Odwracalne, rzeczywiście kopie na wesoło. Kolejny dzień spędziłem głównie w strefach kibica, gdzie miałem okazję poznać fanów piłki nożnej z całego świata. Niesamowita atmosfera.

kryptowaluty tadeusz stabrawaNiedziela upłynęła dość intensywnie. Najpierw postanowiłem się wybrać do Peterhofa, który kryje przepiękne zakątki. Odległość z Petersburgu to około 30 km. Kurs Uberem kosztował mnie około 1000 rubli. Jako ciekawostkę dodam, że z powrotem wracałem busem i przejazd wyniósł mnie 50 rubli, a metro do centrum kolejne 45.

Nieźle co?

Chcąc zwiedzić Petersburg i pozachwycać się jego pięknem pod względem architektury trzeba mieć przygotowane około 500 rubli na każde wejście, bo tyle średnio kosztują takie przyjemności. Ciekawą atrakcją było przepłynięcie łodziami wzdłuż rzeki, które ukazało miasto z innej, ale równie pięknej perspektywy. Kurs zajął ponad godzinę. Rozmowy o meczach, sztuce, a nawet temat kryptowaluty towarzyszyły mi ciągle.

Na pewno atrakcja godna polecenia, jeślibyś wybierał się w tamte okolice. Kiedy wróciłem do Petersburga udało mi się jeszcze załapać na tzw. trip walking, polegający na tym, że zbiera się kilku/kilkunastu chętnych i lokalna osoba oprowadza całą grupę opowiadając historię, polecając ciekawe miejsca i opowiadając co warto zobaczyć. Bardzo ciekawa forma zwiedzania. Taka lokalna osoba w zamian za oprowadzenie najczęściej dostaje parędziesiąt rubli jako formę napiwku.

I tak sympatycznie minął cały weekend. Niecierpliwie wyczekiwaliśmy na wtorkowy mecz Polska vs. Senegal, który miał się odbyć w Moskwie. Rosja przygotowała się na mistrzostwa, bowiem zorganizowała specjalnie pociągi dla kibiców, aby swobodnie mogli się przemieszczać do miast rozgrywek. I to wszystko oczywiście bezpłatnie. Do darmowych przejazdów uprawniała ta sama karta FAN ID, którą wcześniej odebrałem.

Wyjechaliśmy po północy i jakże zdziwiony byłem, że pociąg, którym mamy jechać posiada przedziały sypialniane. Pełen komfort i swoboda podczas blisko 11 godzinnej podróży. Także duży ukłon z mojej strony w kierunku organizatorów za zapewnienie tak dogodnych warunków. Cali i zdrowi dojechaliśmy do Moskwy, choć przez moment miałem wahania, czy przypadkiem, nie wywiozą nas na Syberię. Na szczęście jeszcze nie tym razem.

Z dworca kolejowego udaliśmy się do hotelu. Szybko ogarnęliśmy się po podróży, aby jak najwcześniej dostać się pod stadion i oczekiwać na mecz Biało Czerwonych.

Porażki są nie dla mnie

Fantastyczna atmosfera panująca już od wejścia na stadion sprawiła, że bardzo emocjonalnie przeżywaliśmy mecz. Szkoda, że nie zakończył się on po naszej myśli. Smutki topiliśmy w późniejszym after party włócząc się po mieście wraz ze znajomymi, których spotkaliśmy przy okazji meczu. Pomimo świetnej zabawy musiałem znaleźć również chwile na kryptowaluty, a w szczególności rozmowy o Dascoinie.

Noc w Moskwie

mundial rosja Tadeusz stabrawa kryptowalutyO ile w Moskwie noce wyglądały rzeczywiście jak noce, tzn. było ciemno może 3-4 godziny, nie znaczyło to, że miasto śpi. Na mistrzostwa zjechali się kibice z całego świata, sprawiając, że tym bardziej Moskwa tętniła życiem i rozrywką. Przyjemnie było spacerować po mieście. Oświetlona Moskwa robi niesamowite wrażenie. Nie jest to moja pierwsza wizyta w Moskwie, jednak mam nieodparte wrażenie, że za każdym razem poznaje ją na nowo. Naprawdę piękne miasto. Ostatnią noc spędziliśmy bardzo intensywnie, bowiem do hotelu wróciliśmy o 7 rano. Ale przynajmniej mam co wspominać.

 

Kreml

Kreml nocą wygląda wspaniale. Okolice Kremla to także przepiękne sklepy topowych marek Loius Vuitton, Prady, które przykuwały spojrzenie i zachwycały. Z racji, że noc spędziłem dość intensywnie, rano byłem wycięty z życia. Dosłownie padłem po powrocie do hotelu. Nie pospałem za długo, bowiem czekał mnie lot do Kazania.

Prosto do Kazania

Podróż z Moskwy do Kazania przebiegła bardzo szybko. Po wylądowaniu przy lotnisku już czekały autobusy, które zabierały podróżujących do centrum. Tego dnia, po dotarciu do hotelu musiałem odpocząć. Następnego dnia, wyspany, rześki i gotowy do mundialowych szaleństw udałem się do fun zone. Co szczególnie zwróciło moją uwagę?

 kazan tadeusz stabrawa kryptowalutyA no to, że Rosjanie świetnie zadbali o bezpieczeństwo. Pozamykane drogi wokół, postawione specjalne bariery, w kilku miejscach można było spotkać nawet i po dwa ciężarowe Kamazy, stojące w poprzek drogi, blokujące jakikolwiek przejazd. W fun zone spotkałem się również z rewelacyjną atmosferą. Poznałem fantastycznych ludzi, zarówno miejscowych z Tatarstanu,  jak i rodaków z Polski oraz kibiców z Kolumbii. Wspólnie obejrzeliśmy mecze i potem udaliśmy się do centrum miasta. Idąc mostem podziwialiśmy wspaniałe widoki na Kreml Kazański.

