Syrop klonowy.Welcome to Canada.

Syrop klonowy.Welcome to Canada.

Canada

Ciekawostka: Najwięcej syropu klonowego produkuje się w Kanadzie. I chociaż nie jest on prawie  znany w Polsce to warto wiedzieć, że jest mniej kaloryczny niż miód, nie zawiera żadnych konserwantów i można przechowywać go przez około 18 miesięcy.

kanada tadeusz stabrawa dascoin17.08 , czyli nadszedł moment mojego wylotu z Warszawy do Toronto. Wydawać by się mogło że wszystko mam. I tak właśnie myślałem do momentu dotarcia na lotnisko w Warszawie. Podczas odprawy, 2h  przed planowanym odlotem dowiedziałem się, że…

nie mam wizy do Kanady.

A dokładniej dokumentu eTA zezwalającego na wjazd do tego Państwa. Zatem jak się okazało wcześniejsza informacja od kolegi z Kanady, że nie potrzebuję wizy okazała się myląca. Od około dwóch lat dokument ten jest niezbędny do podróży.

Na szczęście na lotnisku istniała opcja złożenia wniosku o uzyskanie eTA. Co prawda kosztowało mnie to 200zł, zamiast 7$, ale człowiek całe życie się uczy. Uczy, bo równie dobrze mogłem nigdzie nie polecieć. Na zatwierdzenie wniosku elektronicznego czeka się od kilku minut do nawet 72h! Chwała, że mój wniosek przyszedł po paru minutach. Tak więc udało się!

Koniec końców dotarłem na pokład samolotu i mogłem oddać się przyjemności podróży płynącej z komfortu nowego boeinga 787-9.

Sam lot? Rewelacja. Sporo miejsca na nogi, wygodne fotele i przestrzeń której moga pozazdroscic inne linie lotnicze.

Toronto

kanada tadeusz stabrawa dascoin canadaWylądowałem bezpiecznie na Lotnisku w Toronto, gdzie czekali na mnie znajomi. Po zapakowaniu się do samochodu po drodze wstąpiliśmy do świetnej knajpy American Pale, gdzie wypiliśmy dobre piwko i  zjedliśmy fantastycznego bizon burgera. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do centrum, a dokładniej na plac Dundas Square.

Charakterystyczną cechą tego placu są liczne fontanny działające w różnych sekwencjach. Ogromne tablice reklamowe rozświetlają wszystko dokoła dając złudne wrażenie, że miasto nie zasypia nigdy. Po tej nocnej przejażdżce przyszedł czas na sen. W Polsce słońce dopiero wstawało, a u mnie był środek  bo już była godzina 7 czasu polskiego, a w Toronto 1 w nocy .

 

Nazajutrz postanowiliśmy trochę pozwiedzać. Przeszliśmy ulicą z parkingu do Dundas Square. Plac zwraca uwagę o czym już wspomniałem wcześniej. Reklam tu naprawdę sporo, jak na Manhattanie.  Dundas Square pełni funkcję współczesnego forum oraz miejsca na otwarte koncerty. Kolejnym punktem wycieczki był plac przed ratuszem, tam też natknęliśmy się na charakterystyczny napis Toronto. Dokoła placu roztaczają się stylowe budynki. Potem przeszliśmy przez jedną z większych galerii i naszym oczom ukazała się CN Tower.

Zakupiłem bilet na edge walk, ale tą atrakcję zostawiłem sobie na kolejny dzień.

stabrawa tadeusz dascoin kanada canada

Przemieściliśmy się później do Steam Wisthle, słynnego browaru, gdzie mogłem skosztować świeżutkiego pilsnera. Ciekawy również jest sam browar ulokowany w starej parowozowni pod torontońskim CN Tower. Zakupić można tu gadżety jak i zwiedzić cały browar z przewodnikiem.

Po dłuższej chwili wyruszyliśmy dalej wzdłuż mariny i doszliśmy do Sugar Beach. Tam spędziliśmy miły wieczór po czym wróciliśmy miło skonani do  mieszkania .

I tak nadszedł kolejny dzień, czyli data w kalendarzu ukazała 19.08. Po odpoczynku ogarnąłem się i około godz. 11 pojechałem do centrum miasta. Najpierw wsiadłem w pociąg, później podróżowałem dwoma liniami metra. Sama komunikacja w Toronto nie nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Funkcjonują tylko trzy linie metra, czyli o 1 linie więcej niż w Warszawie. I warto porównać TO !

metro kanada stabrawa tadeusz canada
Metro Toronto

 

 

                                     vs. 

metro londyn tadeusz stabrawa canda
Metro Londyn

Dojechałem docelowo do stacji Union Station.  Wychodząc ze stacji bezpośrednio znalazłem się w holu, gdzie świetnie było widać jak wkomponowane zostały stare budynki w nową szklaną zabudowę.

W Brookfiled Place znajduje się ogromny sklep z gadżetami drużyny koszykarzy Raptors i hokeja Toronto Maple Leafs. Dzień wcześniej zamówiłem tam koszulkę z moim imieniem i moją ulubioną cyfrą 9.

tadeusz stabrawa toronto kanada dascoin canada

 

Zrobiłem kilka zdjęć, oglądałem jeszcze parę innych rzeczy, aż w końcu wyszedłem w pobliżu wieży CN Tower. Zanim jednak znalazłem się na samej wieży, skorzystałem z okazji by zobaczyć na własne oczy psią fontannę. Psia fontanna jest bardzo charakterystycznym punktem, znajduje się ona w Berczy Park.

Wokół fontanny i w wodzie umieszczonych jest około 27 figurek psów, z których wszystkie wypluwają wodę i które zapatrzone są w sam szczyt fontanny, na którym znajduje się kość.  Obok tego znajdują się dwie dłonie, które są symbolem? No właśnie czego? Wiecie coś?

 

Jeśli masz hipotezę na ten temat, to napisz w komentarzu,  sam nie znalazłem informacji na ten temat. Za najciekawsze info Gratis !!!

Edge Walk

tadeusz stabrawa dascoin kanada canada

    Miałem wykupiony bilet na Edge Walk po wieży udałem się w kierunku wieży CN Tower gdzie  o 13 odbyłem krótki kurs, włożyłem odpowiedni strój, pasy bezpieczeństwa i inne zabezpieczenia.Z asekurantem wjechaliśmy windą na sam szczyt – 347 m.

Tam też po odpowiednim zabezpieczeniu wyszedłem  na zewnątrz, tuż przy krawędzi wieży. Zrobiliśmy obchód całego punktu widokowego . Przyjmując różne pozycje, wisząc, odchylając się, pochylając. Inne wieżowce zdawały się być malutkie przy tej wieży. EdgeWalk Canada stabrawa tadeuszNiezapomniane chwile. Po przechadzce w chmurach wróciłem na ziemię gdzie wpadłem w wir  turystycznej manii kupowania pamiątek.

Wczesnym wieczorem spotkałem się ze znajomymi i wyruszyliśmy w rejs statkiem trzy masztowym. Na statku rozkręciła się świetna impreza, podczas której można było spróbować piwa różnego rodzaju. Super trip. Wcześniej widziałem Toronto z lotu ptaka, teraz miałem okazję z wody.  Spędziliśmy na statku kilka godzin. Wracając do brzegu udało się nam zobaczyć przepiękny zachód słońca nad Toronto.

tadeusz stabrawa daSCOIN kanada canada

 

 

Po rejsie podjechaliśmy jeszcze pod wieżę CN Tower, ponieważ w ramach wcześniejszego biletu mogłem wjechać na najwyżej położone miejsce, czyli 447m. Toronto nocą z tej wysokości? Coś wspaniałego. Przyszedł czas na powrót na mieszkanie, bowiem kolejny dzień czekała mnie podróż na Niagarę.

O Niagarze w kolejnej części. Zapraszam

Dascoin Event, Buenos dias, czyli co ma wspólnego Dascoin i Hiszpania?

Dascoin Event, Buenos dias, czyli co ma wspólnego Dascoin i Hiszpania?

Dascoin Event. Przede wszystkim event, który 29-30 czerwca odbył się w samym sercu przepięknej Barcelony.

Ciekawostka….

dascoin event barcelona stabrawaWiedzieliście, że Barcelona jest trzecim najchętniej odwiedzanym miejscem w Europie. Ja też nie. Ale cieszę się, że mogłem tam być i oprócz pochłonięcia sporej dawki newsów z Dacoinowego świata, po prostu pozwiedzać.

Dascoin i Barcelona

Czas, który poświęciłem na Barcelonę to intensywne 4 dni.

Po powrocie z Rosji przepakowałem walizki i z powrotem udałem się na lotnisko. Szaleństwo. Ale nie dałem za wygraną zmęczeniu spowodowanemu kolejnym wyjazdem i w pełni skorzystałem z okazji i możliwości następnej wyprawy. Zatem po przylocie planem był wypoczynek. Przede wszystkim sen, którego mocno mi w ostatnim czasie brakowało. Ostatecznie jednak wygrał zespół niespokojnych nóg, które poniosły  mnie nad morze.