W 2000 roku został on wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Cytadela została wzniesiona przez Iwana IV Groźnego w miejscu, gdzie wcześniej stał zniszczony przez niego w podboju z 1552 roku zamek Chanatu Kazańskiego. To dzisiaj najważniejsza atrakcja i zabytek Kazania.

Panorama widokowa na pewno warta uwagi. Przeszliśmy się również słynną ulicą Baumana stanowiącą główny deptak w Kazaniu. Mnóstwo kibiców, sklepów. Dokoła trwała jedna wielka impreza, która porwała także nas.

outin tadeusz stabrawa kryptowalutyDopiero po 2 wróciłem do hotelu. W sobotę pojechałem do centrum miasta, aby tym razem na spokojnie zwiedzić Kreml, który wcześniej widziałem tylko z zewnątrz.

Kilka dobrych godzin spędziłem spacerując tam. Później wracając ulicą Baumana zatrzymałem się w jednym z pubów i  obejrzałem mecz Niemców ze Szwedami. No i Niemcy wyrwali zwycięstwo w ostatniej minucie. Niezły obrót akcji. Tego dnia również poznałem mnóstwo ludzi z różnych krajów. Na każdym kroku panowała genialna atmosfera, której nie sposób zapomnieć. Około 1 wróciłem do hotelu. W niedzielę z samego rana spakowałem się, wymeldowałem i pojechałem w okolice Kremla.

Zobaczyłem parę innych miejsc. Między innymi piękny budynek ministerstwa gospodarki. Poznałem tam też dwie Polki, które jak się okazało z rozmowy, przyjechały na mistrzostwa autostopem. Przez Białoruś . Pełen podziwu spędziłem z nimi i potem z ich kolejnymi znajomi wspaniałe popołudnie . Jak się okazuje nie trzeba mieć dużo pieniędzy żeby podróżować.

Dziewczyny całą podróż zaliczyły autostopem. Jeśli tylko mocno się czegoś chce, to wszystko się da. Przyjechały na mistrzostwa, a przy okazji sporo zobaczyły . Były w Mińsku, odwiedziły dom Mickiewicza znajdujący się w Nowogródku. Były również nad Świtezią, na brzegu której powstała słynna ballada Mickiewicza Świtezianka. Spacer z nimi okazał się być bardzo miłym urozmaiceniem. Później okazało się, że jedna z nich ma urodziny. Z tej tez okazji niedługo potem dołączyli do nas ich znajomi z tortem w formie piłki.

I tak spacer stał się  wspaniałą imprezą urodzinową. Fajny klimat, rewelacyjni ludzie. A jedzenie tortu z ręki na polance w okolicy Kremla miało swój urok.

W godzinach popołudniowo-wieczornych wróciłem do wcześniej poznanych znajomych. Tam przy głównym deptaku odbyła się wielka zabawa tadeusz stabrawa kryptowalutywszystkich kibiców. Trwała kilka dobrych godzin . Potem korowód kibiców przeszedł do strefy fun zone. Na stadion dotarliśmy dzięki bezpłatnym autobusom, które czekały na kibiców. Tuż przed meczem fantastyczna atmosfera nas nie opuszczała. Ludzie bawili się obok stadionu, na stadionie, wszędzie gdzie się dało. Co prawda Biało-Czerwoni ponieśli klęskę, ale przeżycia tego wieczoru i tak pozostaną niesamowite.

Po meczu miałem już w planie powrót do Polski. Nadal czekał mnie temat: Kryptowaluty przyszłości i finansowania kolejnych podróży. Praca tez jest ważna.  Niespełna 2 godziny pozostało, żeby dostać się na lotnisko. Szybko jeszcze udałem się do hotelu po bagaż, a stamtąd Uberem prosto na terminal, do którego miałem około 30 min jazdy. Zal, ze nie mogłem zapłacić Dascoinem. Kryptowaluty jeszcze nie są tu czymś WoW!

Po dotarciu na miejsce zaskoczyłem sam siebie, bowiem okazało się, że bilet mam wykupiony na dzień wcześniejszy. Ale jak to mówią umarłemu się nie przytrafi. Wykupiłem więc nowy bilet do Kaliningradu, gdyż stamtąd miałem lot do Warszawy.  W Kaliningradzie byłem o 3 nad ranem. Pozostało mi czekanie na lot do Warszawy, który planowo miał obyć się o 12:40. Niestety na moje nieszczęście okazało się, że lot jest opóźniony i w efekcie końcowym z Kaliningradu wyleciałem około 17. I tak oto moja przygoda z Rosją zakończyła się w Warszawie .

Podsumowując, pomimo, że Polska nie osiągnęła satysfakcjonujących wyników i nasi piłkarze również powoli pakują się do domów, to muszę powiedzieć, że ogromnie cieszę się, że tam byłem. To co przeżyłem i jakich cudownych ludzi poznałem, pozostanie na długo w mojej pamięci. A takie wspomnienia naprawdę są bezcenne.