Wspaniale roztaczająca się plaża sprawiła, że mam ochotę na więcej. Północ dobijała na zegarku, a ja zanurzałem się w ciepłym morzu. No i jak tu spać, kiedy taka okazja żeby coś z sobą zrobić, w tym wypadku popływać i nacieszyć myślami tego gdzie się jest i w jakim celu. Po przepłynięciu kilkunastu metrów, stwierdziłem, że z racji eventu  na temat  Dascoin, który miał się odbyć w dniu kolejnym po prostu udam się do  hotelu i trochę odpocznę

Sen jest zawsze dobry, sen o Dascoin

dascoin event barcelona stabrawaPo przebudzeniu poszedłem trochę popływać w przy hotelowym basenie by ożywić zaspane ciało. Później udałem się na śniadanie. Potrzebowałem trochę czasu na przemieszczenie się do hotelu, w którym docelowo miał odbyć się event. 

Event Dascoin

Po przybyciu na miejsce, ubrałem garnitur i wraz z pozostałymi liderami udaliśmy się na spotkanie. Michael Mathias CEO Dascoin przygotował sporo nowych informacji na temat nowych produktów, które niesie ze sobą projekt. Wykorzystania narzędzi, CRM i innych.

Ważnym punktem było przedstawienie firmy Nature, która blockchain DasCoin chce wykorzystać jako swoje rozwiązanie technologiczne. Firma oczywiście jest firmą, która istnieje już od dłuższego czasu na rynku i ich produkty można kupić w większości sklepów w Skandynawii czy Anglii. Wspólpraca ta pokazuje jak prężnie projekt się rozwija i jakie niesie ze sobą możliwości.

Hiszpańskie rytmy, Despacito

dascoin event barcelona stabrawaPo dawce wiedzy przyszedł czas na część artystyczną podczas której oddaliśmy się hiszpańskim rytmom. Nowe kontakty nawiązane, event zaliczony do naprawdę udanych. Ciągle jesteśmy zaskoczeni potencjałem jaki niesie ze sobą DasCoin. Po nocnych szaleństwach kolejny dzień poświęciłem na zwiedzanie. Wybrałem się do L’Aquarium de Barcelona, które kosztowało mnie 25 euro. Oceanarium nie zrobi wrażenia na nikim, kto juz widzial wiecej……., o czym mozecie poczytac w innych artykulach.

Niektórzy już w niedzielę wracali do Polski, dlatego nasze drogi się rozeszły. Ja  wybrałem się na plażę. Stamtąd skorzystałem z okazji i kolejką linową znajdującą się przy porcie Transbordador  Aeri Del Port dojechałem na górę, z której świetnie było widać całą panoramę miasta. Dlatego szczerze polecam tym, którzy na wyprawę chcą wybrać się do Barcelony.   

Centrum

Jak się okazało parę kilometrów zrobiłem. Po drodze mogłem uraczyć się przepięknymi uliczkami Barcelony. Mają one fantastyczny klimat, a wąskie przejścia nadają im nieco tajemniczości. Około godziny 22 dotarłem pod słynną Sagrada Família. Imponująca świątynia, którą zaczęto wznosić w 1882 roku. Zaczęto, bo jak wszystkim wiadomo nadal nie została ukończona.

Plany i Dascoin

dascoin event barcelona stabrawaChociaż plany zakończenia prac są i prawdopodobnie ma to nastąpić w 2026. Rok ten jest szczególnie ważny, ponieważ w 2026 mija setna rocznica śmierci Gaudiego, architekta, który stworzył projekt świątyni. Bazylika mniejsza robi potężne wrażenie, szczególnie nocą, gdzie przepięknie oświetlona lśni na tle całego miasta. Tak Dascoin i plany doprowadzily, ze trafilem do fantasycznego miasta.

I nie raz uslyszalem DESPACITO

Gram w Oko, 21

W tym roku była to moja 11 podróż. A Ty ile podróży masz na swoim koncie?  Zapraszam Cię do kontaktu. Pozdrawiam słonecznie!  

Kryptowaluty i Takie tam opowieści z Rosji

Rosja 

Kryptowaluty, Wszystkie moje przygody finansowane są z działalności jaka prowadzę, ale o tym możecie poczytać i dołączyć do mnie tutaj !

  Oto kierunek, który w ostatnim czasie był dość popularny, głównie za sprawą odbywających się Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Również i ja niesiony falą patriotyzmu i fascynacji piłką, poleciałem wspierać naszych.

W końcu jedno gardło więcej do okrzyków:

„Polska do boju”

Co prawda, gardło na nic się nie zdało, ale sami dobrze wiecie jak było.

Kryptowaluty

Jak się okazuje Rosja nie taka straszna jak ją malują, a wręcz przeciwnie. Nie spotkała mnie żadna nie miła sytuacja mimo, że barwy biało czerwone towarzyszyły mi cały czas. No i oczywiście ciągle mam w głowie kryptowaluty. Dlaczego? 

Ale może od początku.

Wystartowałem 15 czerwca z krakowskiego lotniska do Warszawy, a stamtąd przesiadka i poleciałem prosto do Sankt Petersburga.

Sankt Petersburg

Miasto to słynie ze swojej nowoczesności i rzeczywiście robi wrażenie.

Przepiękna architektura.

Stylowe budynki rewelacyjnie wyglądają szczególnie wieczorem. Chociaż jakim wieczorem? Środek nocy, ale sen nikomu nie w głowie. A wszystko za sprawą białych nocy, które przypadają w połowie czerwca. Szerokimi bulwarami spacerują wtedy tłumy ludzi. Najdłuższe dni trwają niemal 19 godzin, lecz nawet kiedy słońce już zajdzie, jego tarcza ledwie się skrywa poza horyzontem.

Pterehof Kryptowaluty Tadeusz stabrawaZameldowaliśmy się w hotelu Asteria Hotel, obok którego zlokalizowane są również rewelacyjne i ekskluzywne restauracje. Ale nie przyjechałem żeby siedzieć w hotelu. Znajomy poinformował mnie o możliwości zakupu biletu na mecz Iran-Maroko.

Bilety

Niestety później się okazało, że w szybkim tempie bilety się sprzedały, ale nie tracąc nadziei udałem się w okolice starego stadionu. Tam najpierw odebrałem wcześniej zamówiony FAN ID, który pozwalał mi na swobodne i bezwizowe poruszanie się po Rosji. Zapłaciłem tradycyjnie, na kryptowaluty w Rosji już czas.

Próbowałem ponownie zakupić bilety, niestety okazało się, że zostały wyprzedane.  I tak znalazłem się w pobliżu strefy kibica zlokalizowanej w centrum Petersburga. Tam poznałem dwie dziewczyny, które szły na przedstawienie „Romeo i Julia”.

Było romantycznie

Spektakl mnie zaciekawił tym bardziej, że był to spektakl na lodzie. Z rozmowy wyniknęło, że mają wolne bilety, więc spontanicznie postanowiłem z nimi pójść. Samo przedstawienie wywarło na mnie ogromne wrażenie, pewnie też dlatego, że jak się później dowiedziałem udział w nim brali mistrzowie świata i Europy.

Przypadkowe spotkanie spowodowało, że trochę zażyłem sztuki. Późną nocą wybraliśmy się w okolice mostu Błagowieszczeńskiego, czyli mostu Zwiastowania. Codziennie o 1 nocy jest on podnoszony.

Spacer po Petersburgu sprawił, że nie tylko zwiedziliśmy ważne obiekty, ale również poznaliśmy wiele osób. Kluby zapraszały na szalone imprezy. Co ciekawe, przed takimi klubami można było spróbować balonów z azotem. Po wciągnięciu takiego azotu ponoć łapie się głupawkę. Koszt balonu to 100 rubli mały, 500 duży. 

Jakie są skutki?

Odwracalne, rzeczywiście kopie na wesoło. Kolejny dzień spędziłem głównie w strefach kibica, gdzie miałem okazję poznać fanów piłki nożnej z całego świata. Niesamowita atmosfera.

kryptowaluty tadeusz stabrawaNiedziela upłynęła dość intensywnie. Najpierw postanowiłem się wybrać do Peterhofa, który kryje przepiękne zakątki. Odległość z Petersburgu to około 30 km. Kurs Uberem kosztował mnie około 1000 rubli. Jako ciekawostkę dodam, że z powrotem wracałem busem i przejazd wyniósł mnie 50 rubli, a metro do centrum kolejne 45.

Nieźle co?

Chcąc zwiedzić Petersburg i pozachwycać się jego pięknem pod względem architektury trzeba mieć przygotowane około 500 rubli na każde wejście, bo tyle średnio kosztują takie przyjemności. Ciekawą atrakcją było przepłynięcie łodziami wzdłuż rzeki, które ukazało miasto z innej, ale równie pięknej perspektywy. Kurs zajął ponad godzinę. Rozmowy o meczach, sztuce, a nawet temat kryptowaluty towarzyszyły mi ciągle.

Na pewno atrakcja godna polecenia, jeślibyś wybierał się w tamte okolice. Kiedy wróciłem do Petersburga udało mi się jeszcze załapać na tzw. trip walking, polegający na tym, że zbiera się kilku/kilkunastu chętnych i lokalna osoba oprowadza całą grupę opowiadając historię, polecając ciekawe miejsca i opowiadając co warto zobaczyć. Bardzo ciekawa forma zwiedzania. Taka lokalna osoba w zamian za oprowadzenie najczęściej dostaje parędziesiąt rubli jako formę napiwku.

I tak sympatycznie minął cały weekend. Niecierpliwie wyczekiwaliśmy na wtorkowy mecz Polska vs. Senegal, który miał się odbyć w Moskwie. Rosja przygotowała się na mistrzostwa, bowiem zorganizowała specjalnie pociągi dla kibiców, aby swobodnie mogli się przemieszczać do miast rozgrywek. I to wszystko oczywiście bezpłatnie. Do darmowych przejazdów uprawniała ta sama karta FAN ID, którą wcześniej odebrałem.

Wyjechaliśmy po północy i jakże zdziwiony byłem, że pociąg, którym mamy jechać posiada przedziały sypialniane. Pełen komfort i swoboda podczas blisko 11 godzinnej podróży. Także duży ukłon z mojej strony w kierunku organizatorów za zapewnienie tak dogodnych warunków. Cali i zdrowi dojechaliśmy do Moskwy, choć przez moment miałem wahania, czy przypadkiem, nie wywiozą nas na Syberię. Na szczęście jeszcze nie tym razem.

Z dworca kolejowego udaliśmy się do hotelu. Szybko ogarnęliśmy się po podróży, aby jak najwcześniej dostać się pod stadion i oczekiwać na mecz Biało Czerwonych.

Porażki są nie dla mnie

Fantastyczna atmosfera panująca już od wejścia na stadion sprawiła, że bardzo emocjonalnie przeżywaliśmy mecz. Szkoda, że nie zakończył się on po naszej myśli. Smutki topiliśmy w późniejszym after party włócząc się po mieście wraz ze znajomymi, których spotkaliśmy przy okazji meczu. Pomimo świetnej zabawy musiałem znaleźć również chwile na kryptowaluty, a w szczególności rozmowy o Dascoinie.

Noc w Moskwie

mundial rosja Tadeusz stabrawa kryptowalutyO ile w Moskwie noce wyglądały rzeczywiście jak noce, tzn. było ciemno może 3-4 godziny, nie znaczyło to, że miasto śpi. Na mistrzostwa zjechali się kibice z całego świata, sprawiając, że tym bardziej Moskwa tętniła życiem i rozrywką. Przyjemnie było spacerować po mieście. Oświetlona Moskwa robi niesamowite wrażenie. Nie jest to moja pierwsza wizyta w Moskwie, jednak mam nieodparte wrażenie, że za każdym razem poznaje ją na nowo. Naprawdę piękne miasto. Ostatnią noc spędziliśmy bardzo intensywnie, bowiem do hotelu wróciliśmy o 7 rano. Ale przynajmniej mam co wspominać.

 

Kreml

Kreml nocą wygląda wspaniale. Okolice Kremla to także przepiękne sklepy topowych marek Loius Vuitton, Prady, które przykuwały spojrzenie i zachwycały. Z racji, że noc spędziłem dość intensywnie, rano byłem wycięty z życia. Dosłownie padłem po powrocie do hotelu. Nie pospałem za długo, bowiem czekał mnie lot do Kazania.

Prosto do Kazania

Podróż z Moskwy do Kazania przebiegła bardzo szybko. Po wylądowaniu przy lotnisku już czekały autobusy, które zabierały podróżujących do centrum. Tego dnia, po dotarciu do hotelu musiałem odpocząć. Następnego dnia, wyspany, rześki i gotowy do mundialowych szaleństw udałem się do fun zone. Co szczególnie zwróciło moją uwagę?

 kazan tadeusz stabrawa kryptowalutyA no to, że Rosjanie świetnie zadbali o bezpieczeństwo. Pozamykane drogi wokół, postawione specjalne bariery, w kilku miejscach można było spotkać nawet i po dwa ciężarowe Kamazy, stojące w poprzek drogi, blokujące jakikolwiek przejazd. W fun zone spotkałem się również z rewelacyjną atmosferą. Poznałem fantastycznych ludzi, zarówno miejscowych z Tatarstanu,  jak i rodaków z Polski oraz kibiców z Kolumbii. Wspólnie obejrzeliśmy mecze i potem udaliśmy się do centrum miasta. Idąc mostem podziwialiśmy wspaniałe widoki na Kreml Kazański.

W 2000 roku został on wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Cytadela została wzniesiona przez Iwana IV Groźnego w miejscu, gdzie wcześniej stał zniszczony przez niego w podboju z 1552 roku zamek Chanatu Kazańskiego. To dzisiaj najważniejsza atrakcja i zabytek Kazania.

Panorama widokowa na pewno warta uwagi. Przeszliśmy się również słynną ulicą Baumana stanowiącą główny deptak w Kazaniu. Mnóstwo kibiców, sklepów. Dokoła trwała jedna wielka impreza, która porwała także nas.

outin tadeusz stabrawa kryptowalutyDopiero po 2 wróciłem do hotelu. W sobotę pojechałem do centrum miasta, aby tym razem na spokojnie zwiedzić Kreml, który wcześniej widziałem tylko z zewnątrz.

Kilka dobrych godzin spędziłem spacerując tam. Później wracając ulicą Baumana zatrzymałem się w jednym z pubów i  obejrzałem mecz Niemców ze Szwedami. No i Niemcy wyrwali zwycięstwo w ostatniej minucie. Niezły obrót akcji. Tego dnia również poznałem mnóstwo ludzi z różnych krajów. Na każdym kroku panowała genialna atmosfera, której nie sposób zapomnieć. Około 1 wróciłem do hotelu. W niedzielę z samego rana spakowałem się, wymeldowałem i pojechałem w okolice Kremla.

Zobaczyłem parę innych miejsc. Między innymi piękny budynek ministerstwa gospodarki. Poznałem tam też dwie Polki, które jak się okazało z rozmowy, przyjechały na mistrzostwa autostopem. Przez Białoruś . Pełen podziwu spędziłem z nimi i potem z ich kolejnymi znajomi wspaniałe popołudnie . Jak się okazuje nie trzeba mieć dużo pieniędzy żeby podróżować.

Dziewczyny całą podróż zaliczyły autostopem. Jeśli tylko mocno się czegoś chce, to wszystko się da. Przyjechały na mistrzostwa, a przy okazji sporo zobaczyły . Były w Mińsku, odwiedziły dom Mickiewicza znajdujący się w Nowogródku. Były również nad Świtezią, na brzegu której powstała słynna ballada Mickiewicza Świtezianka. Spacer z nimi okazał się być bardzo miłym urozmaiceniem. Później okazało się, że jedna z nich ma urodziny. Z tej tez okazji niedługo potem dołączyli do nas ich znajomi z tortem w formie piłki.

I tak spacer stał się  wspaniałą imprezą urodzinową. Fajny klimat, rewelacyjni ludzie. A jedzenie tortu z ręki na polance w okolicy Kremla miało swój urok.

W godzinach popołudniowo-wieczornych wróciłem do wcześniej poznanych znajomych. Tam przy głównym deptaku odbyła się wielka zabawa tadeusz stabrawa kryptowalutywszystkich kibiców. Trwała kilka dobrych godzin . Potem korowód kibiców przeszedł do strefy fun zone. Na stadion dotarliśmy dzięki bezpłatnym autobusom, które czekały na kibiców. Tuż przed meczem fantastyczna atmosfera nas nie opuszczała. Ludzie bawili się obok stadionu, na stadionie, wszędzie gdzie się dało. Co prawda Biało-Czerwoni ponieśli klęskę, ale przeżycia tego wieczoru i tak pozostaną niesamowite.

Po meczu miałem już w planie powrót do Polski. Nadal czekał mnie temat: Kryptowaluty przyszłości i finansowania kolejnych podróży. Praca tez jest ważna.  Niespełna 2 godziny pozostało, żeby dostać się na lotnisko. Szybko jeszcze udałem się do hotelu po bagaż, a stamtąd Uberem prosto na terminal, do którego miałem około 30 min jazdy. Zal, ze nie mogłem zapłacić Dascoinem. Kryptowaluty jeszcze nie są tu czymś WoW!

Po dotarciu na miejsce zaskoczyłem sam siebie, bowiem okazało się, że bilet mam wykupiony na dzień wcześniejszy. Ale jak to mówią umarłemu się nie przytrafi. Wykupiłem więc nowy bilet do Kaliningradu, gdyż stamtąd miałem lot do Warszawy.  W Kaliningradzie byłem o 3 nad ranem. Pozostało mi czekanie na lot do Warszawy, który planowo miał obyć się o 12:40. Niestety na moje nieszczęście okazało się, że lot jest opóźniony i w efekcie końcowym z Kaliningradu wyleciałem około 17. I tak oto moja przygoda z Rosją zakończyła się w Warszawie .

Podsumowując, pomimo, że Polska nie osiągnęła satysfakcjonujących wyników i nasi piłkarze również powoli pakują się do domów, to muszę powiedzieć, że ogromnie cieszę się, że tam byłem. To co przeżyłem i jakich cudownych ludzi poznałem, pozostanie na długo w mojej pamięci. A takie wspomnienia naprawdę są bezcenne.

Wszystkie moje przygody finansowane są z działalności jaka prowadzę, ale o tym możecie poczytać i dołączyć do mnie tutaj !

Mundial 2018 Rosja

Mundial 2018 Rosja

Jest to pierwszy turniej mistrzostw świata, który odbywa się w Europie Wschodniej, a także pierwszy turniej mistrzostw świata, którego państwo-gospodarz leży na dwóch kontynentach w Europie i w Azji , czyli w Rosji.

I ja tam jestem….

 

tadeusz stabrawa Mundial 2018 Rosja dascoinNawet jeśli amatorsko uprawiasz sport lub wcale nic nie robisz, to sport jest częścią życia każdego człowieka. Sport daje satysfakcję, pozwala przezwyciężać słabości, ograniczenia, wyzwala w nas pozytywną energię, która udziela się nie tylko nam lecz naszym bliskim. Wystarczy się zaangażować nawet tylko w oglądanie sportu, a od razu endorfiny zaczynają buzować. No cóż, ja jestem mimo wszystko zwolennikiem aktywnego udziału w sportowych zmaganiach na rolkach, basenie ,czy siłowni.