Wszystkie moje przygody finansowane są z działalności jaka prowadzę, ale o tym możecie poczytać i dołączyć do mnie tutaj !

Mundial 2018 Rosja

Mundial 2018 Rosja

Jest to pierwszy turniej mistrzostw świata, który odbywa się w Europie Wschodniej, a także pierwszy turniej mistrzostw świata, którego państwo-gospodarz leży na dwóch kontynentach w Europie i w Azji , czyli w Rosji.

I ja tam jestem….

 

tadeusz stabrawa Mundial 2018 Rosja dascoinNawet jeśli amatorsko uprawiasz sport lub wcale nic nie robisz, to sport jest częścią życia każdego człowieka. Sport daje satysfakcję, pozwala przezwyciężać słabości, ograniczenia, wyzwala w nas pozytywną energię, która udziela się nie tylko nam lecz naszym bliskim. Wystarczy się zaangażować nawet tylko w oglądanie sportu, a od razu endorfiny zaczynają buzować. No cóż, ja jestem mimo wszystko zwolennikiem aktywnego udziału w sportowych zmaganiach na rolkach, basenie ,czy siłowni.

Piłkarz ze mnie żaden, ale jestem zadowolony z marzeń, które są za darmo. Wydaje mi się , że każdy z nas marzył aby być wielkim sportowcem jak Ronaldo, Messi i …..mamy też Naszych polskich WIELKICH, a teraz jest okazja by nasze marzenia skonfrontować podczas Mundialu 2018, który odbywa się w Rosji.

No ja tak miałem i chyba coś z tych marzeń pozostało, dlatego wspieram młodych sportowców i kibicuję im, a teraz również podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej jestem zagorzałym kibicem…. różnych drużyn.

Bo piłka nożna to nie wojna pomiędzy światami lecz świetna zabawa. 

Mogę tu być i kibicować drużynom na wielkich stadionach dzięki temu, że znalazłem metodę, by zarabiać gdy śpię.

Jaki ? Zobacz tutaj …..

Ty też już nie musisz marzyć o zwycięstwie, teraz możesz grać ze mną w jednej drużynie !

 

Jeszcze o młodzieży słów kilka.

Dosłownie w przeddzień Mundialu 2018 spotkałem się z drużyną młodych chłopców oferując im wsparcie sprzętowe. Będę ich bacznie obserwował i im również kibicował.

tadueszstabrawa Mundial 2018 Rosja

 

„Polska dawaj!”

 

Skontaktuj się ze mną tutaj …..i weź udział w kolejnych rozgrywkach nie tylko sportowych

tadueszstabrawa Mundial 2018 Rosja

 

Marzenia i podróż do Rzymu i Watykanu

Rzym i Watykan

Każdy ma marzenia. Ja spełniam nie tylko swoje, ale tez mojej ukochanej mamy. Dlaczego czekać do emerytury, gdy bolą nogi i strzyka w plecach żeby zwiedzić Rzym i Watykan. Dlaczego całe życie ludzie składają grosz do grosza, a później z żalem wydają te pieniądze na leki leczenie, czy kwiaty do ogrodu, wspominając jedynie o swoich marzeniach. Dlatego ze nigdy pieniędzy dość.

A ja nie chcę tylko marzyć, chcę te marzenia przede wszystkim realizować. Tym razem nie chodziło tylko o mnie. Zbliżający się majowy Dzień Matki dał mi sporo do myślenia i postanowiłem zabrać swoja mamę Janinę w podróż, o której marzyła.

I tak spotkały się dwa światy. Młody ja i moja mama. Dwa światy połączone pielgrzymką do Rzymu i Watykanu.

rzym watykan mama janina i tadeusz stabrawa marzenia

Tym razem czekała mnie podróż autokarem, które może mimo niewygody dostarczyła dodatkowe atrakcje w postaci chociażby zwiedzania Budapesztu. Węgry zachwycają krajobrazem. Sama zaś stolica stanowi wielki ośrodek kulturalny. Galerie, teatry, muzea, biblioteka narodowa znajdujące się w  monumentalnych budowlach sprawiają, że jest co podziwiać.

Mama oczywiście była zachwycona, chętnie pozowała do zdjęć, uśmiechała się i z zaciekawieniem słuchała przewodnika, który opowiadał o ciekawostkach związanych ze stolicą Węgier. Udało się nam wybrać na Górę Gellert, z której wspaniale rozpościerała się panorama całego miasta. Zwiedziliśmy również Bazylikę św. Stefana, która jest jednym z największych kościołów na Węgrzech. Nie bez powodu nosi właśnie to imię – święty Stefan to patron Węgier, a w bazylice jest przechowywana najważniejsza węgierska relikwia, zmumifikowana dłoń świętego.

dalej w drogę….

Czas, który poświęciliśmy na zwiedzanie Budapesztu nie był wystarczający, aby zapewne poznać wszystkie zakątki, ale to też dobra okazja, żeby tu wrócić. Po godzinie 19 wyjechaliśmy w dalszą podróż do naszego miejsca docelowego. Po drodze mijaliśmy Balaton. W końcu zapadł zmrok, a wraz z nim przyszło znużenie, które przyniosło sen. Nad ranem dojechaliśmy do Włoch. Około 8.30 zatrzymaliśmy się na poranną toaletę.  Mieliśmy czas, żeby zjeść śniadanie i rozprostować nogi. Oczywiście był to czas rozsądny, bowiem parę chwil później wracamy do autobusu i wjeżdżamy do Loreto. Tam o 10:00 uczestniczymy we Mszy świętej i zwiedzamy polski cmentarz. Cmentarz ten jest jednym z czterech polskich nekropolii usytuowanych na ziemi włoskiej. Znajdują się tu groby polskich żołnierzy 2 Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej. Po krótkiej zadumie w tym pamiętnym miejscu w godzinach popołudniowych przyjeżdżamy nad Adriatyk.

Chwila wytchnienia

Szum fal, ciepły wiatr i piasek pod stopami. Oboje z mamą lądujemy po kolana w morzu. Temperatura wody przyjemnie ochłodziła zmęczone stopy. Nie ma większej nagrody jak uśmiech na twarzy matki, a ten jej nie opuszczał. Po kąpieli w Adriatyku zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Pierwsza grupa udała się do Lanziano, miejsca cudu eucharystycznego, a następnie do San Govani Rotondo, które znane jest głównie dzięki postaci Ojca Pio. W tej grupie znalazłem się także ja i mama. Druga grupa wyruszyła w podróż do Subacio, miejsca gdzie św.Benedykt  przygotowywał się do wyruszenia na Monte Cassino. Prawdziwa kolebka historii, cudowne widoki, wąskie uliczki, przepiękne budowle, czyli wszystko to co charakteryzuje Włochy.

tadeusz stabrawa mama janina watykan rzym

Wieczorem zostaliśmy zakwaterowani w hotelu w San Govani Rotondo na 1 nocleg. Po pobudce dnia następnego mamy trzeci dzień wyjazdu tj. 20 kwietnia. Mama od samego rana była gotowa na dalsze podboje. Zgodnie z planem wycieczki, po sytym śniadaniu ruszyliśmy do zwiedzania góry św. Michała oraz cmentarzu na  Monte Cassino. Wrażenie robi umiejscowione na wzgórzu Opactwo Benedyktynów. Miejsce bardzo mocno związane z historią, także polską, dzięki zwycięstwu wojsk gen. Władysława Andersa, którego żołnierze jako pierwsi zawiesili biało-czerwoną flagę po zajęciu wzgórza opuszczonego przez wojsko niemieckie. Świetnie spędzony czas, wypełniony historią z okresu II wojny światowej. 

Po intensywnym dniu zwiedzania dołączamy do pozostałej części grupy i meldujemy się w hotelu w Fiugii, tym razem na 3 noce. Po drodze do hotelu zatrzymaliśmy się na chwilę w miasteczku Norcia,  które bardzo ucierpiało podczas ubiegłorocznych trzęsień ziemi. Naruszone konstrukcje domów, oraz mury miasta sygnalizują możliwość zawalenia. Az przykro pomyśleć, ze ci ludzie tez mieli marzenia, które zniszczyła tragedia. Mimo tego, w tym całym zgiełku spotykamy kilku przemiłych Włochów, z którymi próbowałem porozmawiać po angielsku.

Niestety okazuje się, że z angielskim Włosi raczej za wiele wspólnego nie mają. Mimo tego udaje się nam zakupić przepyszne lody włoskie.

Dzień czwarty, tj sobota ruszamy do Rzymu.

Tutaj zostajemy podzieleni na mniejsze grupy. Autokary dowożą nas do samego centrum Rzymu. Po Mszy Świętej wraz z przewodnikiem rozpoczynamy zwiedzanie najważniejszych punktów imperium.

Mama?

Zachwycona. Spełnione marzenia

W końcu miała okazję zobaczyć Rzym, który tak często widywała jedynie w telewizji.  Colosseum, Ołtarz Ojczyzny, Forum Romanum, Fontanna di Trevi, Plac Hiszpański, Panteon, Piazza Novana, Piazza del Popolo, Piazza del Campidoglio to wszystko i wiele więcej. Oczywiście obowiązkowo skosztowaliśmy słynnych lodów włoskich tuż przy Panteonie. Miasto niesamowicie zatłoczone przez turystów z całego świata. Mimo tego nie traci na swoim uroku. Zdecydowanie polecam każdemu zobaczyć. Mama także. Piękna kolebka naszej cywilizacji. Popołudniu wróciliśmy na kolację do hotelu.

Nadeszła niedziela i dzień długo wyczekiwany głównie przez moją Mamę, bowiem w dniu tym udaliśmy się do Watykanu, aby po pierwsze zwiedzić samą Kaplicę Sykstyńską, pomodlić się na grobie świętego Jana Pawła II,  a po drugie odmówić modlitwę Anioł Pański wraz z papieżem Franciszkiem, który tradycyjnie o godzinie 12:00 ukazał się w oknie papieskim pozdrawiając turystów. Pielgrzymi licznie zgromadzili się pod oknami watykańskimi, machając radośnie flagami na cześć papieża. Wyjątkowo spędzony czas pozwalający na chwilę refleksji. Mama była szczególnie uradowana tym podniosłym wydarzeniem. Po godzinie 16:00 podjechały autokary, które zabrały nas pod Bazylikę św. Pawła. Tam spędziliśmy chwilę na zwiedzaniu i modlitwie. Później całą grupą udaliśmy się do poszczególnych autokarów i obraliśmy kierunek na hotel. Następnego dnia przyszła pora na pakowanie i powrót do Polski. Tak marzenia mamy zamieniły się w rzeczywistość.