Piłkarz ze mnie żaden, ale jestem zadowolony z marzeń, które są za darmo. Wydaje mi się , że każdy z nas marzył aby być wielkim sportowcem jak Ronaldo, Messi i …..mamy też Naszych polskich WIELKICH, a teraz jest okazja by nasze marzenia skonfrontować podczas Mundialu 2018, który odbywa się w Rosji.

No ja tak miałem i chyba coś z tych marzeń pozostało, dlatego wspieram młodych sportowców i kibicuję im, a teraz również podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej jestem zagorzałym kibicem…. różnych drużyn.

Bo piłka nożna to nie wojna pomiędzy światami lecz świetna zabawa. 

Mogę tu być i kibicować drużynom na wielkich stadionach dzięki temu, że znalazłem metodę, by zarabiać gdy śpię.

Jaki ? Zobacz tutaj …..

Ty też już nie musisz marzyć o zwycięstwie, teraz możesz grać ze mną w jednej drużynie !

 

Jeszcze o młodzieży słów kilka.

Dosłownie w przeddzień Mundialu 2018 spotkałem się z drużyną młodych chłopców oferując im wsparcie sprzętowe. Będę ich bacznie obserwował i im również kibicował.

tadueszstabrawa Mundial 2018 Rosja

 

„Polska dawaj!”

 

Skontaktuj się ze mną tutaj …..i weź udział w kolejnych rozgrywkach nie tylko sportowych

tadueszstabrawa Mundial 2018 Rosja

 

Marzenia i podróż do Rzymu i Watykanu

Rzym i Watykan

Każdy ma marzenia. Ja spełniam nie tylko swoje, ale tez mojej ukochanej mamy. Dlaczego czekać do emerytury, gdy bolą nogi i strzyka w plecach żeby zwiedzić Rzym i Watykan. Dlaczego całe życie ludzie składają grosz do grosza, a później z żalem wydają te pieniądze na leki leczenie, czy kwiaty do ogrodu, wspominając jedynie o swoich marzeniach. Dlatego ze nigdy pieniędzy dość.

A ja nie chcę tylko marzyć, chcę te marzenia przede wszystkim realizować. Tym razem nie chodziło tylko o mnie. Zbliżający się majowy Dzień Matki dał mi sporo do myślenia i postanowiłem zabrać swoja mamę Janinę w podróż, o której marzyła.

I tak spotkały się dwa światy. Młody ja i moja mama. Dwa światy połączone pielgrzymką do Rzymu i Watykanu.

rzym watykan mama janina i tadeusz stabrawa marzenia

Tym razem czekała mnie podróż autokarem, które może mimo niewygody dostarczyła dodatkowe atrakcje w postaci chociażby zwiedzania Budapesztu. Węgry zachwycają krajobrazem. Sama zaś stolica stanowi wielki ośrodek kulturalny. Galerie, teatry, muzea, biblioteka narodowa znajdujące się w  monumentalnych budowlach sprawiają, że jest co podziwiać.

Mama oczywiście była zachwycona, chętnie pozowała do zdjęć, uśmiechała się i z zaciekawieniem słuchała przewodnika, który opowiadał o ciekawostkach związanych ze stolicą Węgier. Udało się nam wybrać na Górę Gellert, z której wspaniale rozpościerała się panorama całego miasta. Zwiedziliśmy również Bazylikę św. Stefana, która jest jednym z największych kościołów na Węgrzech. Nie bez powodu nosi właśnie to imię – święty Stefan to patron Węgier, a w bazylice jest przechowywana najważniejsza węgierska relikwia, zmumifikowana dłoń świętego.

dalej w drogę….

Czas, który poświęciliśmy na zwiedzanie Budapesztu nie był wystarczający, aby zapewne poznać wszystkie zakątki, ale to też dobra okazja, żeby tu wrócić. Po godzinie 19 wyjechaliśmy w dalszą podróż do naszego miejsca docelowego. Po drodze mijaliśmy Balaton. W końcu zapadł zmrok, a wraz z nim przyszło znużenie, które przyniosło sen. Nad ranem dojechaliśmy do Włoch. Około 8.30 zatrzymaliśmy się na poranną toaletę.  Mieliśmy czas, żeby zjeść śniadanie i rozprostować nogi. Oczywiście był to czas rozsądny, bowiem parę chwil później wracamy do autobusu i wjeżdżamy do Loreto. Tam o 10:00 uczestniczymy we Mszy świętej i zwiedzamy polski cmentarz. Cmentarz ten jest jednym z czterech polskich nekropolii usytuowanych na ziemi włoskiej. Znajdują się tu groby polskich żołnierzy 2 Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej. Po krótkiej zadumie w tym pamiętnym miejscu w godzinach popołudniowych przyjeżdżamy nad Adriatyk.

Chwila wytchnienia

Szum fal, ciepły wiatr i piasek pod stopami. Oboje z mamą lądujemy po kolana w morzu. Temperatura wody przyjemnie ochłodziła zmęczone stopy. Nie ma większej nagrody jak uśmiech na twarzy matki, a ten jej nie opuszczał. Po kąpieli w Adriatyku zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Pierwsza grupa udała się do Lanziano, miejsca cudu eucharystycznego, a następnie do San Govani Rotondo, które znane jest głównie dzięki postaci Ojca Pio. W tej grupie znalazłem się także ja i mama. Druga grupa wyruszyła w podróż do Subacio, miejsca gdzie św.Benedykt  przygotowywał się do wyruszenia na Monte Cassino. Prawdziwa kolebka historii, cudowne widoki, wąskie uliczki, przepiękne budowle, czyli wszystko to co charakteryzuje Włochy.

tadeusz stabrawa mama janina watykan rzym

Wieczorem zostaliśmy zakwaterowani w hotelu w San Govani Rotondo na 1 nocleg. Po pobudce dnia następnego mamy trzeci dzień wyjazdu tj. 20 kwietnia. Mama od samego rana była gotowa na dalsze podboje. Zgodnie z planem wycieczki, po sytym śniadaniu ruszyliśmy do zwiedzania góry św. Michała oraz cmentarzu na  Monte Cassino. Wrażenie robi umiejscowione na wzgórzu Opactwo Benedyktynów. Miejsce bardzo mocno związane z historią, także polską, dzięki zwycięstwu wojsk gen. Władysława Andersa, którego żołnierze jako pierwsi zawiesili biało-czerwoną flagę po zajęciu wzgórza opuszczonego przez wojsko niemieckie. Świetnie spędzony czas, wypełniony historią z okresu II wojny światowej. 

Po intensywnym dniu zwiedzania dołączamy do pozostałej części grupy i meldujemy się w hotelu w Fiugii, tym razem na 3 noce. Po drodze do hotelu zatrzymaliśmy się na chwilę w miasteczku Norcia,  które bardzo ucierpiało podczas ubiegłorocznych trzęsień ziemi. Naruszone konstrukcje domów, oraz mury miasta sygnalizują możliwość zawalenia. Az przykro pomyśleć, ze ci ludzie tez mieli marzenia, które zniszczyła tragedia. Mimo tego, w tym całym zgiełku spotykamy kilku przemiłych Włochów, z którymi próbowałem porozmawiać po angielsku.

Niestety okazuje się, że z angielskim Włosi raczej za wiele wspólnego nie mają. Mimo tego udaje się nam zakupić przepyszne lody włoskie.

Dzień czwarty, tj sobota ruszamy do Rzymu.

Tutaj zostajemy podzieleni na mniejsze grupy. Autokary dowożą nas do samego centrum Rzymu. Po Mszy Świętej wraz z przewodnikiem rozpoczynamy zwiedzanie najważniejszych punktów imperium.

Mama?

Zachwycona. Spełnione marzenia

W końcu miała okazję zobaczyć Rzym, który tak często widywała jedynie w telewizji.  Colosseum, Ołtarz Ojczyzny, Forum Romanum, Fontanna di Trevi, Plac Hiszpański, Panteon, Piazza Novana, Piazza del Popolo, Piazza del Campidoglio to wszystko i wiele więcej. Oczywiście obowiązkowo skosztowaliśmy słynnych lodów włoskich tuż przy Panteonie. Miasto niesamowicie zatłoczone przez turystów z całego świata. Mimo tego nie traci na swoim uroku. Zdecydowanie polecam każdemu zobaczyć. Mama także. Piękna kolebka naszej cywilizacji. Popołudniu wróciliśmy na kolację do hotelu.

Nadeszła niedziela i dzień długo wyczekiwany głównie przez moją Mamę, bowiem w dniu tym udaliśmy się do Watykanu, aby po pierwsze zwiedzić samą Kaplicę Sykstyńską, pomodlić się na grobie świętego Jana Pawła II,  a po drugie odmówić modlitwę Anioł Pański wraz z papieżem Franciszkiem, który tradycyjnie o godzinie 12:00 ukazał się w oknie papieskim pozdrawiając turystów. Pielgrzymi licznie zgromadzili się pod oknami watykańskimi, machając radośnie flagami na cześć papieża. Wyjątkowo spędzony czas pozwalający na chwilę refleksji. Mama była szczególnie uradowana tym podniosłym wydarzeniem. Po godzinie 16:00 podjechały autokary, które zabrały nas pod Bazylikę św. Pawła. Tam spędziliśmy chwilę na zwiedzaniu i modlitwie. Później całą grupą udaliśmy się do poszczególnych autokarów i obraliśmy kierunek na hotel. Następnego dnia przyszła pora na pakowanie i powrót do Polski. Tak marzenia mamy zamieniły się w rzeczywistość.


Wyprawa do Rzymu okazała się strzałem w dziesiątkę. Mama była i nadal jest pod wrażeniem piękna nie tylko krajobrazu ale i architektury. Szczególnie ucieszył ją pobyt w Watykanie.

Nieskromnie powiem, że prezent na Dzień Matki okazał się wspaniałym podziękowaniem za jej trud i pracę, który włożyła w moje wychowanie.

W końcu też po części dzięki Niej zawdzięczam to co osiągnąłem.

Pamiętaj jednak, że nie musisz zabierać swojej Mamy w podróż do Rzymu by pokazać jej jak ważną jest dla Ciebie osobą, wystarczy, że ją przytulisz

i nie zapomnij o kwiatach

Tajlandia i spotkanie z Adamem Małyszem

Tajlandia, czyli kolejny przystanek na mojej mapie podróży


Warszawa 6 kwiecień

stabrawa tadeusz leci buisenes classKierunek Tajlandia. Szczęśliwy udaję się na lotnisko Warszawa Okęcie, z którego za parę chwil wystartuję do Dubaju, a stamtąd prosto do Bangkoku. Pierwsze skojarzenia z Tajlandią? Przepiękne plaże zatopione w lazurowym morzu. Wsiadam w samolot Emirates. Tym razem zaszalałem i podróżuję w biznes klasie. Pierwsze wrażenia? Wielkie wow. Wygodne siedzenie z możliwością spania, miejsce na nogi, obsługa serwująca szampana, kartę dań i win, telewizor, kosmetyczki. Generalnie luksusowy hotel, tyle, że zawieszony parę tysięcy metrów nad ziemią.

Tajlandia to dobry kierunek.

Dodatkowo podczas międzylądowania osobne pomieszczenie pozwalające na odpoczynek, zjedzenie posiłku, a nawet skosztowania lodów. Bardzo dobre, jadłem. Obsługa na najwyższym poziomie, podobnie jak jedzenie, napoje i całokształt wygody, który mi towarzyszył. Stąd też podróż przebiegła beztrosko i przyjemnie. Wylądowałem cały i zdrowy, trzeba było więc dostać się do hotelu. Naszym celem był Centara Grand zlokalizowany w centrum Bangkoku.  Hotel ten wybraliśmy nieprzypadkowo, w nim bowiem odbyliśmy spotkania biznesowe i prezentacje związane z DasCoinem. Chwila odpoczynku po podróży w eleganckim pokoju z widokiem na miasto. A że widok zachęcający, to trzeba było na to miasto się wybrać. Wraz ze znajomymi, którzy w tym samym czasie przelecieli ze mną do Bangkoku wybraliśmy się na pierwszy spacer zapoznawczy z miastem. Wrażenia bardzo miłe, ludzie zadowoleni, uśmiechnięci.

Rewelacyjna pogoda. Tajlandia EVENT DasCoin

menu tajlandia 2018 stabrawaTajlandia….W pobliżu hotelu lokalne stragany,, na których można znaleźć tajskie smakołyki, owoce morza, świeżo wyciskane soki, przeróżnego rodzaju świeże owoce o wspaniałym smaku.
Na drugi dzień odbył się wcześniej wspomniany event. Frekwencja ze strony Tajlandczyków dopisała. Obecnych było około 800 osób, w tym także liderzy z całego świata zaangażowani w projekt DasCoin. Tajlandki przywitały nas w pięknych lokalnych strojach. Po części edukacyjnej nastąpiła część artystyczna z muzyką na żywo, tj występem zespołu i małej dziewczynki. Mając chwilę wolnego czasu udałem się na taras widokowy na samym szczycie hotelu, gdzie podziwiać można było całą panoramę Bangkoku.

Miasto

even dascoin tadeusz stabrawaWieżowce dookoła robią wrażenie, szczególnie nocą, kiedy połyskują w wielu kolorach.
Event zakończył się późnym wieczorem, więc pozostało udać się do swojego pokoju, odpocząć , by z samego rana udać się na miasto. Chwila relaksu z przyhotelowym basenie dała poczucie wytchnienia. Nie trwała ona zbyt długo, bo w końcu trzeba było coś zobaczyć. Dlatego wraz z znajomymi, którzy ze mną przylecieli obraliśmy kierunek na Pukhet, największą wyspę Tajlandii. Dopiero tutaj naszym oczom ukazały się przepiękne piaszczyste plaże i lazurowe morze, które wcześniej wyobrażałem sobie siedząc na lotnisku w Warszawie.

Phuket przywitało nas upalną pogodą, ciepłym morzem i rewelacyjnymi widokami. Zakwaterowaliśmy się niedaleko morza w prywatnych apartamentach wyposażonych w przestronne kuchnie, łazienki, sypialnie i zapierającymi dech widokami z balkonu. Dodatkowym udogodnieniem był basen oraz bardzo bliska odległość do morza. Wspaniała zieleń dokoła, drzewa, palmy idealnie komponowały się z piaszczystą plażą i błękitem morza.

Plaża Patong Beach

Plaża Patong Beach Tajlandia jest jedną z najpopularniejszych i zachwyca krajobrazem. Wieczorem można podziwiać zjawiskowy zachód słońca. Tajlandia, a przede wszystkim tadeusz stabrawa plaza tajlandia 2018stolica, nocą tętni  życiem, a wszystko za sprawą klubów, restauracji i pubów, których jest tam naprawdę wiele. Ponadto mnóstwo sklepów, w których można kupić towary bardzo dobrej jakości, z metkami Chanel, Gucci i wielu innych. Kolega Marcin, dla którego podróż do Tajlandii nie była pierwszą, pokazał fajne sklepiki, w których zakupiłem nie tylko pamiątki w postaci magnesów, breloków,ale także koszulki, zegarki, torby i wiele innych, a wszystko w bardzo korzystnych cenach. Zakupy zajęły sporo czasu, głównie dlatego, że wybór jest większy niż w niejednej galerii handlowej. Naprawdę można tam znaleźć wszystko. Po zakupach i buszowaniu na plaży przyszedł czas na odpoczynek.

Luksus

jacht stabrawa tadeuszA po nim wyprawa na jacht i wszystkie atrakcje z nim związane. Niebanalny jacht, ogromny, robił  wrażenie. Doba za wypożyczenie to koszt około 50 tys. $. Nie Całą ekipą wyruszyliśmy w rejs po morzu. Nieziemskie widoki towarzyszyły nam przez cały czas podróży. Opływaliśmy poszczególne wysepki. Przy jednej zacumowaliśmy na dłuższy czas, żeby nurkować. Mnóstwo ciekawych widoków zostało uwiecznionych na zdjęciach. W tym dniu po raz pierwszy udało się przejechać na skuterze wodnym. Fascynujące doznania, szczególnie, że skutery wyposażone były w dość mocny silnik, który ładnie rozpędzał maszynę. Jak dla mnie prędkość i adrenalina szaleństwa na wysokim poziomie, polecam spróbować. Po ekscytującym dniu na otwartym morzu, dobiliśmy do przystani.

Tym razem zameldowaliśmy się w hotelu Westin Siray Bay Resort. Świetnie zaprojektowany i położony hotel na zboczu klifu nad zatoką, wspaniałe widoki na morze, super śniadania, fajne baseny,bardzo pomocny personel, czystość bez zarzutu. W drodze do Phuket w odległości 500 m od hotelu znaleźliśmy dobry gabinet masażu za 300 bahtów. Masaż tajski rozrusza każde obolałe kości, dlatego też skorzystaliśmy 🙂

Zabawa

Spragnieni przygód udaliśmy się na spływ pontonami. Musiałem dobrze machać tym wiosłem, gdyż ani razu nie wylądowałem w rzece 🙂 Atrakcja na dascoin ponton tajlandia tadeusz stabrawapewno godna uwagi. Wszyscy przetrwaliśmy pojedynek z falami. Przyszedł czas, na szaloną zabawę, czyli świętowanie Songkran – tajskiego nowego roku. Idealnie się złożyło, że akurat znaleźliśmy się tam w tym czasie. Tegoroczny tajski nowy rok trwał od 13 – 15 kwietnia i był to huczny czas spędzony pod strumieniami wody. Oblewanie się wodą ma symbolizować szczęście i powodzenie. Songkran to święto rozpoczynające się wraz z chwilą przejścia słońca ze znaku Ryb do znaku Barana, co jednocześnie oznacza symboliczne wkroczenie w Nowy Rok. Samo słowo „Songkran” znaczy tyle, co „ruch”  w nawiązaniu właśnie do zmiany położenia słońca. Jest to niezwykle ważne święto rodzinne. Wielu Tajów powraca w tym czasie w swoje rodzinne strony, aby wraz z bliskimi świętować ten szczególny czas. My zaś bawiliśmy się na całego.