Wyprawa do Rzymu okazała się strzałem w dziesiątkę. Mama była i nadal jest pod wrażeniem piękna nie tylko krajobrazu ale i architektury. Szczególnie ucieszył ją pobyt w Watykanie.

Nieskromnie powiem, że prezent na Dzień Matki okazał się wspaniałym podziękowaniem za jej trud i pracę, który włożyła w moje wychowanie.

W końcu też po części dzięki Niej zawdzięczam to co osiągnąłem.

Pamiętaj jednak, że nie musisz zabierać swojej Mamy w podróż do Rzymu by pokazać jej jak ważną jest dla Ciebie osobą, wystarczy, że ją przytulisz

i nie zapomnij o kwiatach

Tajlandia i spotkanie z Adamem Małyszem

Tajlandia, czyli kolejny przystanek na mojej mapie podróży


Warszawa 6 kwiecień

stabrawa tadeusz leci buisenes classKierunek Tajlandia. Szczęśliwy udaję się na lotnisko Warszawa Okęcie, z którego za parę chwil wystartuję do Dubaju, a stamtąd prosto do Bangkoku. Pierwsze skojarzenia z Tajlandią? Przepiękne plaże zatopione w lazurowym morzu. Wsiadam w samolot Emirates. Tym razem zaszalałem i podróżuję w biznes klasie. Pierwsze wrażenia? Wielkie wow. Wygodne siedzenie z możliwością spania, miejsce na nogi, obsługa serwująca szampana, kartę dań i win, telewizor, kosmetyczki. Generalnie luksusowy hotel, tyle, że zawieszony parę tysięcy metrów nad ziemią.

Tajlandia to dobry kierunek.

Dodatkowo podczas międzylądowania osobne pomieszczenie pozwalające na odpoczynek, zjedzenie posiłku, a nawet skosztowania lodów. Bardzo dobre, jadłem. Obsługa na najwyższym poziomie, podobnie jak jedzenie, napoje i całokształt wygody, który mi towarzyszył. Stąd też podróż przebiegła beztrosko i przyjemnie. Wylądowałem cały i zdrowy, trzeba było więc dostać się do hotelu. Naszym celem był Centara Grand zlokalizowany w centrum Bangkoku.  Hotel ten wybraliśmy nieprzypadkowo, w nim bowiem odbyliśmy spotkania biznesowe i prezentacje związane z DasCoinem. Chwila odpoczynku po podróży w eleganckim pokoju z widokiem na miasto. A że widok zachęcający, to trzeba było na to miasto się wybrać. Wraz ze znajomymi, którzy w tym samym czasie przelecieli ze mną do Bangkoku wybraliśmy się na pierwszy spacer zapoznawczy z miastem. Wrażenia bardzo miłe, ludzie zadowoleni, uśmiechnięci.

Rewelacyjna pogoda. Tajlandia EVENT DasCoin

menu tajlandia 2018 stabrawaTajlandia….W pobliżu hotelu lokalne stragany,, na których można znaleźć tajskie smakołyki, owoce morza, świeżo wyciskane soki, przeróżnego rodzaju świeże owoce o wspaniałym smaku.
Na drugi dzień odbył się wcześniej wspomniany event. Frekwencja ze strony Tajlandczyków dopisała. Obecnych było około 800 osób, w tym także liderzy z całego świata zaangażowani w projekt DasCoin. Tajlandki przywitały nas w pięknych lokalnych strojach. Po części edukacyjnej nastąpiła część artystyczna z muzyką na żywo, tj występem zespołu i małej dziewczynki. Mając chwilę wolnego czasu udałem się na taras widokowy na samym szczycie hotelu, gdzie podziwiać można było całą panoramę Bangkoku.

Miasto

even dascoin tadeusz stabrawaWieżowce dookoła robią wrażenie, szczególnie nocą, kiedy połyskują w wielu kolorach.
Event zakończył się późnym wieczorem, więc pozostało udać się do swojego pokoju, odpocząć , by z samego rana udać się na miasto. Chwila relaksu z przyhotelowym basenie dała poczucie wytchnienia. Nie trwała ona zbyt długo, bo w końcu trzeba było coś zobaczyć. Dlatego wraz z znajomymi, którzy ze mną przylecieli obraliśmy kierunek na Pukhet, największą wyspę Tajlandii. Dopiero tutaj naszym oczom ukazały się przepiękne piaszczyste plaże i lazurowe morze, które wcześniej wyobrażałem sobie siedząc na lotnisku w Warszawie.

Phuket przywitało nas upalną pogodą, ciepłym morzem i rewelacyjnymi widokami. Zakwaterowaliśmy się niedaleko morza w prywatnych apartamentach wyposażonych w przestronne kuchnie, łazienki, sypialnie i zapierającymi dech widokami z balkonu. Dodatkowym udogodnieniem był basen oraz bardzo bliska odległość do morza. Wspaniała zieleń dokoła, drzewa, palmy idealnie komponowały się z piaszczystą plażą i błękitem morza.