Zaopatrzeni w wielkie pistolety i maski ruszyliśmy na ulice. Polewaliśmy wodą i sami zostaliśmy oblani. Nie została na mnie ani jedna sucha nitka. Świadczy to tylko o tym jak dobra była zabawa intensywnie spędzony czas, który na długo zostanie w mojej pamięci. Kolejną wyprawę postanowiłem zorganizować sam. Naszym celem była Wyspa Bonda, czyli wyspa Ko Khao. Niesamowita zatoka Phang Nga, na której znajdują się z każdej strony wapienne skały jest jedną z najpiękniejszych naturalnych scenerii na świecie. Wsiedliśmy w małe, drewniane łodzie tzw. łodzie długorufowe, którymi przedostaliśmy się przez gąszcz lasów namorzynowych, aż w końcu naszym oczom ukazała się słynna skała Jamesa Bonda.

Skąd ta nazwa?

To właśnie tam w 1974 roku nakręcono przygody agenta 007, w którego postać wcielił się Roger Moore. Agent Bond musiał dotrzeć aż do tej wyspy, aby stoczyć pojedynek ze swoim wrogiem. Piękne miejsce na zdjęcia i na wybitne spotkania, bowiem jak się okazało spotkaliśmy tam słynnego na całym globie skoczka narciarskiego, Adama Małysza.

adam malysz i tadeusz stabrawa Któż nie pamięta słynnej Małyszomanii i idola fanów skoków narciarskich. Intrygujące spotkanie, podczas którego Adam dał się poznać z dobrej strony, jako bardzo skromny i sympatyczny człowiek. Niezmiernie się cieszę, że udało mi się go poznać osobiście. Swoją drogą ta skała to trochę przypomina Maczugę Herkulesa w słynnym Ojcowie. Po przystanku i kilkunastu zdjęciach wsiedliśmy na lekkie, gumowe kajaki, po dwie osoby, którymi dopłynęliśmy do wioski  morskich cyganów. Domy z pali budowane na wodzie.

Dużo kolorów i przemiła atmosfera, która ciągle nam towarzyszy. Dzieciaki zaczepiały nas chcąc sprzedać kilka pamiątek, ale z racji, że pamiątki już miałem, zrobiłem sobie tylko z nimi zdjęcie, wrzucając do ich skarbonki paręnaście batów. Ich radość bezcenna. Wkrótce zasiedliśmy do suto zastawionych stołów, gdzie czekał na nas pyszny obiad. Taka jest Tajlandia. Oczywiście Adam Małysz nam towarzyszył, a raczej my jemu, z racji, że wycieczka była zorganizowana. Po obiedzie mieliśmy chwilę wolnego czasu, który wykorzystaliśmy na spacer i zakupy. Wycieczkę do Phang Nga kończymy zatrzymując się w zamieszkiwanej przez małpy świątyni Wat Suwan Kuha. Małpki przyjaźnie nastawione do ludzi. Zwiedziliśmy również wnętrza jaskini skrywającej imponujący posąg leżącego Buddy.

Słoń znak szczęścia, bo taka jest Tajlandia

Po pełnym wrażeń dniu, wróciliśmy do hotelu. Rewelacyjną atrakcją była również przejażdżka na słoniu. Zanim jednak, w grupie bawiliśmy się z małym słoniątkiem w sadzawce, które polewaliśmy wodą, nie będąc dłużne również chlapało nas radośnie wodą. Przyszedł czas na przejażdżkę, ale na dużym słoniu. Bardzo mądre zwierzęta. Bez obaw dosiadłem grzbietu jednego z nich. Czas pobytu w Tajlandii dobiegł końca, ale w ogóle mnie to nie zmartwiło, bowiem miałem już zaplanowane kolejne podróże, o jednej z nich napiszę w kolejnym poście.

Moje życie to od 1,5 roku niekończąca się podróż, do której zapraszam i Ciebie. Chcesz też tak żyć? To na co czekasz?


Tadeusz STabrawa

 

Copacabana, Welcome to RIO, a więc samba!

Kierunek…..Copacabana, 4 styczeń 2018 i znowu lecę. Tym razem obrałem kierunek na… Brazylię.

Rio De Janeiro Copacabana

przywitało ciepłem, choć słońce schowane za chmury nie raczyło zbytnio swoimi promieniami, to i tak pogoda lepsza niż w Polsce. Lot dość długo trwał około 13 godzin, ale z racji, że  był lotem bezpośrednim nie odczułem aż tak bardzo kilometrów, które przebyłem. Ponadto widoki zrekompensowały wszystkie niedogodności. Lądowanie i oto jestem. rio de janeiro Tadeusz stabrawa CopacabanaPora na zmianę czasu. O dziwo niewielką. Staję się o 3 godziny młodszy cofając zegarek. Melduję się w hotelu zaraz przy słynnej plaży Copacabana. I ?? Żyć nie umierać. Widok z 26 piętra zrobił wrażenie. Pewnie dlatego, że na tej wysokości siedząc w basenie można było podziwiać krajobraz jednocześnie relaksując się i popijając drinka.  Czterogwiazdkowy  hotel, naprawdę na światowym poziomie. Szczerze mogę polecić. Ale przecież nie przyjechałem tu spędzać czas w hotelu. 2 dni po przylocie zmieniłem środek transportu na… helikopter. Przelot nad Copacabana i terenami położonymi wokół oddał całe piękno Rio.

Zapierające dech widoki. Jezus na żywo, niemalże na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe chwile, które zechciałem przeżyć ponownie, dlatego lot helikopterem odbyłem po raz drugi w kolejnych dniach. Nie sposób wszystkiego opisać słowami, tam trzeba być i to przeżyć.

Będę latał

tadeusz stabrawa lot rio Copacabana

Wracając do samego pobytu. Wrażenia z lotu zachwyciły nie tylko mnie, ale moich współtowarzyszy, wszyscy jak nakręceni wracaliśmy do hotelu. Skoro już udało się wrócić na ziemię, trzeba było nacieszyć się pobliską plażą. Przyjemny piach pod stopami i szum fal. Copacabana. I długi spacer po zatoce. Oczywiście wróciłem przed zmierzchem. rio tadeusz stabrawa nocne zycie CopacabanaJak to mówią ostrożności nigdy za wiele, bo jednak Brazylia do najbezpieczniejszych nie należy. Warto na siebie uważać, szczególnie spacerując wieczorami. Tak czy inaczej po powrocie do hotelu zebrałem siły na kolejny wypad. Na następny dzień wyruszyliśmy na wyprawę, aby stanąć u piedestału słynnego pomnika Jezusa Odkupiciela znajdującego się na granitowej górze Corcovado. Tego dnia pogoda nie rozpieszczała, niebo było pochmurne. Mimo tego wyjechaliśmy na górę busami. Busy te, regularnie przewożą turystów po stromej drodze. Przy tak gęstych chmurach ciężko było dostrzec cokolwiek. Nagle Jezus pojawiał się zza chmur ukazując niczym objawienie. Ileż było radości, że pomimo niezbyt zachęcającej pogody udało się nam zobaczyć Jezusa w pełnej okazałości. Świetne wrażenia, które na długo zostaną w mojej pamięci.

jesus and tadeusz stabrawa rio Copacabana

Po czterech dniach pobytu w hotelu przy samej Copacabana przemieściliśmy się do oddalonego o kilka kilometrów hotelu Sheraton. Zdumiewający, również przy samej plaży, ze wspaniałymi widokami. Krótko właśnie tak mogę go opisać. Kolejnego dnia, tuż przed samym eventem dałem się porwać kolejnym atrakcjom. W poprzednim wcieleniu musiałem być jakimś ptakiem, obstawiam, że orłem, bo latanie sprawia mi wyjątkową frajdę, a że lubię latać wysoko…

I tak sporo niezapomnianych wrażeń dostarczył lot na Hang Gliding.

Latam

Rewelacyjne emocje, poczucie wolności i wspaniała przyroda dokoła, sprawiła, że chciało się frunąć i frunąć. Niesamowite. Mój pierwszy raz zaliczam to jak najbardziej udanych. Na pewno przy okazji jakiegoś wypadu będę chciał to powtórzyć. Dobrze by było nauczyć się latać tak dobrze, by ‘prowadzić’ samemu. Tym razem asekurował mnie Fabio. Sympatyczny gość, który opowieściami i żartami umilał lot.

tadeusz stabrawa leci lotnia rio Copacabana

Po wylądowaniu na plaży, pogoda dopisywała ale musieliśmy szybko wrócić do hotelu przed zbliżającym się eventem. No w końcu po to tam poleciałem.

                                                         Event DasCoin

12 stycznia DasCoin zaczął tańczyć sambę , w sumie nawet i ja tańczyłem. Nie zabrakło wszystkich głównych twórców projektu, Michael Mathias, Johny Pretto, Terry O’Hearn, Blair Baker, a także osobistości od spraw marketingu tj. James Elston i innych.

michael mathias dascoin i tadeusz stabrawa rio CopacabanaFirma jak zwykle zaskoczyła, bowiem właśnie w RIO do projektu dołączył także Matthew Rocksborough – Smith, osoba z potężnym doświadczeniem i otwartym na nowości umysłem. Nasz projekt cały czas rośnie w siłę i to nie byle jaką. Jestem dumny, że mogę być wśród takich osobistości, zdobywać od nich wiedzę i nieustannie rozwijać się.

Event w RIO stał się również symbolem rozprzestrzeniania się DasCoin’a. Potwierdzona została ostateczna data wejścia kryptowaluty DasCoin na giełdy zewnętrzne . W związku z tym oficjalnie ogłoszony został kolejny EVENT w Londynie – 28 kwietnia. Przedstawiono nam szereg ważnych informacji które będą wprowadzone w najbliższym czasie. Podczas pierwszego dnia, a właściwie wieczoru, było obecnych około 1,5 tys. Osób. Frekwencja dopisała.