Plaża Patong Beach

Plaża Patong Beach Tajlandia jest jedną z najpopularniejszych i zachwyca krajobrazem. Wieczorem można podziwiać zjawiskowy zachód słońca. Tajlandia, a przede wszystkim tadeusz stabrawa plaza tajlandia 2018stolica, nocą tętni  życiem, a wszystko za sprawą klubów, restauracji i pubów, których jest tam naprawdę wiele. Ponadto mnóstwo sklepów, w których można kupić towary bardzo dobrej jakości, z metkami Chanel, Gucci i wielu innych. Kolega Marcin, dla którego podróż do Tajlandii nie była pierwszą, pokazał fajne sklepiki, w których zakupiłem nie tylko pamiątki w postaci magnesów, breloków,ale także koszulki, zegarki, torby i wiele innych, a wszystko w bardzo korzystnych cenach. Zakupy zajęły sporo czasu, głównie dlatego, że wybór jest większy niż w niejednej galerii handlowej. Naprawdę można tam znaleźć wszystko. Po zakupach i buszowaniu na plaży przyszedł czas na odpoczynek.

Luksus

jacht stabrawa tadeuszA po nim wyprawa na jacht i wszystkie atrakcje z nim związane. Niebanalny jacht, ogromny, robił  wrażenie. Doba za wypożyczenie to koszt około 50 tys. $. Nie Całą ekipą wyruszyliśmy w rejs po morzu. Nieziemskie widoki towarzyszyły nam przez cały czas podróży. Opływaliśmy poszczególne wysepki. Przy jednej zacumowaliśmy na dłuższy czas, żeby nurkować. Mnóstwo ciekawych widoków zostało uwiecznionych na zdjęciach. W tym dniu po raz pierwszy udało się przejechać na skuterze wodnym. Fascynujące doznania, szczególnie, że skutery wyposażone były w dość mocny silnik, który ładnie rozpędzał maszynę. Jak dla mnie prędkość i adrenalina szaleństwa na wysokim poziomie, polecam spróbować. Po ekscytującym dniu na otwartym morzu, dobiliśmy do przystani.

Tym razem zameldowaliśmy się w hotelu Westin Siray Bay Resort. Świetnie zaprojektowany i położony hotel na zboczu klifu nad zatoką, wspaniałe widoki na morze, super śniadania, fajne baseny,bardzo pomocny personel, czystość bez zarzutu. W drodze do Phuket w odległości 500 m od hotelu znaleźliśmy dobry gabinet masażu za 300 bahtów. Masaż tajski rozrusza każde obolałe kości, dlatego też skorzystaliśmy 🙂

Zabawa

Spragnieni przygód udaliśmy się na spływ pontonami. Musiałem dobrze machać tym wiosłem, gdyż ani razu nie wylądowałem w rzece 🙂 Atrakcja na dascoin ponton tajlandia tadeusz stabrawapewno godna uwagi. Wszyscy przetrwaliśmy pojedynek z falami. Przyszedł czas, na szaloną zabawę, czyli świętowanie Songkran – tajskiego nowego roku. Idealnie się złożyło, że akurat znaleźliśmy się tam w tym czasie. Tegoroczny tajski nowy rok trwał od 13 – 15 kwietnia i był to huczny czas spędzony pod strumieniami wody. Oblewanie się wodą ma symbolizować szczęście i powodzenie. Songkran to święto rozpoczynające się wraz z chwilą przejścia słońca ze znaku Ryb do znaku Barana, co jednocześnie oznacza symboliczne wkroczenie w Nowy Rok. Samo słowo „Songkran” znaczy tyle, co „ruch”  w nawiązaniu właśnie do zmiany położenia słońca. Jest to niezwykle ważne święto rodzinne. Wielu Tajów powraca w tym czasie w swoje rodzinne strony, aby wraz z bliskimi świętować ten szczególny czas. My zaś bawiliśmy się na całego.

Zaopatrzeni w wielkie pistolety i maski ruszyliśmy na ulice. Polewaliśmy wodą i sami zostaliśmy oblani. Nie została na mnie ani jedna sucha nitka. Świadczy to tylko o tym jak dobra była zabawa intensywnie spędzony czas, który na długo zostanie w mojej pamięci. Kolejną wyprawę postanowiłem zorganizować sam. Naszym celem była Wyspa Bonda, czyli wyspa Ko Khao. Niesamowita zatoka Phang Nga, na której znajdują się z każdej strony wapienne skały jest jedną z najpiękniejszych naturalnych scenerii na świecie. Wsiedliśmy w małe, drewniane łodzie tzw. łodzie długorufowe, którymi przedostaliśmy się przez gąszcz lasów namorzynowych, aż w końcu naszym oczom ukazała się słynna skała Jamesa Bonda.

Skąd ta nazwa?

To właśnie tam w 1974 roku nakręcono przygody agenta 007, w którego postać wcielił się Roger Moore. Agent Bond musiał dotrzeć aż do tej wyspy, aby stoczyć pojedynek ze swoim wrogiem. Piękne miejsce na zdjęcia i na wybitne spotkania, bowiem jak się okazało spotkaliśmy tam słynnego na całym globie skoczka narciarskiego, Adama Małysza.

adam malysz i tadeusz stabrawa Któż nie pamięta słynnej Małyszomanii i idola fanów skoków narciarskich. Intrygujące spotkanie, podczas którego Adam dał się poznać z dobrej strony, jako bardzo skromny i sympatyczny człowiek. Niezmiernie się cieszę, że udało mi się go poznać osobiście. Swoją drogą ta skała to trochę przypomina Maczugę Herkulesa w słynnym Ojcowie. Po przystanku i kilkunastu zdjęciach wsiedliśmy na lekkie, gumowe kajaki, po dwie osoby, którymi dopłynęliśmy do wioski  morskich cyganów. Domy z pali budowane na wodzie.

Dużo kolorów i przemiła atmosfera, która ciągle nam towarzyszy. Dzieciaki zaczepiały nas chcąc sprzedać kilka pamiątek, ale z racji, że pamiątki już miałem, zrobiłem sobie tylko z nimi zdjęcie, wrzucając do ich skarbonki paręnaście batów. Ich radość bezcenna. Wkrótce zasiedliśmy do suto zastawionych stołów, gdzie czekał na nas pyszny obiad. Taka jest Tajlandia. Oczywiście Adam Małysz nam towarzyszył, a raczej my jemu, z racji, że wycieczka była zorganizowana. Po obiedzie mieliśmy chwilę wolnego czasu, który wykorzystaliśmy na spacer i zakupy. Wycieczkę do Phang Nga kończymy zatrzymując się w zamieszkiwanej przez małpy świątyni Wat Suwan Kuha. Małpki przyjaźnie nastawione do ludzi. Zwiedziliśmy również wnętrza jaskini skrywającej imponujący posąg leżącego Buddy.

Słoń znak szczęścia, bo taka jest Tajlandia

Po pełnym wrażeń dniu, wróciliśmy do hotelu. Rewelacyjną atrakcją była również przejażdżka na słoniu. Zanim jednak, w grupie bawiliśmy się z małym słoniątkiem w sadzawce, które polewaliśmy wodą, nie będąc dłużne również chlapało nas radośnie wodą. Przyszedł czas na przejażdżkę, ale na dużym słoniu. Bardzo mądre zwierzęta. Bez obaw dosiadłem grzbietu jednego z nich. Czas pobytu w Tajlandii dobiegł końca, ale w ogóle mnie to nie zmartwiło, bowiem miałem już zaplanowane kolejne podróże, o jednej z nich napiszę w kolejnym poście.

Moje życie to od 1,5 roku niekończąca się podróż, do której zapraszam i Ciebie. Chcesz też tak żyć? To na co czekasz?


Tadeusz STabrawa

 

Copacabana, Welcome to RIO, a więc samba!

Kierunek…..Copacabana, 4 styczeń 2018 i znowu lecę. Tym razem obrałem kierunek na… Brazylię.

Rio De Janeiro Copacabana

przywitało ciepłem, choć słońce schowane za chmury nie raczyło zbytnio swoimi promieniami, to i tak pogoda lepsza niż w Polsce. Lot dość długo trwał około 13 godzin, ale z racji, że  był lotem bezpośrednim nie odczułem aż tak bardzo kilometrów, które przebyłem. Ponadto widoki zrekompensowały wszystkie niedogodności. Lądowanie i oto jestem. rio de janeiro Tadeusz stabrawa CopacabanaPora na zmianę czasu. O dziwo niewielką. Staję się o 3 godziny młodszy cofając zegarek. Melduję się w hotelu zaraz przy słynnej plaży Copacabana. I ?? Żyć nie umierać. Widok z 26 piętra zrobił wrażenie. Pewnie dlatego, że na tej wysokości siedząc w basenie można było podziwiać krajobraz jednocześnie relaksując się i popijając drinka.  Czterogwiazdkowy  hotel, naprawdę na światowym poziomie. Szczerze mogę polecić. Ale przecież nie przyjechałem tu spędzać czas w hotelu. 2 dni po przylocie zmieniłem środek transportu na… helikopter. Przelot nad Copacabana i terenami położonymi wokół oddał całe piękno Rio.

Zapierające dech widoki. Jezus na żywo, niemalże na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe chwile, które zechciałem przeżyć ponownie, dlatego lot helikopterem odbyłem po raz drugi w kolejnych dniach. Nie sposób wszystkiego opisać słowami, tam trzeba być i to przeżyć.

Będę latał

tadeusz stabrawa lot rio Copacabana

Wracając do samego pobytu. Wrażenia z lotu zachwyciły nie tylko mnie, ale moich współtowarzyszy, wszyscy jak nakręceni wracaliśmy do hotelu. Skoro już udało się wrócić na ziemię, trzeba było nacieszyć się pobliską plażą. Przyjemny piach pod stopami i szum fal. Copacabana. I długi spacer po zatoce. Oczywiście wróciłem przed zmierzchem. rio tadeusz stabrawa nocne zycie CopacabanaJak to mówią ostrożności nigdy za wiele, bo jednak Brazylia do najbezpieczniejszych nie należy. Warto na siebie uważać, szczególnie spacerując wieczorami. Tak czy inaczej po powrocie do hotelu zebrałem siły na kolejny wypad. Na następny dzień wyruszyliśmy na wyprawę, aby stanąć u piedestału słynnego pomnika Jezusa Odkupiciela znajdującego się na granitowej górze Corcovado. Tego dnia pogoda nie rozpieszczała, niebo było pochmurne. Mimo tego wyjechaliśmy na górę busami. Busy te, regularnie przewożą turystów po stromej drodze. Przy tak gęstych chmurach ciężko było dostrzec cokolwiek. Nagle Jezus pojawiał się zza chmur ukazując niczym objawienie. Ileż było radości, że pomimo niezbyt zachęcającej pogody udało się nam zobaczyć Jezusa w pełnej okazałości. Świetne wrażenia, które na długo zostaną w mojej pamięci.

jesus and tadeusz stabrawa rio Copacabana

Po czterech dniach pobytu w hotelu przy samej Copacabana przemieściliśmy się do oddalonego o kilka kilometrów hotelu Sheraton. Zdumiewający, również przy samej plaży, ze wspaniałymi widokami. Krótko właśnie tak mogę go opisać. Kolejnego dnia, tuż przed samym eventem dałem się porwać kolejnym atrakcjom. W poprzednim wcieleniu musiałem być jakimś ptakiem, obstawiam, że orłem, bo latanie sprawia mi wyjątkową frajdę, a że lubię latać wysoko…

I tak sporo niezapomnianych wrażeń dostarczył lot na Hang Gliding.