W swoich wystąpieniach przedstawiciele firmy NetLeaders przekazali bardziej ogólne informacje na temat tego czym jest DasCoin, aby zainteresować społeczność z Brazylii . Drugi dzień eventu opierał się głównie o panele szkoleniowe prowadzone przez założycieli Dascoin, osoby odpowiedzialne za social media i całą platformę szkoleniową. Wędrujemy na kolejny kontynent i wbijamy na nim flagę zdobywcy.

Jezus

Kolejne 2 dni poświęcone zmianom,  które mają zostać wprowadzone i kolejnym eventom, do których firma przygotowuje się z wielkim zaangażowaniem. Po evencie, korzystając z pięknej, słonecznej pogody wraz ze znajomymi ponownie wybraliśmy się na Górę Corcovado żeby zobaczyć pomnik Jezusa. Naprawdę warto i polecam każdemu, kto planuje podróż w te rejony, aby wybrać się na szczyt. Jako ciekawostkę dodam, że drogę na szczyt można pokonać nie tylko busami, ale także kolejkami, ewentualnie schodami o 222 stopniach, dojechać windą lub schodami ruchomymi. Po odwiedzinach przed pomnikiem Jezusa przemieściliśmy się na oddaloną o niespełna godzinę drogi tzw. Głowę Cukru. Jest to szczyt nad Zatoką Guanabara wznoszący się na wysokość 396 m n.p.m.

Na górę można wjechać kolejką linową, która może pomieścić 65 pasażerów. Kursuje co 20 minut. Widoki oczywiście zachwycają. Ja się zachwyciłem, przyrodą, kulturą i oczywiście jedzeniem.

karnawal rio kobiety tadeusz stabrawa Copacabana

cocakabana rio brasil tadeusz stabrawa Copacabana

Pozostałe dwa dni, były czasem zakupów, plażowania i odpoczynku przy basenie i oceanie. To czas w którym miałem styczność z tancerkami samby, gorącymi tancerkami, jak cała Brazylia…

Ronaldo

Udało się nam również wybrać na stadion Macarana. Porównałem swoją stopę ze stopą Ronaldo. Okazuje się, że moja wygląda całkiem nieźle.

ronaldo footbal tadeusz stabrawa Copacabana

Te dwa tygodnie minęły szybko, zdecydowanie za szybko. Pozostało więc spakować walizki i podążyć na lotnisko, a stamtąd prosto do Polski. Po wylądowaniu w Warszawie obrałem jednak kurs na Mediolan.  Sympatycznie, prawda? Chcesz tak?

Dołącz do mnie i podążaj za marzeniami.

 

 

DasDubaj? DasKambodża! DasCoin.

Zawsze z DasCoin

Zawsze z DasCoin. Moja druga podróż do Dubaju była związana oczywiście z projektem, w którym działam z zaangażowaniem  w ostatnim czasie.  Listopad okazał się idealną porą na wyjazd. Uciekłem choć na chwilę od polskiego zimna i nacieszyłem promieniami słońca nie tylko ‘dubajskimi’.

Spontan. Znacie to słowo? No właśnie. Zanim znalazłem się w Dubaju poleciałem do… Kambodży 🙂

Dascoin filipines tadeusz stabrawa

A dlaczego by nie, pomyślałem, kiedy padła nieoczekiwana propozycja wyjazdu. Co prawda bilety były już gotowe, ale co tam. Raz się żyje!  Komu let’s temu go!

Pewnie, że było warto! Kambodża kraj jako ogromne zbiorowisko pięknych świątyń. To także rajskie plaże, wyspy i wysepki, bogate podwodne życie, urokliwe miasteczka i wsie czy intrygująca stolica pełna ważnych historycznie i kulturowo miejsc. I rzeczywiście udało mi się dotrzeć do kilku wspaniałych zakątków.

Zakątki choć urokliwe niektóre budzą ciarki biorąc pod uwagę historię, którą ze sobą niosą. Pola Śmierci, które miałem okazję zobaczyć – miejsca kaźni w Kambodży, gdzie masowo zabijano i grzebano ofiary reżimu podczas rządów Czerwonych Khmerów. Ludobójcze praktyki w Demokratycznej Kampuczy(tak wtedy nazywała się Kambodża) trwały od 1974 do obalenia Czerwonych Khmerów w 1979, w wyniku interwencji przeprowadzonej przez Wietnam. Liczbę ofiar ocenia się na 1,7 do 2,3 mln z ok. 7 mln mieszkańców kraju ogółem (tj. 25-35%).

 dascoin stabrawa tadeusza filipiny 2018Brrr…

Zabici chowani byli w masowych grobach. Ze względu na oszczędność amunicji egzekucje często przeprowadzano przy użyciu motyki, młotów, siekier, łopat, zaostrzonych kijów bambusowych lub plastikowych worków na śmieci (poprzez uduszenie). Gardła ofiar podrzynano chropowatymi liśćmi palmowymi, główki noworodków rozbijano o pnie drzew. Niektórym z ofiar kazano kopać własny grób – z powodu wycieńczenia kopali bardzo płytko. Żołnierze przeprowadzający egzekucje w większości byli nastolatkami chłopskiego pochodzenia, obojga płci. Nieprawdopodobnie przykra historia. Oczywiście teraz jest inaczej. Ludzie są sympatyczni, chętni do pomocy, aczkolwiek trzeba być ostrożnym. Panująca bieda daje się głęboko we znaki, dlatego też warto mieć oczy dokoła głowy i uważać by nie paść ofiarą kradzieży.

                                                    Rozrywka

dascoin tadeusz stabrawa strzelnica

W Kambodży miałem również okazję postrzelać z karabinu AK 47 oraz CKM, bo te dwa akurat wybrałem. Szybki wypad na drugą stronę miasta i pod okiem instruktora mogłem potrenować swoje umiejętności bojowe. Ale spokojnie, celem była tarcza. Ciekawe doświadczenie.

 

tuk tuk stabrawa tadeusz dascoinTuk tuk

Wracając ze strzelnicy tradycyjnym środkiem transportu jakim okazała się autoriksza potocznie nazywana tuk tukiem, doszedłem do wniosku, że w Kambodży nie istnieją żadne, ale to żadne zasady ruchu. Korki omija się chodnikiem, dzieci skulone w ramionach matki mkną na motocyklu razem z nią pomiędzy innymi motocyklami,  a w międzyczasie stojąc na skrzyżowaniu podjeżdża pani, która na poczekaniu gotuje i serwuje regionalne przekąski. Jeden przejazd przez miasto i człowiek jest w szoku tym co widzi – wszystkie ruchy dozwolone.

                                                     Noce w Kamboży

kambodza filipines taeusz Dascoin stabrawa

Podobał mi się wieczorny klimat Kambodży. Ludzie wychodzą na ulice, tańczą. Sam nawet dałem się porwać w wir tańca. Deptaki i tawerny tętnią życiem. Szkoda, że pobyt był krótki, ale z drugiej strony jest motywacja, aby tu wrócić. I wrócę !

 

dubaj dascoin tadeusz stabrawaDubaj

Po paru dniach spędzonych w Kambodży obrałem kurs na Dubaj. Przez 4 dni stał się stolicą DasCoin’a. Jak zwykle firma NetLeaders zapewniła mega event z dużą dawką ciekawych informacji, nagród i rewelacyjne after party. Rejs łodzią i świetna zabawa, skoki do wody, a nawet latanie. Tak, dosłownie. Flyboard dostarczył mi mega atrakcji i spowodował, że mam ochotę na więcej. Na pewno skuszę się przy najbliższej możliwej okazji na kolejną dawkę szaleństwa w tej postaci. Co by nie było nudno, spędziliśmy też  trochę wolnego czasu na lądzie. A nawet na pustyni. Desert Safari, czyli  ekstremalna jazda po wydmach Toyotami Land Cruiser z napędem 4X4 czy też kładami. Fajne wrażenia.

Rewelacyjnie spędzony czas, świetne wspomnienia i dużo dużo więcej. Chcesz tak? Zapraszam do współpracy.

Japonia, TokYo, DasCoin … 你好日本 :)

    Japonia,

szalony czas przepełniony niesamowitymi wydarzeniami zarówno w sferze projektu DasCoin, jak i przygodami poza wielkim eventem. Kraj kwitnącej wiśni, choć wiśni żadnej nie widziałem, przywitał nas ciepło, bo 25 stopniami 🙂 Śmiało mogę stwierdzić, że Japonia stała się symbolem rozkwitu DasCoina. Zanim jednak nadszedł przełomowy 30 września i wielki event w Tokio, chcę Wam opowiedzieć jakich ciekawych rzeczy doświadczyłem zwiedzając ten kraj.

Okazuje się, że

   Japonia,

jest bardzo bezpiecznym państwem. Pomimo, że zamieszkuje ją blisko 127 mln ludzi ma ona najniższy odsetek przestępczości. Jest także tytanem gospodarczym. Posiada trzecią najpotężniejszą gospodarkę świata zaraz po Stanach Zjednoczonych i Chinach.

tadeuszstabrawa japoniaPodróż po kraju zwanym Japonia

rozpoczęliśmy od Okinawy, która zwana jest Japońskimi Hawajami. Późnym wieczorem dojechaliśmy do hotelu. Hotel dość przyjemny z widokiem na morze, więc rano zamiast budzika szum fal. Krajobraz Okinawy urzeka szerokimi lasami tropikalnymi, a także kolorami wody.Naszym celem było tadeusz stabrawa japonia 2018oczywiście nurkowanie. Szybka rezerwacja, szybka wyprawa. I oto z samego rana dotarliśmy. Instruktaż jeszcze szybszy w drodze na miejsce docelowego zanurzenia. Swoją drogą, nie wiem czy bym to ogarnął gdyby nie fakt, że mam już doświadczenie w tej kwestii. Kolega Zbyszek niestety nigdy nie miał styczności z nurkowaniem, a mimo to został wyrzucony na głęboką wodę. Sytuacja dla nas wesoła, dla niego przerażająca.

Trwoga

Wspólnymi siłami po udzieleniu mu kilku wskazówek, jak się ma zachować pod wodą, z maską i całym sprzętem oddał się przyjemności podwodnych oględzin. Sądzę, że cała przekazana przez nas wiedza została przez niego dobrze wykorzystana, bo wynurzył się cały i zdrowy, choć w lekkim szoku. Tak czy inaczej, rafy koralowe piękne, aczkolwiek szczerze przyznaję, że nie czułem się bardzo zaskoczony.

Być może dlatego, że było to mój 3 raz. Mnóstwo żyjątek wszelkiego rodzaju i kolorowe rybki większe, mniejsze, które swobodnie podpływały do nas. Po kilkunastu minutach zadowoleni wróciliśmy na łódź, którą z powrotem popłynęliśmy do brzegu. Co ciekawe następne nurkowanie też planuję na Okinawie, gdyż jak udało mi się dowiedzieć mają niespotykaną ofertę nurkowania z… rekinami. Ponoć bezpieczne, ale czy na pewno? Pewnie kiedyś się przekonam 🙂

tadeusz stabrawa aquarium japoniaWracając jednak do samej wyprawy. Kolejny dzień, kolejna wyprawa tym razem do oceanarium. Wspaniale się to wszystko oglądało. Nie sposób opisać, to trzeba zobaczyć, więc naprawdę polecam. Wypad do oceanarium zakończyliśmy obiadokolacją w postaci sushi, a także małą przygodą. Po zakończonej kolacji chcąc dostać się do hotelu zadzwoniliśmy po taksówkę. Jak się okazało, angielski nie jest mocną stroną na Okinawie, więc nie było możliwości aby się dogadać. Dlatego też kolega Jakub posługując się tłumaczem w telefonie zamówił nam transport…po japońsku!

Co lepsze, udało się, bo przyjechał po nas 93 letni przemiły taksówkarz. Jak widać przeszkody nam nie straszne. Ostatni dzień pobytu, czyli dzień trzeci poświęciliśmy na plażowanie i odpoczynek, który pozwolił mi złapać trochę opalenizny.tadeusz stabrawa japonia dascoin event

Przylot do Tokio wiązał się z zakwaterowaniem w hotelu. Niestety APA Hotel, który początkowo wybraliśmy okazał się ciasny, niewygodny jak to w Japonii. W pokoju  ledwo mieściła się jedna osoba, a co dopiero dwie. Jakby nie patrząc nasze gabaryty różnią się od japońskich, co też zadecydowało, że przeprowadziliśmy się do hotelu znajdującego się bardzo blisko Tokio Big Sight, czyli centrum kongresowego, w którym miał odbyć się event. Zatem wyszliśmy na tym dobrze, a nawet bardzo dobrze, bowiem poprzedni hotel zwrócił nam koszty opłaconego z góry zakwaterowania. Bardzo miło z ich strony. Ot Japonia. Piękne pokoje, także całość na duży plus.

Tokio

Samo miasto Tokio robi wrażenie pod względem nie tylko powierzchni, ale przepychu, który dostrzec można na każdym kroku. Mnóstwo ludzi, światła płynące z wystaw sklepowych, reklam wszelkiego rodzaju dają wrażenie, że to miasto nigdy nie śpi.
tadeusz stabrawa dascoin japoniaNajwiększe wow robi skrzyżowanie Shibuya, które podobno należy do największych na świecie. Rzeczywiście czułem się jaki mikroelement wyjęty z całości. Można tam spotkać na swojej drodze wiele sympatycznych osób, np. poznałem japońskiego Jack’a Sparrow. Sami przyznacie, że trudno go odróżnić od oryginału.
tadeusz stabrwa japonia dascoin event

Do you speak English

Chcąc zwiedzić więcej udaliśmy się do pobliskiego metra, aby dostać się na drugi koniec miasta.
I tu kolejna przygoda, którą mimo wszystko będę dobrze wspominał. Czekając na metro na jednej ze stacji niestety zostawiłem swoją nowiutką kamerę Gopro hero 5 wraz z gimbalem. Niczego nieświadomy wsiadłem do metra wraz ze znajomymi. Nagle zorientowałem się, że jadę bez swoich gadżetów. Stwierdziłem, że nie podaruję i mimo wszystko wrócę, choć powątpiewałem, czy jest po co wracać. Wysiedliśmy szybko na najbliższej stacji. Koledzy zostali, a ja sam, biegiem, pokierowałem się w stronę metra. Wszystko działo się bardzo szybko. Nie wiedziałem kompletnie na której stacji mam wysiąść, w końcu zawsze poruszaliśmy się w grupie, tym razem byłem zdany sam na siebie i na swoje umiejętności języka angielskiego, które ku mojemu zaskoczeniu okazały się całkiem niezłe.

Kamerę zostaw i wróć

Jeśli mamy obok siebie osobę, na której możemy polegać, m.in. w kwestii komunikacji, to zwyczajnie kierujemy się tym co mówi, sami nie udzielając się w rozmowach. W tym wypadku, kiedy zostałem sam i dla mnie liczył się czas, by jak najszybciej dotrzeć do mojego zagubionego sprzętu udało mi się dogadać po angielsku bez większych trudności i w efekcie dotarłem do stacji, gdzie jak myślałem znajdę kamerę i resztę. Podszedłem pod filar, przy którym nieopatrznie zostawiłem sprzęt. Nie było go. Zrezygnowany rozejrzałem się dokoła i dostrzegłem punkt informacyjny, zapytałem czy przypadkiem… i w tym momencie z uśmiechem na twarzy Japonka wręczyła mi sprzęt, który wcześniej dokładnie opisałem. Wow! Nikt go nie ukradł. Okazuje się, że Japończycy za punkt honoru przyjmują, aby Ci pomóc. W Japonii ludzie po prostu nie kradną. Wielka ulga i jednocześnie szczęście.

Metro

Wróciłem do metra i dotarłem do znajomych, z którymi kontynuowałem zwiedzanie. Pouczająca przygoda. Kolejny dzień, to wizyta m.in. na Skytree. Jedna z najwyższych wież na świecie uraczyła nas świetnymi widokami na panoramę całego miasta. Zwieńczeniem dnia była kolacja w gronie znajomych, którzy podobnie jak ja wybrali się na event. W blisko 20 osób zasiedliśmy do stołu przez co zrobiło się dość rodzinnie.

Nadszedł w końcu długo wyczekiwany 30 wrzesień i wielki event DasCoina. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Na wejściu przywitały nas piękne Panie. Zaczęło się od rejestracji uczestników, odebraliśmy validatory.

Sam event rozpoczął się od przemówienia Liderów Terry o’Hearn, Michael Mathias, Gregore Sarcevich. Wielkim wydarzeniem eventu było oczywiście dołączenie do projektu Anny Hejka i prof. Vinha o czym pisałem w poprzednim artykule. Niesamowite osoby popierające ten projekt pokazują tadeusz stabrawa japonia event dascoinjak wielki potencjał w nim drzemie. Najistotniejszym punktem całego pobytu w kraju kwitnacej wisni zwanym Japonia i szczytem eventu był moment, w którym Michael Mathias pojawił się na scenie jako hologram i słowami wstępu zapowiedział uruchomienie giełdy wewnętrznej. Kobieta, która pojawiła się tuż po nim również w formie hologramu, będąc symbolem DasCoina, wskazała jego początkową wartość 0,33 €. Zatem niemożliwe stało się możliwe. Taka jest wlasnie Japonia.
Firma zrealizowała to co założyła, wbrew opinii pseudo znawców. Bez wątpienia ten dzień na stałe zapisze się w historii DasCoin’a. Ale tego dnia, to nie był koniec wrażeń. Nadszedł moment wyróżnienia Leaderów, wśród których znalazłem się i ja. Zatem kolejne pozytywne emocje.

Całość uświetnił występ artystyczny. Firma jak zwykle zadbała o profesjonalne przygotowanie samego eventu oraz  spotkania after party. Kilka autobusów pojawiło się przed Centrum Kongresowym, aby zabrać nas do Hotelu Hilton, w którym to do godziny 1 spędziliśmy czas na rozmowach, zabawie, poszerzaniu bazy kontaktów i rozrywce w gronie zarządu firmy Netleaders a także Leaderów – czyli w gronie najlepszych. Niesamowity czas, pełen wrażeń, przygód, zostanie w mojej pamięci. Ale z racji, że sushi mi się znudziło, a wiele krajów jeszcze do zwiedzenia, wróciłem już do Polski. Wkrótce kolejne wyjazdy i kolejne wielkie atrakcje. Chcesz następnym razem jechać ze mną?

szybki kontaktevent dascoin global dascoin team tadeusz stabrawa