Latam

Rewelacyjne emocje, poczucie wolności i wspaniała przyroda dokoła, sprawiła, że chciało się frunąć i frunąć. Niesamowite. Mój pierwszy raz zaliczam to jak najbardziej udanych. Na pewno przy okazji jakiegoś wypadu będę chciał to powtórzyć. Dobrze by było nauczyć się latać tak dobrze, by ‘prowadzić’ samemu. Tym razem asekurował mnie Fabio. Sympatyczny gość, który opowieściami i żartami umilał lot.

tadeusz stabrawa leci lotnia rio Copacabana

Po wylądowaniu na plaży, pogoda dopisywała ale musieliśmy szybko wrócić do hotelu przed zbliżającym się eventem. No w końcu po to tam poleciałem.

                                                         Event DasCoin

12 stycznia DasCoin zaczął tańczyć sambę , w sumie nawet i ja tańczyłem. Nie zabrakło wszystkich głównych twórców projektu, Michael Mathias, Johny Pretto, Terry O’Hearn, Blair Baker, a także osobistości od spraw marketingu tj. James Elston i innych.

michael mathias dascoin i tadeusz stabrawa rio CopacabanaFirma jak zwykle zaskoczyła, bowiem właśnie w RIO do projektu dołączył także Matthew Rocksborough – Smith, osoba z potężnym doświadczeniem i otwartym na nowości umysłem. Nasz projekt cały czas rośnie w siłę i to nie byle jaką. Jestem dumny, że mogę być wśród takich osobistości, zdobywać od nich wiedzę i nieustannie rozwijać się.

Event w RIO stał się również symbolem rozprzestrzeniania się DasCoin’a. Potwierdzona została ostateczna data wejścia kryptowaluty DasCoin na giełdy zewnętrzne . W związku z tym oficjalnie ogłoszony został kolejny EVENT w Londynie – 28 kwietnia. Przedstawiono nam szereg ważnych informacji które będą wprowadzone w najbliższym czasie. Podczas pierwszego dnia, a właściwie wieczoru, było obecnych około 1,5 tys. Osób. Frekwencja dopisała.

W swoich wystąpieniach przedstawiciele firmy NetLeaders przekazali bardziej ogólne informacje na temat tego czym jest DasCoin, aby zainteresować społeczność z Brazylii . Drugi dzień eventu opierał się głównie o panele szkoleniowe prowadzone przez założycieli Dascoin, osoby odpowiedzialne za social media i całą platformę szkoleniową. Wędrujemy na kolejny kontynent i wbijamy na nim flagę zdobywcy.

Jezus

Kolejne 2 dni poświęcone zmianom,  które mają zostać wprowadzone i kolejnym eventom, do których firma przygotowuje się z wielkim zaangażowaniem. Po evencie, korzystając z pięknej, słonecznej pogody wraz ze znajomymi ponownie wybraliśmy się na Górę Corcovado żeby zobaczyć pomnik Jezusa. Naprawdę warto i polecam każdemu, kto planuje podróż w te rejony, aby wybrać się na szczyt. Jako ciekawostkę dodam, że drogę na szczyt można pokonać nie tylko busami, ale także kolejkami, ewentualnie schodami o 222 stopniach, dojechać windą lub schodami ruchomymi. Po odwiedzinach przed pomnikiem Jezusa przemieściliśmy się na oddaloną o niespełna godzinę drogi tzw. Głowę Cukru. Jest to szczyt nad Zatoką Guanabara wznoszący się na wysokość 396 m n.p.m.

Na górę można wjechać kolejką linową, która może pomieścić 65 pasażerów. Kursuje co 20 minut. Widoki oczywiście zachwycają. Ja się zachwyciłem, przyrodą, kulturą i oczywiście jedzeniem.

karnawal rio kobiety tadeusz stabrawa Copacabana

cocakabana rio brasil tadeusz stabrawa Copacabana

Pozostałe dwa dni, były czasem zakupów, plażowania i odpoczynku przy basenie i oceanie. To czas w którym miałem styczność z tancerkami samby, gorącymi tancerkami, jak cała Brazylia…

Ronaldo

Udało się nam również wybrać na stadion Macarana. Porównałem swoją stopę ze stopą Ronaldo. Okazuje się, że moja wygląda całkiem nieźle.

ronaldo footbal tadeusz stabrawa Copacabana

Te dwa tygodnie minęły szybko, zdecydowanie za szybko. Pozostało więc spakować walizki i podążyć na lotnisko, a stamtąd prosto do Polski. Po wylądowaniu w Warszawie obrałem jednak kurs na Mediolan.  Sympatycznie, prawda? Chcesz tak?

Dołącz do mnie i podążaj za marzeniami.